Mamy lato

lato w ogrodzie

Lato w ogrodzie. Kiedy to wszystko?

Czas pędzi nieubłaganie. Zapierdziela nawet. Dopiero co pąki na drzewach zieleniały, z ziemi pierwsze cebulowe kły wychodziły, a tu już susze, mszyce, burze, a na rabatach busz. Nie wiem nawet kiedy i jak do tego doszło. Wyjątkowo długa w tym roku wiosna powinna dać ogrodnikom czas. Jeśli dała, to jakoś nierówno go rozdzieliła, bo mi skapnęło znacznie poniżej potrzeb 😉 Tak dużo planów trzeba znów przesunąć na przyszły sezon, że aż zaczynam zastanawiać się czy wszystko w porządku z moim planowaniem. Czasem ogarnia mnie wściekłość, że wszystko robi się wolno, a dzieje szybko (czy to jest zrozumiałe?). Nie ma czasu usiąść i patrzeć, a to na patrzenie przede wszystkim powinien być czas, prawda? Odpowiem za was: “prawda” 😉

Inspiracja dopada z zaskoczenia

A wiecie co jest najbardziej pracochłonne w tworzeniu ogrodu? Niezdecydowanie. Ono mnie kiedyś wykończy. Póki coś realizuję to jestem w amoku i nic nie jest mnie w stanie zatrzymać, ale niech no tylko nadarzy się okazja żeby w tak zwanym międzyczasie spojrzeć nierozważnie gdzieś … gdzie czai się inspiracja.

Ciężko jej unikać, bo nie wiadomo skąd wyskoczy. Raczej ucieka od okładek magazynów i wystaw ogrodniczych, nie spotkasz jej tam, gdzie jest poszukiwana. To wstydliwa i przebiegła bestia, czai się po kątach niezobowiązujących fotek, w niedopowiedzeniach uruchamiających wyobraźnię i w tych specyficznych momentach, kiedy promień słońca pada “akurat”. Nie lubi też tłoku, więc raczej podpuszcza pojedyncze osobniki. Otwarty umysł, ciekawość i gotowość do wyrzucenia wszystkiego co jest na finiszu, bo pojawiła się lepsza koncepcja- to cechy jej ofiary doskonałej. Czasem nią jestem. I jest blokada, bo kończyć nie warto skoro lepszy pomysł się urodził, a że na realizację jego nie ma ani czasu, ani funduszy no to w tak zwanym międzyczasie… I ląduje człowiek w miejscu, gdzie każdy kawałek ogrodu rozgrzebany, wszystko zaplanowane, ale że już czerwiec (lipiec zaraz olaboga)  to pewnych ruchów nie wykonasz do jesieni i skoro już czekasz to w międzyczasie… Nie znoszę tego.

Ale w gruncie rzeczy…

Kocham lato 😀 Fakt, że trzeba wypoczywać wcale mnie nie denerwuje, wręcz przeciwnie: korzystam całą sobą 😀 Nie oznacza to leżenia brzuchem do góry, ale powiedzcie sami, czy od czerwca nie zwalniacie tempa? Mamy godzinę 22.27, a ja przed kwadransem wróciłam z ogrodu i podgryzając odgrzewaną pizzę układam plan działań na jutro- tak się zwalnia 😉

Ale nie o mnie miało być i nie o inspiracji. Miało być o ogrodzie. Wiosennym ogrodzie, skoro właśnie oficjalnie pożegnaliśmy jedną porę roku witając drugą. Wiosna przyszła wcześnie, była zimna i długa. Nie narzekałam na aurę zbyt często, bo szczerze powiedziawszy ja lubię kiedy jest nie za ciepło i podlewanie mam z nieba. Raz, że każdy kwiat kwitnie wówczas kilkukrotnie dłużej niżby wygrzewał się w promieniach gorącego słońca, a dwa, że człowiek ma więcej czasu na prace ogrodowe. Lubię. Nie polemizuję z właścicielami ciężkich gleb, bo zdaję sobie sprawę, że ze stojących w wodzie tulipanów pożytku wielkiego nie będzie, ale z perspektywy mojej ziemi, tegoroczna wiosna była idealna 🙂

ciemiernik biały
Ciemiernik biały (Helleborus niger)

Trzy miesiące w ogrodzie to ile zdjęć?

Ciemierniki, które miałam też we frontowych donicach (do zobaczenia TU) to chyba moja nowa miłość. Długo się broniłam przed kupowaniem tych roślin, bo brak mi miejsca idealnego do ich uprawy, ale jakoś sobie poradzimy 😉

W zasadzie aparat wzięłam do ręki pierwszy raz gdzieś w okolicy połowy kwietnia dopiero, a i tak chcąc wybrać cokolwiek do dzisiejszego posta musiałam przegrzebywać się przez dziesiątki folderów i setki (jeśli nie tysiące) zdjęć- chociażby to świadczy o tym ile to jest trzy miesiące w ogrodzie. W marcu czy kwietniu cieszy każdy nowy listek, każda zielona biżuteria, która się pojawia, każdy kwiatek, a nawet zieleń mchu. O tej porze cieszy wszystko. A potem rośliny się rozkręcają, kwitną, przekwitają, ścinamy je, znowu rosną i rosną i rosną… i jest busz 🙂

grujecznik japoński
Grujecznik japoński jest na wylocie od kilku lat, ale ciągle jakoś nie wylatuje 🙂
brzoza Gracilis
Brzoza brodawkowata ‘Gracilis’ (Betula pendula ‘Gracilis’) wczesną wiosną
Lathyrus vernus groszek wiosenny
Groszek wiosenny (Lathyrus vernus). Gdyby nie kolor mogłabym spokojnie nie zauważyć, że coś tam w rogu kwitnie
drzewo owocowe kwitnące na biało
Owocowe, które rzadko kiedy zawodzą
sasanka pełna
I sasanki, które uwielbiam fotografować w każdej fazie ich rozwoju
sesleria heufleriana
Ciągle nie mogę się przekonać do seslerii. Ja nie wyrzucam roślin, bo gdybym to potrafiła to nie wiem jaki los spotkałby te trawy… :/
żywopłot bukowy sadzenie
Nareszcie wyczyściłam do końca jedną ze starszych rabat. Posadziłam tam buczki w roli żywopłotu i chyba żałuję, że jednak nie grab. Tak wiem, miał być cis 😉 Póki co powstałe miejsce zapycham trawami.

Żywopłot grabowy vs bukowy

Jeśli jesteście ze mną na facebooku to wiecie, że łatwo nie było 🙂 Moje niezdecydowanie często idzie w parze ze spontanicznymi zakupami. Nie inaczej było tym razem. Naprawdę buk jest dla mnie gatunkiem zbyt szlachetnym, zbyt wymagającym, zbyt ciemnym. Ale sadzonki były takie dorodne, że nie mogłam postąpić inaczej 😉 Żałuję? Ostrzegano mnie, że to bez oprysków nie da rady. Że robal wykończy zanim ja zdążę się zastanowić. Przytakiwałam bez przekonania, bo co to dla mnie taka mszyca? I ktoś to jeszcze pryska? A po co? Zmywać wystarczy.

Uwierzcie mi, że to co siedzi na bukach to jest jakiś koszmar. Jedyne rośliny które opryskałam w tym roku i to dwa razy, a zaraz będę musiała powtórzyć. Zdobniczka zawija liście inaczej niż większość mszyc, trudno je rozwinąć żeby ją zmyć wodą. Ma też gdzieś oprysk płynem do mycia naczyń. Dziwna z nią sprawa, bo niby zwykła mszyca, a taka uparta. I jestem w kropce, bo już posadzone, a nie wyobrażam sobie żebym miała każdego roku robić oprysk… Mam nad czym myśleć zimą. Za to mój małżonek zobaczył (chyba po raz pierwszy) jak wygląda dorosły buk. “To jest “buczek”? Dlaczego mówisz “buczek”? To jest buczycho.”- tak mniej więcej zareagował, a jego mina na długo zostanie w mojej głowie 😀 Nie napiszę nawet jak długo potem drążył temat sadzenia buków pod siatką 🙂

Tymczasem grab ładnie się rozrasta. W końcu chyba załapał, że nie pozwolę pójść mu wyżej dopóki się nie zagęści jak na grab przystało. Ponieważ prosiliście mnie o zdjęcia to nie dość, że zrobiłam to jeszcze się wczoraj zmobilizowałam żeby w końcu przyciąć 🙂 Na chwasty nie patrzymy, a gałązki zostają. Teraz je widać, ale potem brązowieją i udają korę #spryciula 🙂

żywopłot grabowy
15 czerwca
żywopłot z grabu i irgi
21 czerwca po cięciu
ogrodowa pasja
przed cięciem
grab żywopłot cięcie
i po cięciu

żywopłoty liściaste

Duet nie do zdarcia

A w całym ogrodzie czosnki, kocimiętka, czosnki, kocimiętka. Czyli wszystko po staremu 🙂 W zasadzie poza tym, że w końcu mogę ogarniać otoczenie tarasu to mój ogród niewiele się zmienił od zeszłego roku. Tak więc nie wiem czy was nie zawiodę. Pokażę tylko obrazki, a wy sami oceńcie. Przyznaję, że ostatnio jedyne co dosadzam to trawy, wszędzie trawy. Moja druga połówka twierdzi, że zafiksowałam się na maxa. Coś w tym jest. Z tego powodu zmian wyczekuję raczej bliżej jesieni. A mietlica… 😀 😀 😀 Jestem dumna z tego pomysłu 😀 Pierwszy sezon, ale to był strzał w dziesiątkę! Jedyne czego jej brakuje to… przestrzeni, większej powierzchni jej trzeba, bo teraz wydaje się być nieco wciśnięta. Poświęcę jej osobny post, ale to dopiero za jakiś czas żebyście mogli zobaczyć jak się prezentuje miesiąc po miesiącu. Teraz nic, a nic 😉 Jak spróbuję pokazać jakąś fotkę to proszę mnie szturchnąć 😉

kocimiętka
kocimiętka

 

brzoza pożyteczna doorenbos

czosnek ozdobny

 

paź królowej
A żeby mieć w ogrodzie takie…
paź królowej gąsienica
to trzeba zaakceptować takie 🙂

brzozy pożyteczne

czosnki ozdobne fioletowe
Tu nasadziłam czosnków ‘Purple Sensation’, a ewidentnie dostałam odmianę ‘Gladiator’ albo coś podobnego. Tylko nieliczne sztuki się sprawdziły. W sklepach mylą odmiany, wysyłkowo mylą odmiany, w marketach kupuję pomylone odmiany. I nawet nie wiem na który supermarket narzekać, bo kupowałam w każdym do którego rzucili cebule 😀
Czosnek Purple Sensation
Czosnek ‘Purple Sensation’ Tu się trafiło trochę właśnie takich jakie miały być.
czosnki po kwitnieniu
A teraz prezentuje się tak <3

I znowu to samo. Nie piszę postów, nie pokazuję ogrodu no bo przecież nie mam co pokazywać, nic się nie dzieje. A kiedy przychodzi co do czego, kiedy trzeba podsumować, pokazać więcej, to nagle okazuje się że po trzech dniach ślęczenia nad fotografiami udało się wybrać 80 i ani sztuka mniej nie chce wyjść. W dodatku wybieram tak naprawdę z ostatnich tygodni, bo wczesna wiosna to już niemal prehistoria, której nie tykam bo jeszcze gotowa wybuchnąć 🙂 Czy powinnam w tej sytuacji rozważyć “fotograficzne podsumowanie miesiąca”? Fotek tylko z mojego ogrodu? A czekają jeszcze zdjęcia z Kórnika i Poznania…

allium purple rain czosnek
Czosnek ‘Purple Rain’ Jestem zachwycona tą odmianą

rabata z czosnkami

naparstnica biała
W tej chwili to nie ma już praktycznie po nich śladu. To czas naparstnic

klon mandżurski

A w sercu ciągle maj…

Muszę nieskromnie przyznać, że z nasadzeń przytarasowych jestem całkiem całkiem zadowolona. Nie przeszkadza mi nawet, że większości roślin tam rosnących niemal nie widać, bo ledwo z ziemi wystają. Praktycznie nic nie kupiłam i wszystko co zostało posadzone uzyskałam z roślin już posiadanych. Turzyce czy trzcinniki w czasie sadzenia miały najwyżej po dwa/ trzy źdźbła. Ostnicy, która w kwietniu z powodu braku słońca niemal w domu nie rosła, nawet aparat nie chce złapać- zlewa się z ziemią i nic nie można zrobić 😀 Unikam więc na razie fotografowania “ziemi”, tym bardziej że jedynym dla niej tłem są świeżo sadzone buczki. Dobrze, że takie naparstnice skutecznie zapełniają chwilowo lukę. Dereń pagodowy ‘Variegata’ tradycyjnie rośnie jak na drożdżach stanowiąc moją dumę, a długo poszukiwany klonik mandżurski (ze zdjęcia powyżej) rośnie jakby chciał , a nie mógł 🙁 Czy ja zdaję relację? Na to wygląda 😉

Lato w ogrodzie- historia obrazkowa

czosnek kwiat

dereń pagodowy variegata
Moja duma 🙂
carex
Też dostał w nogi turzycę, zawsze to trochę bardziej ocieniona gleba
carex kyoto
Oto ulubiona czynność mojej psiny 🙂 Na pierwszy rzut oka staruszek już tylko leży życiem i upałem zmęczony. W rzeczywistości on czeka aż drzwi tarasowe zaskrzypią i zobaczy koty 😀 Odwieczna walka z tymi zwierzętami 😀 Z prawej turzyca ‘Kyoto’ z szafirkiem armeńskim. Fajnie razem wyglądały.
carex kyoto
I wyglądają nadal

czosnek purple rain

naparstnice białe

róża historyczna
Róż mam kilkanaście krzaczków (nadal ich nie lubię), ale ta jedna ma przywilej bycia kochaną. NN kupiona w zeszłym roku przypadkiem jako parkowa burbońska po prostu. Pachnie obłędnie. Wsadzona “tak na chwilę” pod garażem otrzymała status niezagrożonej 🙂 Co otwieram bramę w czasie słonecznej pogody dociera do mnie dlaczego ludzie to sadzą 😀 Takie róże to i ja mogę uprawiać- nawracam się 😉
kozłek lekarski kwiat
A na drugim biegunie piękna moje ukochane “marchewki” . Mimo, że to nie selerowate, a kozłkowate to marchewkopodobne i miejsce ma 🙂 Waleriana (śmierdząca męskim potem- jak twierdzi moja babcia)
rośnie sobie głównie tam gdzie się akurat wysieje 🙂 Przy śmiałkach na przykład
śmiałek darniowy
Śmiałki darniowe odmiany Bogdziowej 😉 Są prze prze prze 🙂 Teraz nic nie robię tylko chodzę i miziam je.

śmiałek darniowy

stipa pony tails
Widzicie bordowy fenkuł? Wszystkie trzy sadzonki rosnące w gruncie przetrwały ładnie zimę, ale siewek nie widzę. Skrzynkowe też nie poddały się mrozom, ale już mojej łopatce (niechcący przecież) i owczarkowi niemieckiemu tak.

fenkuł bordowy

I takie tam…

jaśminowiec
jaśminowce
wiosna w ogrodzie
lilaki i margaretki (kiedy to było?)
irysy syberyjskie
irysy syberyjskie
rutewka orlikolistna
Rutewki. Te zwykłe orlikolistne rosną u mnie najlepiej, choć nie są tak piękne jak delavaya chociażby to doceniam ich bezproblemowość.
kostrzewa sina
kostrzewy
szałwia omszona
szałwia omszona (salvia nemorosa)
szałwia compacta deep blue
I jej odmiana ‘Compacta Deep Blue’, która zginęła pożarta przez turzyce ‘Amazon Mist’ z jednej i ostnice ‘Pony Tails’ z drugiej strony. Coś trzeba będzie z tym zrobić…
kamasja
Kamasje to jednak bajka raczej na łąkę niż rabatę.

Jeśli zaczęłam już pokazywać pojedyncze rośliny to znak, że trzeba kończyć 🙂 Po pierwsze dlatego, że każda roślina ma u mnie fotkę i trwałoby to wieczność, a po drugie to zmierzam w stronę łąk, a tam wiecie… tam jest wszystko 🙂 A wszystko się w jednym poście nie zmieści 🙂 Jeszcze wrócimy do tematu 😉

P.S. Nie zapomnijcie mieć wspaniałego lata 😀

łaka w ogrodzie

26 thoughts

  1. Rzeczywiście zdjęcia są super. Bardzo dobrze oddają co się działo wiosną w ogrodzie, aż chce się w nim usiąść w leżaczku z kawą i rozkoszować się widokiem 😉

  2. o mamo….Monia weszłam i umarłam chyba…jaki masz piękny ogród!!! wszystko tak ze sobą współgra…ideał bym rzekła… Naparstnice cudne niesamowicie żałuje że w tym roku mnie ich brak…nadrobię w przyszłym… przekwitnięte czosnki mają niewątpliwie swój magiczny urok. Cieszę się bardzo że pokazałaś graby i buki i że słówko napisałaś bo właśnie się gryzę z tym tematem co na jesień posadzić..i myślałam o buku chociaż ta mszyca mnie odstraszała…chyba jednak wybiorę graby..
    macham…pieseła wymiziaj …pięknie masz kobieto!

    1. To może jednak cisy? 😉 Tak na poważnie to ja bym drugi raz buków nie kupiła. Wiem, że w pierwszym sezonie nie ma co oceniać, najwcześniej po drugim pełnym widać o co chodzi, ale chociażby to, że te młode listki są takie… smutne 🙁 Przy grabach już pękanie pąków zapowiada soczystą, limonkową zieleń, a potem jest już tylko lepiej. Natomiast buki… no nie są … radosne. Wiem, że głupio to brzmi, ale pasują mi bardziej do ogrodu smutnego lorda niż wesołej byliniary- ja to potrafię wytłumaczyć o co mi chodzi 😉 No, ale pamiętaj, że to za wcześnie na poważną (o widzisz, znowu) opinię, lepiej zaczerpnąć języka od wieloletniego posiadacza 🙂 Na razie kocham graby i muszę ich dosadzić, tylko będę już szukała takich super sadzonek jak te bukowe 🙂

      Dzięki za miłe słowo na temat ogrodu, ale to po prostu moje zdolności fotograficzne 😉 Chwastów czy bajzlownika przecież nie pokażę. Albo zarastającego pola pod preriową. Albo niebieskich worków ze śmieciami segregowanymi. Albo górki gliny, której dodaję przy sadzeniu, ale która sobie zarasta. Albo góry obornika przykrytego folią…. Oj dużo dużo brzydkich rzeczy jeszcze u mnie. Iglaki to najładniejsze z brzydkich także wiesz 😉

  3. Zaczarowany ogród, zaczarowany. W dodatku okraszony takimi fotami, że… wracam już kolejny raz żeby oglądać, oglądać, oglądać….Cudownie.
    U mnie grujecznik też na wylocie od lat…. szczególnie jak młode przyrosty poliże wiosenny przymrozek i cała zabawa z listkami zaczyna się od nowa.:)
    To co pisałaś na początku – sama czysta prawda, jakbym o sobie czytała. Ostatnio np. kończyłam czyszczenie rabaty z … latarką czołówką buhahahaha.

    1. Ha ha, ja wczoraj mojego małżonka urabiałam żeby pomyślał nad światłami w kosiarce (widziałam na you tube takie na dynamo-czad) to dzień by mi się nieco wydłużył i mogłabym kosić i kosić i kto wie, może raz na jakiś czas miałabym naprawdę… ogarnięte 🙂

      Grujecznik to już naprawdę wyleci. Szkoda mi go, bo rósł tak ładnie tyle lat, aż tu nieopacznie pochwaliłam go za bardzo publicznie i się zaczęło. O ścinaniu przez mróz młodych listków to nie wspominam, bo nie on jeden tak ma, także dla mnie to nie problem, ale nie wyrabia na słońcu, przypala się, liście karłowacieją, każdego roku tracę całą gałąź albo dwie. Normalnie to zwyczajne objawy złego stanowiska, gleby etc. Tylko że on przez pięć czy sześć lat rósł bardzo dobrze i nagle bach! Przez zamieranie tych gałęzi podejrzewałam nawet werticiliozę, ale już sama nie wiem… W ogrodniczym niedaleko mnie pani w zeszłym roku chciała mi sprzedać za stówkę kilkumetrowego grujecznika mówiąc, że to lipa. Trzeba było płacić i w nogi, a nie uświadamiać sprzedawcę z jakim drzewem ma do czynienia i że wprowadza w błąd klientów narażając się tym samym na straty… No i w tym roku już nie kupię nowego za stówkę :/ Nie wiem jak mogłam postąpić tak nierozważnie 😀 Miałabym już nowego 🙁

  4. Tu juz chyba wszystko zostalo napisane 😉 Artykul super, fajnie sie go czyta, lekko. Jednak te FOTY to jest to. Wymiataja po prostu. Caly czas do nich wracam. Ja chce takie miec na scianie! Moje sciany puste, kompletnie. Nie powiesilam jeszcze zadnego zdjecia. Twoje bym powiesila od razu 🙂 Sa lekkie, jasne, letnie. Ech…
    Ogrod masz piekny. Pokazalas juz prawie ze szerokie kadry. Czosnek Purple Rain bardzo fotogeniczny. Musze go poszukac, bo plagiat planuje zrobic 😉

    1. I co ja mam na to odpowiedzieć poza sztampowym “dziękuję”? Hę? 🙂 Fotografie będą drukowane i nawet mam już nazwę i domenę dla mojego planowanego mini mini mikro sklepiku 🙂 Ale mam też w sobie coś, o czym ostatnio przeczytałam że nazywa się “blokującym perfekcjonizmem” i dopóki tego nie pokonam to nie ruszę z miejsca. Póki co nie mam jeszcze idealnych narzędzi żeby tę przypadłość pokonać więc… 🙂

      Czosnki rzeczywiście są fajne, bo z jednej strony duże, ale ażurowe jednocześnie, a kolor bardzo wyrazisty. ‘Purple Rain’ to krzyżówka czosnku ‘Purple Sensation’ i czosnku Krzysztofa i stąd te cechy 🙂 Gdybym wiedziała, że będą takie fajne to kupiłabym więcej jesienią. Na wszelki wypadek pościnałam kwiatostany w miarę wcześnie żeby się na wiązanie nasion nie wysilały i mam nadzieję, że w przyszłym roku się nieco rozmnożą 🙂

      Ja mam problem z szerokimi kadrami. Nawet mam takie robione jesienią, ale u mnie tylko z jednej strony podjazdu zrobione, druga leży odłogiem i czeka aż w końcu wjedzie ciężki sprzęt- modernizacja linii energetycznej i zamiana takiej napowietrznej na kabel zakopany w ziemi nas czeka- zryte więc będzie wszystko i nie chce mi się tego ruszać żeby potem nie płakać. I czekam :/ A podziałałabym już na tej stronie 😀

  5. A ja troche pomarudze. W przyrodzie lato w śr. Europie zaczyna sie z początkiem czerwca. Obecne przesilenie letnie to jest teoretycznie środek lata, bo dnia już ubywa. W wielu krajach tak właśnie ten czas jest nazywany (a nie początkiem lata), zwłaszcza tam, gdzie wakacje zaczynają sie wczesniej niz w PL. Poza tym czerwiec jest z reguły cieplejszym miesiącem niż wrzesień, więc wyznaczanie początku lata od 20/21 czerwca jest nielogiczne

    1. Chcesz powiedzieć, że moja radość jest bezzasadna? 🙁 I nie ma nawet do kogo zgłosić zażalenia? W sumie jeśli spojrzeć na to z dystansu to okazuje się, że zwykle pokazuję u siebie “początek lata”, a potem już nagle “koniec jesieni”. To może być efekt uboczny tego, o czym piszesz 😉

  6. Twój ogród jest mega ogarnięty w porównaniu z moim! Ja nie wiem co tak na facebooku ściemniasz w komentarzach 😉 😀
    Zdjęcia przepiękne ! A żywopłot to trzeba było zrobić grabowo-bukowy po prostu, a nie ograniczać się do jednego gatunku.

    1. No ja właśnie nie wiem co to za dziwna moda na ten bukowo-grabowy… :/ Czy wtedy zdobniczka zje również grab skoro jest już na talerzu? Czy raczej to szpeciel z grabu nie pogardzi bukiem przy okazji? 😉 Nie wiem, ale jakoś nie jestem przekonana. Buk nie zje grabu kiedy zmężnieje? W sensie nie wykończy biedaka? Gdzie można taki wiekowy, bukowo-grabowy żywopłot obejrzeć?

      Co ściemnia? Co ściemnia? Ładne pokazuje, wiadomo, że nie brzydkie 😀 A że ogarnięte to tylko promil w stosunku do nieogarniętego to… się wykadruje 😉

  7. Ehh chciałoby się usiąść w tym Twoim ogrodzie z kawunią i porelaksować się, bo ogród po prostu przecudny! Ja tam żadnych chwastów nie widzę;) buczki cudowne, ale moją uwagę przykuła również ta misa, gdzie ją zakupiłaś jeśli można wiedzieć?;)

    1. Cześć. Zapraszam częściej.

      Misa to cementowa donica kupiona na targu za 10 czy 15 złotych. Jedynie otwór w dnie zapaćkałam betonem na potrzeby kąpieli wróblowatych 🙂

  8. Moniko cudne zdjecia, napatrzec sie nie moge, a podpisem jednego z nich straszna mi przyjemnosc zrobiłas, dziekuje i moze jeszcze cos bym ci kupiła zebys mnie czasem wspomniała?????

    1. No a jak miałam podpisać? 😀 Jest cudny. W pierwszym sezonie nie zachwycił, ale teraz to go uwielbiam. Oczywiście został od razu podzielony na srylion części i kilka poszło do ludzi, reszta została i są już kolejni chętni na sadzonki, nawet tacy co to byś ich o zachwyt nad pospolitą trawą nie podejrzewała 😉 Tylko moja mama wciąż widzę nie może przeżyć, że taki pastwiskowy chwast sadzę. Kiedy była młodą dziewczyną, w rodzinnym gospodarstwie się z tym walczyło i nikomu do głowy by nie przyszło aby to do ogrodu dać 😀 Mi na szczęście brak takich skojarzeń, ale co myślą sąsiedzi okoliczni rolnicy? Mogę się tylko domyślać 😉

  9. Albo ogród taki piękny, albo fotograf taki zdolny ;). Podejrzewam, że jedno i drugie. Wspaniała przestrzeń, zachwycające rośliny. Ogród latem to najpiękniejsza kwintesencja całorocznej pracy. Nic, tylko zasiąść na leżaczku czy w hamaku i się relaksować. Pozdrawiam 😉

  10. Trafiłam na Twojego bloga wyszukując posty o grabach,bo w tym roku zasadziliśmy, chcę dołożyć, szukam wiec i grabów i informacji 🙂 A tu taaakie zdjęcia, taaaka mnogość roślin! Dziś pomogły mi na chandrę, bo małż orzekł, ze za dużo roślin kupiłam (pierwszy sezon, ledwo łapami ruszam i często narzekam, że mogłam nasadzenia inaczej zaplanować). A tu u Ciebie nie tylko mnogość roślin, ale opisywanie zmagania z nimi, radości i rozczarowania, no i “planowanie vs. spontaniczne zakupy”. Czuję się usprawiedliwiona, dzięki! PS oczywiście będę stałym gościem.

    1. Cześć, witam Cię w moich skromnych, blogowych progach 🙂

      Skoro to początek twej ogrodniczej drogi to pozwól, że uświadomię cię w jednej kwestii: nie można mieć za dużo roślin, “za dużo roślin” to oksymoron, rzecz niemożliwa, nie istnieje 😉 Czasem małżonkowie używają takiego zwrotu, ale każda szanująca się ogrodniczka powinna wypracować własne mechanizmy obronne przed takimi stwierdzeniami 😉

      A co do zmian w ogrodzie i myśli, że można było coś inaczej zrobić… chyba wszyscy tak mamy, średnio dwa razy do roku mam chęć zaorać cały ogród by zacząć od początku 😉

  11. Witaj, trafiłam na ten blog gdyż sama zabieram się za pisanie o moim ogrodzie który jest jeszcze zachwaszczoną działką z czterema starymi jabłonkami i gigantyczną brzozą. Piszę w związku z tematem żywopłotu, mieszkam w zachodnich Niemczech (Eifel) i tutaj bukowe żywopłoty królują na każdym kroku, są bardzo stare, wielkie – czasem wyższe niż domy które otaczają i po prostu olśniewające szczególnie na wiosnę kiedy zaczynają wschodzić nowe zielone liście, a z zeszłego roku zostały jeszcze brązowe, które nie opadły i tworzą na zielonych ścianach brązowe wzory. Polecam wpisanie w wyszukiwarce Google-grafika “Monschauer heckeland” (Monschau – nazwa miejscowości bardzo pięknej zresztą, Hecke-żywopłot, Land – land/ojczyzna/miejsce) i obejrzenie zdjęć, co prawda nie są tak piękne jak Pani ale obrazują to o czym piszę. Pozdrawiam serdecznie Karolina

    1. Witaj,

      Dziękuję, że się tym dzielisz, na pewno pooglądam w wolnej chwili 🙂
      Z bukami się nieco przeprosiłam, choć nadal uważam, że wiosenna zieleń ładniejsza jest przy grabach- taka soczysta, limonkowa, bardziej wesoła. Buki za to wygrywają w starciu na jesienne brązy. Nawet zimą te ich pomarańcze zdobią podczas gdy grabowe liście (choć nadal na krzakach) są już tylko smutnym wspomnieniem czegoś ładnego. U nas z bukami jest jeszcze jeden problem: nie urosną wszędzie, potrzebują jednak dosyć żyznych i wilgotnych gleb.

      Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *