Fusy z kawy jako nawóz?

ogrodowa pasja

Ci którzy mnie znają wiedzą doskonale, że choćby się waliło i paliło, dnia bez kawy nie zacznę. Ci którzy mnie znają wiedzą też, że do pierwszej kawy palę dokładnie dwa papierosy, ale po co sobie robić brzydki “pijar” nie? 🙂 Kawa jest więc ważna w moim życiu, a odkąd mam porządny ekspres to i widzę jak na dłoni ile ja tych fusów potrafię naprodukować. I uwierzcie mi, że 500 filiżanek statystycznego Polaka wypite w ciągu roku to dla mnie zdecydowanie za mało 🙂

W czasach przed ekspresem pijałam rozpuszczalną, ale resztki fusiastej mojego męża wylewałam albo “pod krzak” albo na kompost. Postępowałam tak bez większego zastanowienia, bo przecież i moja babcia tak robiła- znaczy musiało działać 🙂 Kiedy jednak fusy zaczęłam nagle otrzymywać w postaci ładnie uformowanych krążków i prawie suchej to pojawiła się chęć wykorzystania ich bardziej z głową.

ogrodowa pasja
To mój pieniek kawowy 🙂

Fusy z kawy jako nawóz

Tak. Fusy kawowe są w stanie wzbogacić naszą glebę w pierwiastki niezbędne do wzrostu roślin. Ale co w zasadzie zawierają? Jak ich używać? I czy mają wady? Zebrałam do kupy wszystko co udało mi się na ten temat znaleźć, a przy okazji obalę kilka mitów związanych z magicznymi właściwościami tych “odpadów” 🙂

Wiedziałam, że ktoś to już badał, ale wszelkie polskie strony podawały jako źródło magazyn “Sun”- bez linków oczywiście. Sorry, ale spędziłam mnóstwo godzin na przeszukiwaniu i tego brytyjskiego The Sun i tego amerykańskiego. Ostatecznie doszłam do wniosku, że źródłem musi być Sunset czyli taki jakby to nazwać… Wyobraźcie sobie wydawcę, który ma i serwis o gotowaniu i o urządzaniu wnętrz, o ogrodach, o urodzie i paru innych- byle dużo. Do tego wydaje raz w miesiącu magazyny tematyczne w formie papierowej. Skoro już znamy rodzaj źródła to do rzeczy 🙂

Sunset dostał od Starbucksa (to te niemodne już kawiarnie) partię fusów zupełnie za darmo i wysłał je do laboratorium. Oto co wykazały badania.

Fusy kawowe zawierają:

Azot- 2,28%

Fosfor: 0,06%

Potas: 0,6%

Ilość fosforu, potasu, a oprócz tego występującej w fusach miedzi oraz magnezu jest wystarczająca aby pokryć zapotrzebowanie roślin na te pierwiastki. Z azotem sprawa ma się nieco inaczej. Tylko niewielki procent jest dostępny dla roślin od razu. Pozostała część zostaje uwolniona dopiero po rozłożeniu przez organizmy glebowe i jest to proces rozciągnięty w czasie. Jaki z tego wniosek? Fusy z kawy działają w tym momencie jak nawóz długodziałający. Natomiast ilość wapnia, cynku, manganu i żelaza uznana została za niewystarczającą.

Odczyn ph badanych fusów wyniósł 6,2 czyli lekko kwaśny, ale przy innych badaniach wychylał się raczej w stronę obojętnego.

Stosunek węgla do azotu to 24:1

ogrodowa pasja

Fusy w ogrodzie

Możemy z nimi zrobić następujące rzeczy:

1. Przekopać z glebą. Magazyn podaje, że należy wprowadzić do gleby 25-35% fusów- objętościowo. Byłabym w tym miejscu ostrożna. Bardziej w tej kwestii ufam niejakiej Lindzie Chalker-Scott z Washington State University. Nawet do pryzmy kompostowej nie zaleca ona wprowadzania więcej niż 10 do 20% fusów kawowych, 30% ich udział może być już jej zdaniem już szkodliwy.

2. Podlewać. Na 10-cio litrową konewkę wsypać szklankę fusów. Poczekać aż “naciągną” i podlać. Ponieważ jest to specyfik ubogi w azot dostępny dla roślin od razu, dobrze byłoby dodać do tego nawozu azotowego. W tym wypadku świetnie sprawdziłaby sie gnojówka np. z pokrzywy.

3. Mulczowanie. I tu zdania są bardzo podzielone. Linda Chalker-Scott proponuje aby ściółka z fusów nie była grubsza niż półtora centymetra i by nie składała się ona z samych fusów. Aby doprowadzić proporcje węgla do azotu zaleca ona, aby warstwę fusów przykryć 10-cio centymetrową warstwą innej ściółki organicznej takiej jak trociny, kora bądź suche liście. Sama zresztą zauważyłam, że fusy na wierzchu nie mogą pozostać. Wbrew temu co się pisze, jako samodzielna ściółka się nie nadają. Są lżejsze niż suchy torf i nawet rozsypanie ich na ziemi w pozycji stojącej jest nie lada wyzwaniem przy najmniejszych podmuchach wiatru. A dwa, że pleśnieją. Muszą być koniecznie wymieszane z inną materią albo przykryte ziemią.

4. Odstraszacz mrówek, ślimaków, kotów a nawet… węży? Poważnie? Żałujcie, że nie widzieliście moich zeszłorocznych zmagań z mrówkami przy użyciu fusów kawowych właśnie. Fakt, zauważyłam, że mrówkom zapach nie podchodzi. Kiedy sypałam fusy na ich ścieżki, ich trasa przesunęła się dosłownie dwa centymetry dalej. Potem tam nasypałam i one znowu się przeniosły dalej. Kiedy cała ścieżka została pokryta fusami mrówki wyznaczyły trakt wzdłuż ścieżki. Ok paskudy, nasypałam w poprzek. Przechodziły normalnie, a po godzinie zauważyłam, że “wycięły” sobie w tej granicy przejście. Nie wiem czy przeniosły fusy dalej czy zabrały ze sobą. Najważniejsze jest to, że fusy kawowe na mrówkach nie robią wielkiego wrażenia. Tym bardziej na kotach, które rozgrzebały mi je tuż po zrobieniu zdjęć. To nie działa. P.S. Z wężami nie eksperymentowałam, nie mam akurat żadnego na boku 😉

5. Rośliny domowe. Spróbować zawsze można, ale tylko mając z tyłu głowy fakt, że nie na wszystkie rośliny fusy działają dobrze. Dodatkowo powierzchnia ograniczona pojemnikiem nie wybaczy błędów. I tak dla przykładu przekompostowane już fusy poprawiały kiełkowanie buraka cukrowego, zwiększyły plony kapusty i soi a nawet z powodzeniem używano ich jako zamiennika torfu przy uprawie anturium. Jednocześnie takie same fusy hamowały wzrost trzykrotki, bodziszka czy szparagów. Ryzyk-fizyk jak to mówią. Osobiście w domu nie używam, ale dziwi mnie z jaką łatwością można napisać “nasyp fusów do doniczki aby twoje rośliny pięknie rosły”- wszak żadne badania tego nie potwierdzają w stu procentach.

Podsumowując. Mam nadzieję, że ostatnie zdania nie zniechęciły was do wypróbowania fusów z kawy jako nawozu. I nie przejmujcie się też zbytnio odczynem. W glebie, w trakcie rozkładu i po dodaniu innej materii ph i tak się zmieni. W jednych badaniach było to 6,2, w innych 4,6 a w jeszcze innych 8,4 więc rozrzut niesamowity i zależy zarówno od gatunku kawy jak i sposobu jej przygotowywania. Nie roztkliwiałabym się nad tym szczególnie 🙂 Czyżbym miała zbyt lekki stosunek do własnej gleby? Być może, ale traktuję ją jako coś tak samo żywego jak rośliny które rodzi i głęboko wierzę w to, że jej w takim samym stopniu (jak nie większym) zależy na jej dobrym stanie zdrowia. Wierzę, że i tak wszystko dąży naturalnie do jakiegoś stanu równowagi, a wprowadzaniem materii organicznej do gleby nie możemy zepsuć tak dużo jak sypiąc granulki na lewo i prawo. Tak tytułem zakończenia 🙂 Mam nadzieję, że już wiecie aby nie otwierać kosza na śmieci kiedy ujrzycie taki komunikat:

ogrodowa pasja

Przy pisaniu korzystałam (obok podanego wcześniej źródła) z tej strony. Uwaga: można wsiąknąć na całe wieczory 😉

 

14 thoughts

  1. No to sie dowiedziałam bo zawsze byłam tego ciekawa a ze kawy wogóle nie pijam to i fusów nie mam , a co z fusami z herbaty?

    1. Jeden pan, który rozkręcał biznes związany z uprawą grzybów na podłożu “fusiastym” pisał, że fusy odbiera za darmo ze stacji benzynowych, więc kto wie, może i dla Ciebie jest jeszcze nadzieja 🙂
      Moje fusy herbaciane lądują normalnie w kompoście, bo nie są takie łatwe do składowania jak te kawowe. Może w wolnej chwili zgłębię ich skład. Na razie się nie wypowiem, bo i przy przy fusowym temacie natykałam się co i rusz na te same, nie poparte niczym informacje. Czytałam kiedyś, że przy herbacianych trzeba uważać przy uprawie warzyw ze względu na obecność glinu, ale ile w tym prawdy? Może kiedyś sprawdzę 🙂

  2. Też jestem nałogowym kawoszem i dobrze mi z tym 😉 Zbieram okazyjnie fusy i podsuszone rozrzucam zwykle pod magnolię i inne kwasoluby. Trochę mieszam z ziemią i gotowe. Stosuję je bardziej dla rozluźnienia gleby niż zakwaszania czy nawożenia.

    1. Tylko pod kwasoluby? Ja w zeszłym roku rozsypywałam na trawnik 🙂 Dwa/ trzy podlewania potem a nadal brudziły dupsko jak się usiadło 🙂 To ph fusów jest bardzo zmienne i po dwóch tygodniach od wprowadzenia do gleby zaczyna ciągnąć w górę często kończąc na odczynie zasadowym- tak pani Linda podaje. I ten wzrost lub spadek jest bardzo różny, w zależności od tego z jaką materią jest wymieszany. U ciebie to pewnie kora i skoro chwalisz to znaczy, że działa i jest to cenna informacja dla nas wszystkich- także dziękuję za nią 🙂

  3. Kolejny kawosz się kłania 🙂 Ja zawsze wyrzucałam na kompost (tzn odkąd używam ekspresu), ale w ubiegłym roku ktoś mi powiedział żeby właśnie pod rośliny więc biegałam po ogrodzie i pod rh, hortensje i róże wysypywałam. Czy działało? Nie wiem, to raczej druga połowa sezonu była, rok wyjątkowy, ale w tym nadal będę biegać z pojemnikiem na fusy między roślinami. Fajny wpis 🙂

  4. Ja także wykorzystuję kawowe fusy (podobnie jak herbaciane) – po prostu wrzucam je do kompostu, uznając, że ich ilość jest na tyle znikoma w stosunku do pozostałych odpadów, że niczemu nie zaszkodzi, a jakoś wzbogaci tworzący się kompost.

  5. Czy fusy kawowe mogły spowodować uwiąd powojnika? Do takiego wniosku doszła moja sąsiadka, której powojnik nimi podsypywany się zmarnował.

    1. Ha ha! 🙂 Pytanie o powojniki osoby, która mogłaby dostać licencję na ich wykańczanie jest delikatnie mówiąc ryzykowne 😉
      Postaram się jednak spojrzeć z zewnątrz. Nie, nie ma możliwości aby to fusy doprowadziły bezpośrednio do padnięcia rośliny i to na chorobę grzybową. Pośrednio jak najhardziej mogą być winowajcą. To mniej więcej tak jak z trocinami- służą glebie i roślinom ale nieodpowiednio użyte doprowadzą do ich zagłodzenia. I tak tutaj mogły doprowadzić do osłabienia pnącza, które to osłabienie raz dwa wykorzystały wredne patogeny. Taka moja opinia. Jeśli u siebie zaobserwowałabym taki wpływ to po prostu już bym ich pod daną roślinę nie sypała. Dziękuję w ogóle za tą informację. Przy wykańczaniu następnego powojnika będę o tym pamiętała 🙂

  6. Właśnie dzisiaj byłam na konferencji na temat ekonomii społecznej i dowiedziałam się przypadkiem od pewnej prelegentki z Portugalii, ze właśnie w jednym z przedsiębiorstw społecznych (o których mówiła całkiem sensownie jako przykładzie dobrych praktyk w tym zakresie) prowadzą działalność polegającą na uprawie jakichś grzybów, prawdopodobnie pieczarek, bo użyła po prostu “mushrooms” właśnie na fusach z kawy. Zbierają te fusy od różnych właścicieli lokali i kawiarni za darmo. Ta działalność jest prowadzona oczywiście w celu włączania społecznego ludzi zmarginalizowanych i zagrożonych patologią i prawdopodobnie zysk z tej uprawy to sprawa drugorzędna. Aczkolwiek dla nas jest to ciekawa informacja, którą można wykorzystać.

    1. Bardzo cenny komentarz, dziękuję. U nas też (w sensie kraju) fusy kawowe były wykorzystywane jako podłoże pod uprawę grzybów, wspomniałam o tym odpowiadając na komentarz Bogdzi powyżej. Pan uprawiał boczniaki i pieczarki chyba właśnie. Fusy odbierał za darmo ze stacji benzynowych. Preparował podłoże (w jaki sposób nie wiadomo), szczepił na tym grzyby, pakował w takie kartoniki i wystawiał w sklepie. Miałam nawet z nim kontakt, bo oferowałam mu obsługę fotograficzną tego sklepu, ale gdzieś nie mogę odnaleźć. Ciekawe czy interes nadal istnieje i czy w dalszym ciągu opłaca mu się jeździć i zbierać odpady z tylu punktów, no bo właśnie ekonomia 🙂 Co dla ogółu będzie opłacalne to dla tego jednego przedsiębiorcy może się wcale nie kalkulować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *