szałwia omszona – roślina uniwersalna

Szałwia omszona była, jest i będzie

Szałwia omszona (Salvia nemorosa) to roślina, która miała już swój moment popularności. Pamiętacie? Było to parę lat wstecz a jej fiolet spoglądał na mnie niemal z każdego magazynu ogrodniczego. Potem jakby się przejadła, a teraz powrót? Takie mam przynajmniej wrażenie kręcąc się po szkółkach. Czy chodzi o to, że działają z opóźnieniem czy nagle dotarło do nas w końcu więcej ciekawych odmian? Nie będę dochodzić przyczyn jej zniknięcia, ale nie dziwi mnie, że wraca do łask. Jest to bylina piękna, długo kwitnąca i niewymagająca wiele zachodu. Dzięki temu, że stała się popularna można bez problemu nabyć odmiany wyższe, niższe, kwitnące na biało, różowo czy niebiesko- do wyboru do koloru.

szałwia omszona (salvia niemorosa)

szałwia omszona Szałwie mam w ogrodzie w kilku miejscach. Wiem, że zbliża się ten moment kiedy będę je musiała wszystkie zebrać do kupy i przesadzić, bo tylko w większych skupiskach wyglądają naprawdę fajnie. A może wcale nie ruszać? Jako “wypełniacze rabatowych dziur” sprawują się równie dobrze :) Rosną u mnie :

salvia nemorosa
przy schodach
różowe robią średnie piętro tam gdzie brakło kocimiętki 🙂
a te najzwyklejsze to już rosną gdzie chcą i jak chcą 🙂

Wymagania

Jak piszą, że szałwia omszona to roślina sucholubna to trzeba słuchać. Zauważyłam, że lubią mieć glebę żyźniejszą, ale zdecydowanie brak wody im służy. Co prawda, jeśli upały zdarzą się w czasie kwitnienia to bez podlewania ten okres drastycznie się skróci, ale dużo bardziej szkodliwy jest dla niej nadmiar wilgoci. Raz, że pędy się wówczas wyciągają, a dwa, że potrafią się położyć i już nie wstać. Jeśli w dodatku (tak jak u mnie) leje się po liściach a roślina ma ciasno to pojawiają się choroby grzybowe.

Najważniejszym jednak warunkiem, który trzeba zapewnić tej roślinie przy uprawie to słońce. Dużo słońca. Gleba, jak wspomniałam, powinna być w miarę żyzna, najlepiej próchnicza, ale mocno przepuszczalna. Próchnica w podłożu pomoże utrzymać wilgoć w czasie upałów, a przepuszczalna na wypadek mokrej wiosny i lata. To warunki optymalne, chociaż roślina przystosuje się i do nieco gorszych. Pewnie z tego też powodu pojawia się również w zieleni miejskiej, co cieszy. Smuci jedynie fakt, że nie dotyczy to mojego miasta, gdzie póki co rządzą berberysy i pęcherznice uzupełniane w sezonie begonią czy bratkiem 🙁

biała szałwia nie prezentuje się najlepiej w trakcie przekwitania

Pielęgnacja

Jak wszystkie byliny wymaga przycięcia wiosną tuż przy ziemi- startuje dosyć szybko. Po przekwitnięciu pierwszych kwiatów i ich usunięciu czekamy na te, które wychodzą już w tym momencie w kątach liści. Jeśli roślina straciła ładny pokrój albo po prostu zbrzydła w trakcie czy po kwitnieniu wycinamy wszystko przy ziemi i czekamy na świeże pędy. Zazwyczaj już w tym momencie widać przy ziemi nowe liście. Roślina zakwitnie przed jesienią. Do tego standardowe zasilanie do roślin kwitnących i wszystko 🙂 Rośnie samo 🙂

Rozmnażanie

Siew lub podział kępy. Podziału proponuję dokonać wczesną wiosną, ale można także latem po kwitnieniu bądź na jesień. Lubię dzielić byliny wiosną, bo sadzi się wówczas pełnowartościowe sadzonki, które ładne są cały sezon. Teraz jednak zmuszona byłam wykopać największą kępę i ją podzielić, bo potrzebowała przewietrzenia. Nie dość, że rozrosła się już za bardzo to jeszcze dostała jakiegoś grzyba. Czasem trzeba wziąć się w garść i zrobić coś na co wcale nie ma się ochoty. Ponoć to rośliny długowieczne i nie wymagają podziału, ale o tym ktoś taki jak ja to już się nie przekona. Lubię sadzić byliny ciut za gęsto, bo “potem najwyżej się przesadzi” 🙂 I taki jest efekt.

szałwia omszona liście
szałwia omszona w kwietniu- wtedy trzeba było wykopać i podzielić

No, ale stało się jak się stało- jedziemy z tym koksem 🙂 Moja szałwia sięgała już ponad uda więc ciachnęłam ją na takiej wysokości aby było jeszcze za co ciągnąć kępę przy wykopywaniu. rozmnażanie szałwii

szałwia omszona rozmnażanie

Ta kępa ma czwarty rok i widać ile grubych korzeni trzeba było uciąć żeby wyciągnąć ją w ogóle z ziemi. Rozrywając ją na części uszkodzimy ponownie część z nich, ale oszczędzajmy te drobne- te cenniejsze niż złoto. Idealna moim zdaniem sadzonka to taka, która na styk zmieści się do litrowej doniczki, ale ma jeszcze miejsce żeby się nieco w niej rozrosnąć. Mam jednak zwyczaj, że nie wyrzucam niczego. Jeśli oderwie nam się z boku kawałek zielonego a posiada własne korzonki to jak najbardziej nadaje się do sadzenia. Będzie potrzebowała dużo więcej czasu, ale świadomość, że ktoś ocalił ją od kompostownika będzie dla niej tylko motywacją do pokazania na co ją stać 🙂 Poniżej przykładowe sadzonki jakie możemy pozyskać.

sadzonka szałwii

Jeśli nam się poszczęści i roślina szybko weźmie się w garść możemy jeszcze jesienią doczekać kwitnienia.

Siew

Roślina sieje się łatwo i chętnie, ale nie każda. Moją pierwszą szałwię zostawiłam do wysiania w całości (nie wycięłam żadnego kwiatostanu po kwitnieniu) i z całej wielkiej kępy uzyskałam… jedną sadzonkę. Ta sadzonka w roku następnym już zakwitła wydając obfity samosiew. Z tego samosiewu uzyskałam mnóstwo nowych sadzonek, które też po kwitnieniu się wysiewały, a ja szałwię zaczęłam w niektórych miejscach pielić. Jest tego od groma i ciut ciut, ale moja pierwsza szałwia nadal nie zostawia potomstwa. Jeszcze w zeszłym roku próbowałam dojść co jest nie tak, aż uświadomiono mi niedawno, że ona przecież jest zupełnie inna niż te, które tak ochoczo się wysiewają. Najwyraźniej jest to jakaś fikuśna odmiana o kwiatach dużo ciemniejszych niż u czystego gatunku. Czy ja naprawdę mam coś ze wzrokiem?

Biorąc się więc za siew przy użyciu własnych nasion należy wziąć poprawkę na to, że szałwia po pierwsze może wcale nie wzejść, a po drugie może nie powtórzyć cech rośliny matecznej- tak jak w moim przypadku. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo czysty gatunek również jest rośliną której nic nie brakuje 🙂 Ponoć to zresztą nasz gatunek rodzimy, ale nie miałam przyjemności podziwiać go w naturze.

siewka szałwii omszonej
siewka szałwii omszonej

Jeśli roślina wysieje się latem i wschodzi jeszcze przed jesienią to w roku następnym mamy już całkiem zgrabne kępki

Jednoroczne kępy szałwii. Jest tu ich z pięć sztuk (mam nadzieję, że to dobrze widać).

I na konkretnym przykładzie:

kępa jednoroczna
i ta sama kępa rok później

Jak opluć, to tylko różowe

Jednym słowem: ładnie się rozrasta 🙂 Podobne tempo mają różowe, ale są ze mną za krótko abym mogła powiedzieć coś więcej na ich temat. W dodatku są to rośliny zakupione u znajomego pana handlującego bylinami, nie ma więc szkółkarskich etykiet z nazwą odmiany. A na to trzeba zwrócić uwagę kupując sadzonki, bo są dostępne również odmiany bardzo kompaktowe, więc należy wybrać takie jak nam pasują. Jedno jest pewne: dziwnym trafem tylko te różowe szałwie miały w tym roku pienika śliniankę. Czyżby bardziej smaczne? 🙂 Tak na poważnie to pienik jest paskudnym szkodnikiem moich wierzb, ale na szczęście łatwo go rozpoznać w stadium larwy- kojarzycie “oplute” rośliny? Tak, to właśnie on. Polecam waszej uwadze ciekawy artykuł o tymże robalu: pienik olchowiec Jeśli pojawi się na pędach szałwii to najłatwiej po prostu wyciąć je u nasady i spalić bądź wyrzucić do śmietnika.

I tradycyjnie na koniec trochę obrazków:

salvia nemorosa compacta deep blue
Salvia nemorosa Sensation ‘Compacta Deep Blue’

Powyżej rzeka szałwiowa, która to zainspirowała mnie do popełnienia niniejszego wpisu. Stworzona z bardzo niskiej, zwartej odmiany ‘Compacta Deep Blue’ przez właścicielkę cudnego, różanego ogrodu. Szałwia ta występuje również w wersji różowej (’Compacta Bright Rose’) oraz jeszcze niższej białej (Salvia nemorosa Sensation ‘White’ ). Korci mnie przyznam, ale jak policzę ile sadzonek trzeba by zakupić żeby uzyskać taki efekt… 🙁 Może innym razem 🙂

To ciekawe, że do urządzania domu częściej podchodzimy “z głową”, nie kupujemy kafelek ani farby, bo nam się w sklepie spodobały. Z urządzaniem ogrodu częściej dajemy się ponieść. Zawsze można powiedzieć, że jak roślina nam nie podejdzie to zawsze można przesadzić, ale w takim razie dlaczego by nie przemalować ściany? A ja w dodatku daję się ponieść przy zakupie drzew, gdzie przecież to już naprawdę decyzja na lata. Gdyby tak człowiek mógł być bardziej konsekwentny to może by starczyło na niejedną rzeczkę szałwiową 😉 Zostawiam was jeszcze z szałwią i lecę sadzić nowe, nieprzemyślane nabytki 😉

szałwia caradonna

15 thoughts

  1. Ja też się kiedyś napaliłam na szałwię ale kupiłam taką jakąś kiepską odmiadę która wcale nie chciała się rozrastać i pokrój miała taki rzadki. Wiosną w tym roku ją w końcu wywaliłam bez żalu…

    1. Chyba zazdroszczę postawy. Kiedy u mnie jakaś roślina nie chce rosnąć to kombinuję na wszelkie sposoby żeby jej dogodzić: zmieniam odżywianie, przesadzam, uszczykuję itd. Jedyne co wywalam bez żalu to wydmuchrzyca piaskowa i chorujące iglaki 🙂 Z pokładaniem szałwii do tej pory nie miałam kłopotu, ale zauważyłam że tam gdzie jest podlewana to radzi sobie gorzej i może zacząć się kłaść. Tylko czemu była rzadka? Czy to była na pewno omszona a nie np. łąkowa?

  2. Jankosiu. Kupilam 3 szałwie bez info o odmianie niestety. Co ile je posadzić aby nie było łuk między roślinami?

    1. Jak nie wiesz jaka duża urośnie to skąd ja ma to wiedzieć? 🙂 Trzeba teraz kombinować. Zawsze możesz posadzić ba długość otwartej dłoni – jeśli te szałwie nie są jakimiś miniaturkami to na pewno się zetkną 🙂

  3. masz przepiękny ogród :), moja szałwia omszona została wysiana w ubiegłym roku na wiosnę, zeszła obficie, została przepikowana, a następnie posadzona. W tym roku cudnie zakwitła i wyrosła na 1,5 m, a kłosy kwiatowe miały nawet po 20 cm . Mam w ogrodzie glinę mogę więc stwierdzić że glina też jej służy ,:)

  4. Świetny post. Dziś wreszcie zrobię porządek z moją szałwią, znalazłam tu dużą dawkę informacji jak się za to zabrać. Mam nadzieję, że odzyska urodę bo nie wyobrażam sobie ogródka bez niej. Pozdrawiam:)

  5. Jak zwykle tekst i zdjęcia kapitalne,
    szałwię również bardzo cenię i przyznam, że w moim ogrodzie zaczyna wygrywać z lawendą – pod względem urody i łatwości uprawy

  6. A ja sobie zapisałem w planie do posadzenia i to taką intensywnie fioletową.
    Mam nadzieję że się będzie fajnie komponować.
    A i świetne zdjęcia.

  7. szukam nasion szalwi omszonej bo chciałem obsadzić około 10 arów kupując sadzonki trochę dużo by to kosztowało. Potrzebuje takich bylin które kwitna długo i są raczej bezobsługowe . Mam mała pasiekę i robię to z myślą o pszczolach po to żeby zwiększyć im bazę pozytkowa .Czy u Ciebie nie można kupić takich nasion ?

  8. Witam… W mojej okolicy niestety szałwi nikt nie sprzedaje… mieszkam na Rodos, przemieszczam sie rowerem i wszystkie sklepy ogrodnicze w okolicy juz sprawdzałam od dawna. Udało mi się dziś kupić na targu świeżą ciętą szałwię i pomyślałam, że spróbuję ją rozmnożyć i jej gałązki wstawić do wody jak to robię z miętą aby wydała korzenie i wstawić do doniczki jak tylko się korzenie pojawią… ale właśnie czytam o tym i wygląda ma to, że szałwia jest bardziej jak aloes.. dużej ilości wody za bardzo nie lubi więc nie wiem czy mi się ten eksperyment uda… jak myślisz? Czy miękkie zielone gałązki mogą wydać korzenie… lub te już bardziej zdrewniałe? Czy muszę znaleźć jednak sadzonki w jakiejś szklarni… oregano mi się tak rozmnazac nie chce więc mam też obawy co do szałwii.

    1. Witaj 🙂 Brałabym pędy jak na sadzonki zielne czyli jeszcze zielone, niezdrewniałe, ale już takie grubsze, twardsze. Nie wiem czy puszczą korzonki, w wodzie jeszcze z szałwią nie próbowałam.

      A czy jesteś pewna, że nabyłaś szałwię omszoną? Pytam, bo w formie ciętej spotykamy najczęściej szałwię lekarską, tę o srebrnych, bardzo aromatycznych liściach. To też bardzo ładna roślina, wymaga co prawda nieco bardziej wilgotnych gleb, ale za to ukorzenia się przez sadzonki zielne, a w miejscu gdzie mieszkasz będzie całkowicie mrozoodporna 🙂 W dodatku jest fajna w kuchni, ostatnio miałam nawet okazję posmakować świeżutkich chipsów z szałwii i byłam zachwycona smakiem i jej delikatnością, której nie spodziewałam się po tak grubych przecież liściach 🙂

      1. Heh… dzięki za odpowiedź… nabyłam klasyczną szalwię… napisałam do Ciebie ponieważ masz niesamowity ogródek i wiedzę i miałam nadzieję na pomoc… używam szałwia lekarskiej w domu na herbatę i jako przyprawę i chciałabym ją sama hodować a nie kupować od osób co nie wiem co na niej stosują aby rosła… próbuje teraz je moczyć w wodzie… I miękkie i twardsze gałązki… spróbuję też 2 wsadzić do ziemi, może tam im będzie łatwiej wypuścić korzenie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *