Liatra kłosowa – piękna i pożyteczna

ogrodowa pasja
Łany liatry kłosowej w Wojsławicach

Liatra kłosowa (Liatris spicata)

Kolejna roślina, która jest ze mną od jednej cebulki. Tak, tak zwykle zaczynałam : jedna/ trzy cebulki, potem cierpliwe czekanie, dzielenie, wysiewanie, znowu dzielenie :) Teraz sama się sobie dziwię, że miałam tyle zacięcia :) A kiedy pomyślę ile sadzonek zmarnowałam przez niedostateczną walkę z nornicami… :( Cieszę się, że ja i liatra to przeżyłyśmy i teraz mamy możliwość zaspokajania własnych potrzeb: ona nie wymaga zbyt dużo pielęgnacji i tym samym dba o to, abym się nie przepracowywała, ja podsypię jej kompostu i pozwolę rozsiać się to tu, to tam. Teoretycznie to ją osłabia, ale prawda jest taka, że każda roślina dąży przede wszystkim do przedłużenia gatunku. I ja to szanuję. Ona w zamian za to cieszy mnie swoimi długimi, fioletowymi świecami, które nie pojawiają się ot tak i znikają. Nie. One wychodzą pomału, nabierają koloru od góry, kwiaty rozwijają się stopniowo i kolor jest na niej obecny przez cały lipiec i większość sierpnia. Czasem kwitnie dłużej, czasem krócej :) Wiadomo, każdy ma lepsze i gorsze momenty :)

Liatra kłosowa. Kwiatostan
Liatra kłosowa. Kwiatostan

Liatra kłosowa. Stanowisko i uprawa.

Słońce

Ta roślina kocha słońce. Co prawda i w nieco zacienionym miejscu będzie rosła, ale może się wówczas nieco wyciągać. Na stanowisku słonecznym, dobrej ziemi i dostatecznej ilości wody też może mieć taką tendencję. Dziwiłam się kiedyś, że ludzie ją wiążą sznurkami żeby trzymała się kupy, a potem jeszcze ścinają jesienią żeby się nie rozwalała. Odkąd posadziłam ją w zasięgu zraszacza trawnikowgo już się nie dziwię. Straaasznie mi się rozwalały na boki, nie doświadczyłam tego wcześniej. Ewidentnie trzeba je z tego miejsca zabrać. W normalnej sytuacji rośliny stoją prosto cały czas: kiedy wypuszczają pędy kwiatostanowe, kiedy kwitną i przez niemal całą zimę. Jeśli jest mokra to szybciej polegną albo pod wpływem wilgoci, albo pod naporem ciężkiego śniegu. Zwykle jednak zdobią a nie szpecą w tym okresie.

Liatra kłosowa tuż przed kwitnieniem.
Liatra kłosowa tuż przed kwitnieniem. To był ostatni moment kiedy te kępy doczekały się zdjęcia, nie wiem jak mogło do tego dojść. Tutaj w towarzystwie miskantów i strasznie słabych cleome.

Woda i gleba

Sytuacja idealna wyglądałaby tak, że dajemy jej żyzne i dobrze utrzymujące wilgoć podłoże, ale jednocześnie przepuszczalne. W takich warunkach podlanie jej raz na jakiś czas w zupełności wystarczy. Jej system korzeniowy wygląda tak, że składa się z niewielkich bulwek, które magazynując wodę pozwalają roślinie przetrwać dłuższe okresy suszy. Po kilku latach uprawy oprócz cebulek wyjmiemy z ziemi ogromną karpę zbitych korzeni, ale o tym później. Różne źródła podają, że na bardziej suchych stanowiskach liatra kwitnie gorzej. Moim zdaniem to guzik prawda. Ponieważ wysiewała mi się w rozmaitych miejscach to mogłam dokładnie zaobserwować różnice. Przy byle jakiej, piaszczystej glebie wyraźnie słabiej przyrasta, a kwiatostany są krótsze. Tyle. Kwitnie tak samo pięknie, nie mniej obficie, po prostu łodygi są krótsze. Gorzej sytuacja wygląda przy nadmiarze wody, jak przy wspomnianym wcześniej zraszaczu. Wyrastają wtedy giganty sięgające pasa, ale same kolorowe świeczki są długości zbliżonej do tych rosnących na stanowisku suchym. Tak więc dobra ziemia na start i mamy kolejną niemal bezobsługową roślinę :)

Liatra kłosowa (Liatris spicata)

Rozmnażanie

Wiosną możemy kupić pojedyncze bulwki w marketach. Nie są zbyt narażone na przesychanie, więc na pewno wyjdą, a i najprawdopodobniej zakwitną tego samego roku :) Pod warunkiem, że nie są zeszłoroczne. Ja tak się parę razy nacięłam chcąc za wszelką cenę nabyć białe. Udało się dopiero w zeszłym sezonie, ale nie są ładne. Brzydko przekwitają :( Zostanę jednak przy różowofioletowych.

ogrodowa pasja
Jeszcze raz Wojsławice

Mając własne rośliny możemy dokonać podziału wczesną wiosną. Już od jesieni widać wyraźnie sterczące, czerwone oczka więc bez żadnych problemów będziemy wiedzieli co od czego oddzielić ;) Możemy albo odrywać pojedyncze cebulki, albo podzielić szpadlem całą karpę. W pierwszym przypadku uzyskamy rośliny bardziej świeże, które wytrzymają dłuższy okres bez dzielenia, ale chwilę potrwa zanim uzyskamy porządnych rozmiarów kępę. W drugim przypadku, na podzielonym kawałku zostawiamy po kilka cebulek więc wiadomo, że efekt uzyskamy szybciej. Prawdę mówiąc nie wiem czy potrafię określić, która metoda jest lepsza. Mam wrażenie, że większe karpy lepiej przetrzymują ataki nornic. Jednakże bardzo podobają mi się liatry posadzone nie w dużych, jednolitych grupach, ale jako sterczące to tu, to tam pionowe elementy. I kiedy dzielę karpy na części to zawsze jakaś cebulka z boku odpadnie i wtedy wsadzam ją osobno :)

Nasionko liatry
Nasionko liatry

Siew. Oto powód dla którego piszę o tej roślinie w lutym, a nie w pełni sezonu, gdzie mogłabym ją pod każdym kątem obfotografować :) Teraz można skubnąć od sąsiada garść nasion i wysiać wprost do gruntu. Wschodzą wówczas bardzo ładnie i równo nie wymagając skaryfikacji czyli uszkodzenia okrywy. Piszę to biorąc pełną odpowiedzialność na klatę. Sprawdziłam to nie raz i nie dwa, więc wiem co mówię :) Podejrzewam, że skaryfikacja, o której się pisze przy okazji siewu liatry dotyczy raczej nasion zebranych latem i wysiewanych wiosną. Przy sianiu takim jak moje to mróz zapewne wykonuje robotę za nas :) Zresztą, roślina sieje się jak głupia sama jeśli tylko zostawimy kwiatostany na zimę a potem pomożemy nieco nasionom się oderwać. W przeciwnym razie przy ścinaniu wiosennym siedzą zawzięcie w kłosie :) Nie zwracałam nigdy uwagi czy kwitną po dwóch latach czy po trzech od siewu, ale na pewno nie dłużej. Kojarzę właśnie jeden moment kiedy wysiała mi się w kostce i chyba właśnie następnego roku wypuściła z tej naprawdę niewielkiej rozetki liści jeden kwiatostan. Jak ja żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia. Długo by tam nie pociągnęła, ale samo to, że to jednak cebulka, a nie jakiś mak na palowym korzeniu i zechciała urosnąć zechciała- w centymetrowej warstwie niesortu granitowego.

ogrodowa pasja

 

ogrodowa pasja
Zimą nadal zdobi :)

Choroby i szkodniki

Największym wrogiem u mnie są nornice. Ileż one się tego najadły! Nie znam sposobów skutecznej walki z tymi szkodnikami. Jedyne co mi przychodzi do głowy to siać i sadzić więcej i więcej :) W zeszłym roku sypałam nawet trutkę do pojemnika deratyzacyjnego, ale niespecjalnie chętnie z niej korzystały. Pewnie byłoby łatwiej wysypać na ziemię, ale boję się o ptaki. Wiem, wiem, to tak jakby wybierać, które stworzenie jest warte tego aby żyć, a które nie. Wybaczcie, ale czasami i ja się poddaję i sięgam po środki ostateczne. Nie napawa mnie to dumą, ale też wyrzuty sumienia nie trzymają bardzo długo. Nie znoszę nornic. I myszy. Kiedy jednak przychodzi co do czego, czasem odpuszczam. Jednego razu chcąc przerzucić pryzmę kompostową odkryłam gniazdo myszy. Duża od razu uciekła, a małe, ślepe chyba jeszcze myszki kręciły się we wszystkie strony przeraźliwie piszcząc. Byłam tak wściekła na ich matkę, że tak je zostawiła na pastwę człowieka… Zabrałam swoje widły i poszłam- przerzucanie pryzmy może poczekać :)

ogrodowa pasja

Wracając do tematu głównego, muszę napisać, że czasem łapią liatrę choroby grzybowe. Kiedy są to pojedyncze roślinki niedbale rozrzucone tu i tam to niespecjalnie często się to zdarza. Natomiast starym kępom chyba przeszkadza zagęszczenie i wtedy są bardziej na niej podatne. Dlatego warto co parę lat podzielić roślinę. Tym bardziej jest to wskazane, że w starszych kępach kwiatostany nie stoją już idealnie pionowo a wykrzywiają się delikatnie na zewnątrz zawracając przy szczycie kwiatostanu znowu w kierunku do wewnątrz. Czy to jest zrozumiałe? :) Taki pokrój nie dodaje jej uroku.

ogrodowa pasja

Pożyteczność :)

Poza niekwestionowanymi walorami ozdobnymi, liatra jest też rośliną miododajną. Bardzo chętnie odwiedzają ją pszczoły, trzmiele i motyle :) Która to organizacja opublikowała niedawno raport o domkach dla pożytecznych owadów? Za nic w świecie nie mogę go odnaleźć. Pamiętam natomiast jeden wniosek, który dla mnie był oczywisty: jak dużo by tych modnych domków nie nastawiać i ile osób nie chciałoby ze szczerego serca pomóc, tak pszczoły czy inne cenne owady nie osiedlą się tam gdzie nie będą mogły znaleźć pożywienia. Dlatego też ogromna część tych domków nie została zajęta. Chcąc mieć ogród tętniący bzyczącym życiem musimy stawiać na rośliny kwitnące, rośliny miododajne. Wówczas nawet stara beczka za garażem czy sterta gałęzi będzie dla naszego potencjalnego gościa lepszym lokum niż niejeden domek z bambusa i lśniącej cegiełki ;) Swoją drogą może i ja zmajstruję taki domek? Pomyślałam o lśniącej cegiełce i mnie naszło :)

 

18 thoughts

  1. Szkoda, że białe nie takie ładne jak fioletowe. Zamówiłam 50 sztuk na różankę właśnie pod wpływem uroku tych drugich. Piękne zdjęcia.

    1. Ale widziałaś je na żywo? Bo może tylko mi się nie podobają :) Wiesz, fioletowe przy przekwitaniu jakieś takie bardziej znośne, bo jak są już z kolorem w połowie kłosa a góra już zaschnięta to to nie drażni. Przy bieli ładne są tylko na samym początku, bo kiedy te pierwsze kwiatuszki od góry przekwitają to na białych zwiędniętych płatkach bardzo widać brąz. Moim zdaniem to wygląda brzydko :( Dopóki jednak nie sprawdzisz tego na własnej skórze to nie będziesz wiedziała jak to na ciebie działa. Żałuję że nie zrobiłam zdjęć żeby to zobrazować. Zresztą, strasznie mało mam zdjęć liatry, nie wiem jak do tego doszło :)

  2. Nie widziałam na żywo ale taka subiektywna Twoja ocena powoduje, że myślę nad miejscem i towarzystwem dla niej. Po prostu lepiej żeby nie była na pierwszym planie. Ta fioletowa nawet przekwitnięta z bordowym kosmosem wyglądała u mnie ślicznie. Teraz to jestem jeszcze bardziej ciekawa, dzięki ;)

  3. Ja mam białą i fioletową. Mam te same odczucia co Autorka :). Co prawda to był dopiero ich pierwszy rok i może susza zrobiła swoje. Mimo wszystko fioletowa prezentowała się lepiej .

  4. Ja w komposcie znalazlam gniazdo nornic. Jeszcze ślepe i łyse. Ale matka wróciła po każde jedno malenstwo :) mimo że są moimi wrogami milo popatrzc na opiekuńcze stworzenia. Niestety też masakruja mi ogród :( też coś sypalam. Bez efektu. Raczej nie mam strat w roślinach tylko straszny bajzel na rabacie. Nie stosuje wlokniny. Może ktoś xna jakiś cudowny sposób …

  5. Dodam od siebie,że zimową porą liatrę owiedzają szczygły w poszukiwaniu nasion, także jestdodatkowy pożytek z tych roślin dla ptaków.

    1. Sadzę dosyć płytko, tak aby ponad wierzchołkiem cebulki znajdowało się … dwa palce ziemi mniej więcej. Niemniej jednak rośliny są stabilne, bo one pod tymi cebulkami wytwarzają grubą i głęboko sięgającą karpę.

      1. Dziękuję za odpowiedź. Kierując się innymi źródłami posadziłam na głębkość 10 cm i czekam drugi tydzień, może coś zejdzie :) Pozdrawiam! Więcej postów, lubię Cię czytać ;)

  6. ja w tym roku zachorowałam na liatrę, wysiałam dość dużo nasionek – wzeszły 4 sztuki, ale rosną. Kupiłam więc bulwki, posadziłam do doniczek i czekam. A nornic nie znoszę – zeszłej wiosny wyżarły mi z tych specjalnych koszyków do cebul wszystkie co do jednego piękne cebulki tulipanów. A tak się dziwiłam, że coś długo nie wyłażą z ziemi, że zaczęłam grzebać w ziemi. I odkryłam – wyjedzone od wewnątrz cebulki – zostały tylko górne zewnętrzne okrywy. Koszyków było 8 w długim rzędzie, cebul chyba ze 40. A obok wyrosły i zakwitły tulipany, które powsadzałam bez koszyków do ziemi, bo już nie miałam więcej. Więc wszystkie koszyki wyjęłam z ziemi i posadziłam inne też cebule bez, bo pomyślałam, że te dranie uczą się zbyt dobrze jak na mój gust i mogą zacząć szukać koszyków jako miejsca zawsze zawierającego smaczne papu.

    1. Koszyczek jako drogowskaz gryzoniowej restauracji? :) No nie wiem czy one aż takie cwane :)
      A tak poważnie, ja koszyczków nie znoszę, sadzę w nich czasem tylko drobiznę- maleńkie czosnki albo szafirki- cebulki, które rozsypują się w rękach generalnie. Jeśli coś ma ochronić przed nornicą to tylko zadołowana doniczka z podziurkowanymi ściankami i wystająca ponad poziom gruntu. Tylko, że w takich doniczkach ziemia tak szybko przesycha, że nie wiem jak cenna musiałaby być cebula żeby mi się chciało znowu w to bawić :)
      Tak mało nasion wzeszło? Aż ciężko w to uwierzyć. One muszą być poddane przechłodzeniu. Swoje nasiona zbieram jesienią i od razu wysiewam do gruntu albo zostawiam na roślinie i zbieram zimą, wczesną wiosną i od razu wysiewam. Teraz ma pani bulwki to one na pewno zakwitną. Proszę wypróbować mój sposób- na pewno wzejdą licznie, jeszcze się będzie pani denerwować na wszechobecne siewki ;)

    1. Tak, to cieszy kiedy roślina wabi motyle :) Ogród staje się wtedy taki… jeszcze bardziej żywy :)
      W zeszłym roku zaszalałam i w tym mam dywanik siewek. Nie wiem jak ogarnę taką ilość, ale już oczami wyobraźni widzę jak to będzie wyglądać za dwa/ trzy lata :D

  7. Też mam liatrę, ale nie pomyślałam o jej siewie. Wiosną ścinałam zeschnięte badylki i tyle, sama się nie rozsiewała.
    Tym razem jednak spróbuję. A siewki można przenieść (nie są zbyt delikatne ?) na inne miejsce czy wysiewać na miejscu docelowym ?

    1. Bo ona trzyma sztywno nasionka- trzeba im nieco pomóc ;)
      Te siewki to tyci tyci cebulki i myślę, że nie tyle ich wiek, co pora przenoszenia ma znaczenie- jestem za tym żeby przenosić w tym samym czasie co dorosłe rośliny czyli wiosną :) No chyba, że z bryłą ziemi, wtedy pewnie nawet nie zauważą ;)

  8. Ja kupiłam w tym roku paczkę tych nasion liatry … Wyrosło mi kilka sztuk, które może niezbyt szybko, ale jednak rosły. Wydaje mi się, że wolny wzrost spowodowany był złą ziemią, ale pewności nie mam. Generalnie można kupić gotowe cebulki liatry. Na pewno jest szybciej ale wyhodowanie z nasiona daje więcej satysfakcji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s