Gnojówka z pokrzyw – najlepszy nawóz wiosenny

Gnojówka z pokrzyw jako dobro ogólnoogrodnicze

Są w ogrodniczym świecie takie klasyki, które nigdy się nie znudzą, takie must have każdego ogrodnika i super food dla roślin. I niewątpliwie jedną z takich receptur jest słynna gnojówka z pokrzyw. Jeśli to początek waszej przygody z ogrodem to wiedzcie, że kto raz spróbował, ten zawsze już będzie miał baniaczek lub dwa stojące gdzieś w kącie ogrodu. Tego nie da się uniknąć.

gnojówka z pokrzywy właściwości
Komu bukiet?

Pokrzywa jest rośliną tak uniwersalną, tak wszechstronną i tak dobrą pod każdym względem, że aby przetrwać musiała uzbroić się w armię parzących włosków. Te z kolei wyposażone w kwas mrówkowy chronią przed zgryzaniem przez zwierzęta i zbieraniem przez ludzi. Nie możemy absolutnie mieć jej tego za złe, ale też nie możemy odejść z niczym, więc uzbrajamy się albo w skórzane rękawiczki, albo po prostu zakładamy gumowe, a na nie dopiero materiałowe. Tak przygotowani ruszamy na łowy.

Gnojówka z pokrzyw – jak zrobić krok po kroku

gnojówka z pokrzywy
Moje źródełko nigdy nie wyschnie, bardziej boję się, że w końcu wyleje :/

1. Zebrać. Tylko gdzie?

Jak widzicie na załączonym obrazku mam pokrzywy po horyzont, co cieszy mnie i przeraża jednocześnie. Domyślałam się, że większość z was nie ma przypadkiem osuszonej łąki, więc powiem wam gdzie szukać tego zielska.

Wszędzie tam, gdzie widzicie ciemną, bujną zieleń może być pokrzywa.

Na skrajach pastwisk może być pokrzywa.

Nad brzegami rzek, stawów, rowów może być pokrzywa.

Na zarastających gruzowiskach może być pokrzywa.

Tak naprawdę może ona wyrosnąć wszędzie, ale w wymienionych miejscach największa szansa, że będzie duża, zdrowa i silna, bo taka jest najwartościowsza. To jest roślina niezwykle wymagająca pod względem zasobności podłoża i można oczywiście posadzić ją u siebie w ogrodzie, aby zawsze mieć pod ręką, ale z doświadczenia powiem wam, że to nie jest takie proste jak się wydaje. Już parokrotnie poniosłam porażkę w tej materii, gdy po posadzeniu rosła tak słabo, że trzeba było ją usunąć. Za to nie zliczę ile razy wyskoczyła znienacka w miejscu, które naprawdę zasługiwało na coś więcej niż ten parzący symbol zaniedbania- wtedy była piękna i mocna. Być może jest to roślina, która sama musi zdecydować o miejscu pobytu. Ja myślę, że to właśnie jedna z takich indywidualistek 😀

kiedy zbierać pokrzywę

Kiedy zbierać

Do zastosowań ogrodowych można to robić cały rok, byleby nie kwitła. Po pierwsze jest wtedy słabsza (a my chcemy silnie działającego płynu, prawda?), a po drugie możemy nie zauważyć, że gdzieniegdzie zawiązała już nasiona. Nie jestem przewrażliwiona pod tym względem, ale przyznać muszę, że nasiona odziedziczyły po matce chęć przetrwania, bo potrafią wykiełkować nawet po fermentacji – szczwane bestie. Pokrzywa zaczyna kwitnąć na początku lata, ale ścinana regularnie ładnie odrasta, więc można wyznaczyć sobie jedno miejsce zbioru i wracać tam co miesiąc, za każdym razem zastając świeże, zielone liście- to jedna z opcji. Druga zakłada, że jesteśmy odważnymi ogrodnikami, mamy dobrą ziemię i zapraszamy ją do siebie. Nie będzie kwitła -> nie będzie owoców -> nie będzie się wysiewać. Plan jest dobry, jeszcze trzeba wziąć poprawkę na to, że pokrzywa jest byliną silnie rozłogową i uzbrojeni w tą wiedzę możemy śmiało ryzykować 😀

Ale czy warto?

Jeszcze jak! Gnojówka zawiera łatwo przyswajalne przez rośliny związki azotu. Oprócz tego w jej składzie znajdziecie inne pierwiastki niezbędne do prawidłowego wzrostu i funkcjonowania roślin: potas, żelazo, fosfor, wapń, magnez, krzem, mangan, cynk. Ale trzeba powiedzieć jasno, że gnojówkę z pokrzyw stosujemy dla azotu. Oznacza to mniej więcej tyle, że używamy jej do roślin bardzo żarłocznych (jak pomidory czy dynie), do wszystkich roślin wiosną (taki nawóz na start- wiosenny kop), roślin, które nie są w fazie kwitnienia bądź tworzenia właśnie pąków. Mówiąc wprost dajemy to na siłę i liść, że się tak wyrażę 😉 Przy roślinach kwitnących lepiej zrobić gnojówkę z czegoś bogatszego w potas jak skórki z bananów czy żywokost. Zawsze też możemy mieszać. Ja zazwyczaj coś do tej “zupy” dorzucę, a to mniszek się nawinie, a to jakiś nieliczny skrzyp, oregano, rumianek… Wy jesteście kucharzami 🙂

Wracamy do pokrzywy. Zlokalizowaliśmy jej stanowisko, zebraliśmy materiał i teraz…

2. Rozdrabniamy z grubsza

gnojówka z pokrzyw jak zrobić
żeby się ładnie do wiadra zmieściło

Pojemnik- grunt żeby nie metalowy. Proporcje wszystkich gnojówek są takie, że dajemy 1 kg świeżego ziela na 10 litrów wody. Nikt tego nie waży. Zawsze zapełniam wiadro do samej góry rozdrobnioną pokrzywą (bez ubijania) i to jest dokładnie tyle ile ma być 🙂

3. Zalewamy wodą

gnojówka z pokrzyw

Najlepsza woda deszczowa, w ostateczności wodociągowa, ale odstana. I tu różnica jest duża. Zalana wodą deszczową pokrzywa szybciej zaczyna pracować, a sama gnojówka kończy jako pięknie głęboko zielony płyn, nie brunatno-zielony. Niemniej jednak jeśli nie macie na zbyciu deszczówki to lepiej zrobić gnojówkę z takiej wody jaka jest, niż nie zrobić jej wcale, O!

4. Przykrywamy wiadro

gnojówka z pokrzywy

Odstawiamy w ustronne miejsce (gnojówka będzie śmierdzieć) i przykrywamy materiałem, który nie przepuści owadów (muchy, komary), ale zapewni dostęp powietrza. Jeśli mimo to, w gnojówce znajdziecie jakieś żyjątka to bez paniki, ona w dalszym ciągu nadaje się do użycia. Pewien wstręt (we mnie również) mogą budzić rozwijające się w niej czasem spore larwy w jasnym kolorze, z takim ogonkiem (włoskiem) na końcu- nie wygląda jak kijanka, raczej jakby jakiś kawałek wnętrzności z nich wypłynął… no mało przyjemny widok przyznaję. Ale obaw nie ma, te białe robaki w gnojówce to gnojka wytrwała, sporych rozmiarów muchówka z rodziny bzygowatych. Trochę przypomina pszczołę i jak ona jest cennym zapylaczem, tylko dzieci ma takie niezbyt urocze 😉 Tak więc jeśli obrzydliwe robaczki zamieszkają w naszej gnojówce to ignorujemy ich obecność, tym bardziej, że nie mamy szans się uchronić- jaja składane są w locie, więc jedno otwarcie pokrywy i bach! 😀

Pokrywa. Taką mam. Nic się nie przedostanie, a jest dostęp powietrza, polecam 🙂

gnojówka w ogrodzie
jedyny minus to konieczność nakrywania w czasie deszczu

5. Mieszamy. Czekamy.

Z zalanej wodą, odstawionej gdzieś w kąt pokrzywy po kilkunastu godzinach/ dobie otrzymujemy wyciąg. Można go użyć w formie nierozcieńczonej do oprysku roślin przeciwko szkodnikom i chorobom grzybowym (u mnie najlepiej sprawdza się jednak wyciąg z czosnku) oraz na ich wzmocnienie. Jeśli nie użyjemy to pamiętajmy aby mieszać ją codziennie. Odstawiona w ciepłe miejsce robi się szybciej, ale trzeba częściej napowietrzać. W cieniu z kolei jest bezpieczniej, ale robi się nieco dłużej. Przy wysokich temperaturach po kilku dniach gnojówka będzie gotowa. W porze deszczowej, w czasie chłodu czasem trzeba czekać aż trzy tygodnie, ale nie zrażajcie się.

jak używać gnojówki z pokrzyw
tu też gnojówka 🙂

Kiedy gnojówka jest gotowa?

W pierwszej/drugiej dobie od nastawienia pojawi się piana- to naturalne zjawisko i sygnał, że ZACZĘŁO SIĘ 😀 Gotową gnojówkę poznacie po tym, że piana zniknęła, a z pokrzywy zostały same łodygi 🙂 Jest ładnego koloru, ale śmierdzi niemiłosiernie. Kiedyś dodawałam EMów, ale nie pomogło to wcale. Czytałam ostatnio, że również krople walerianowe i mączki skalne wspomagają ogrodników w unieszkodliwieniu “aromatu” gnojówkowego, ale sama nie próbowałam. Na pewno wrzucę do następnej partii trochę walerianowych liści i nastawię nosa w poszukiwaniu różnic w nutach zapachowych 😉

gnojówka z pokrzywy skład
Takie farfocle zostaną

Zapach gnojówki z pokrzyw jako uczucie transcendentalne

Ciężko opisać ten aromat, dobrze byłoby go doświadczyć samemu. Nie jest na pewno najgorszy. W mojej opinii dalej na skali nieprzyjemności zapachowej plasuje się gnojówka z liści pomidora, ale przyznaję, że dystans jaki je dzieli nie jest zbyt wielki. Jakby opisać ten zapach…

Wyobraźcie sobie, że dostaliście ogromny bukiet kwiatów. Ogromny. Wstawiliście go tymczasowo do wiadra z wodą i wyszliście z domu. Porwano was, więc mieszkanie stało puste. Na bukiet padały promienie południowego słońca w to rekordowo gorące lato.  Nikt nie wiedział o zdarzeniu, więc kiedy dwa tygodnie później policja wyważyła drzwi… to taka woń wylała się na klatkę schodową. Każdy kto zna zapach zapomnianego wazonu i umie go sobie pomnożyć razy kilkanaście to wie już jak pachnie gnojówka z pokrzywy 🙂 Chodzi o to, żebyście byli przygotowani psychicznie 😉

W związku z powyższym należy też zachować szczególne środki ostrożności:

  • nie zbliżać się do gnojówki bez rękawic gumowych
  • nie mieszać gnojówki tuż przed wyjściem w miasto
  • pod żadnym pozorem nie wolno podnosić wiadra z gnojówką za rączkę
  • patyk używany do mieszania gnojówki powinien mieć oznaczone górę i dół
  • nie zgrywajcie bohaterów, gnojówka która dotknęła ogrodnika, zostanie z nim do kąpieli i o jeden dzień dłużej 😉

Jak często, jakie proporcje, do czego używać…

Podlewać gnojówka (rozcieńczoną 1:10) możemy aż do sierpnia w odstępach tygodniowych, dwutygodniowych, trzytygodniowych… Przy roślinach zielnych sytuacja wygląda tak, że już po tygodniu od pierwszego zastosowania widać efekty. To jest piękne, obserwowanie, że po tak krótkim czasie wzbierają w roślinie siły, liście stają się soczyście zielone, łodygi sztywnieją, widać pozytywny wpływ naszej mikstury 🙂 I stan taki możemy utrzymywać regularnym stosowaniem, ale… Jeśli zobaczycie, że liście robią się naprawdę ciemnozielone to zaprzestańcie tego stosowania, bo po następnej konewce zrobią się niemal czarne i zaraz potem stwierdzicie ” kurde, przenawoziłam”. Ponadto jeśli używacie do warzyw to tym bardziej należy mieć się na baczności, zwłaszcza, przy liściowych. Przy krzewach i drzewach przyjdzie nam dłużej na efekt poczekać.

Do oprysku proporcje 1:20, chyba że szkodnik się nie poddaje to można stopniowo zwiększać.

Osobiście najczęściej używam gnojówki do podlewania wokół roślin, a dolistnie aplikuję za pomocą konewki (leję po całych roślinach) albo za pomocą węża. Mam taki dozownik do nawozu płynnego substrala. Wlewam przecedzoną gnojówkę, podłączam wąż i rozlewam wszędzie. Zatyka się rzadziej niż opryskiwacz, więc taką metodę praktykuję 🙂 W ogóle jeśli bierzecie się za przecedzanie to gęsta siatka i czas będą wam potrzebne. Liście zamieniają się w papkę i zatkają nawet sitko konewki. Możecie użyć materiałowego worka, albo durszlaka, ale odcedzanie was nie minie. To co zostaje wyrzucamy na kompost. Można najpierw zmieszać z wodą i czymś takim polać pryzmę- to świetny aktywator kompostu, takich w sklepach nie sprzedają 😉

Działkowcy twierdzą, że stosowanie gnojówki do podlewania czosnku, cebuli i roślin motylkowych niewskazane. Potwierdzenia dla tych tez nie znalazłam, ale działkowcy to dobre źródło informacji, jeśli nie najlepsze 🙂

Ph gnojówki czyli można do kwasolubów czy nie można…?

U mnie w jednym wiadrze wyszło ph 6, w drugim 6,2, czyli obojętne w stronę lekko kwaśnego, idealne dla większości roślin. Jednak nie stosujemy gnojówki z pokrzywy do roślin lubiących środowisko kwaśne lub bardzo kwaśne takich jak: azalia, kiścień, pieris, rododendron, borówka, żurawina, magnolia, wrzos i wrzosiec, bo nie po to co chwilę walczymy o niskie ph, żeby je potem podwyższać nawozem, z którego roślina i tak nie skorzysta, bo nie może z powodu ph. I koło się zamyka 🙂 Jakbyście się bardzo upierali to zawsze można dodać siarki, ale czy to wtedy nie wybuchnie? Żartuję oczywiście, się tak nie patrzcie 😉 Czytałam, że rolnicy dodają jej do gnojowicy (to nawóz pochodzenia zwierzęcego- wyjściowo dużo bardziej jeszcze zasadowy) właśnie w celu zakwaszenia. Jeśli do gnojowicy można to i pewnie do gnojówki się nada. Nie wiem, ziemię zakwaszam igliwiem, nie siarką. Poza tym, im częściej napowietrzana była taka gnojowica, tym bardziej podnosił się jej odczyn- to też może być dla nas wskazówką.

Pierwsza gnojówka ogrodnikiem czyni 😉

Tak uważam moi drodzy. Ta pierwsza gnojówka to taki chrzest na ogrodnika. Od razu widać kto ile jest w stanie znieść dla dobra swoich roślin 😉

Teraz na koniec jeszcze jedna myśl mi przyszła do głowy. Opieka nad taką przerabianą pokrzywą to całkiem niezły środek wspomagający walkę z nawykiem obgryzania paznokci. Muszę na swojej mamie wypróbować 😉

skład gnojówki z pokrzyw

Macie chęć na zabawę kreatywną? Zapach gnojówki z pokrzyw- jak byście go opisali? A do osób, które jeszcze nie robiły: jak sobie go wyobrażacie?

27 thoughts

  1. @ all
    No i stało się! Ja to już, proszę Państwa, przepowiadałem w zajawce na moim blogu (cytuję: “Jeżeli [Jankosia] kiedyś napisze artykuł o pokrzywach na pewno zechcecie je mieć”).

    @ Jankosia
    Zdjęcia robione na słońcu dobrze wyglądają, ożywiają blog. Myślę, że to dobry kierunek, jeżeli tylko nie jest to przypadkowy brak pochmurnego dnia. No i okazuje się, że nie chodzisz cały rok w czapce i kurtce (co sugerowały wpisy z ostatnich kilku lat).

    U mnie gnojówka jest. Niezakryta. Testujemy olfatyczną wrażliwość sąsiadów.

    1. Po pierwsze to myślę, że przeceniasz moje możliwości w kwestii dyktowania mód, a z drugiej poważnie nie doceniasz miłości do nakryć głowy 😉

      Słońce nie jest przypadkowe, wyobraź sobie, że czekałam na nie nawet. W końcu majowe ciepełko zobowiązuje i klimat na zdjęciach też może być przez krótką chwilę bardziej pogodny- pozwalam sobie na to 😉

  2. padłam. Ja nie wiem jak się tu znalazłam i po co czytałam o gnojówce, ale przyjemność miałam nieziemską.
    Fajnie piszesz.

    1. Podpisuję się pod tym. Fajnie napisane , ciekawie i z humorem. Kiedys tez robilem taka gnojowke , bodajze pod pomidory. Moze kiedys wroce, bo wiem, ze to naturalny , fajny srodek.

  3. A ja pozwolę sobie przekleić kilka zdań wypisanych niegdyś na moim blogu z książki pt. “Pokrzywa”; najważniejszym zdaniem jakie tam znalazłam jest ” W zasadzie nie jest nawozem, choć zawiera azot, potas i wapń. Działa na rośliny wzmacniając ich naturalną odporność i stymulując rozwój (np. przyspieszając wzrost, zwalczając chlorozę).” I tego się trzymam. Ponaddto:
    moczenie pokrzyw w worku – znacznie ułatwia odcedzanie wyciągu,
    zmiękczanie wody poprzez dodanie 1 szklanki octu spirytusowego na 30 l wody,
    oprysk poranny jako środek stymulujący; oprysk wieczorny na zwalczanie insektycydów;
    choroby grzybowe – cały dzień,
    jeden oprysk na 10-15 dni, w temperaturze powyżej 12-14 stopni,
    pokrzywy wkładane do dołków przy sadzeniu pomidorów pełnią funkcję
    aktywatora,
    lilaki polej dolistnie w czerwcu 5 % roztworem (¾ szklanki) gnojówki

    1. Ciekawe co piszesz, bo opierałam się na polskich badaniach, w których gnojówka z pokrzyw określana była mianem nawozu. Generalnie w naszym kraju to, czy coś jest nawozem czy środkiem wspomagającym rozwój roślin jest określone przez Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Masz tam zapisane minimalne zawartości poszczególnych pierwiastków oraz maksymalne zawartości zanieczyszczeń i od wyników badania poszczególnych partii zależy jak taki środek zostanie zakwalifikowany. Jedna partia kompostu może być sprzedawana jako nawóz, druga jedynie jako środek wspomagający rozwój. Przy domowym wytwarzaniu czegokolwiek nie masz możliwości (ani chyba potrzeby) badania laboratoryjnego każdej partii gnojówki. Ja wtedy polecam używać innego podziału, a mianowicie: jeśli czymś można przenawozić to jest to nawóz 😉

  4. Jedne co muszę dodać ze swojej strony to to, ze zapach gnojówki przejdzie nawet przez rękawice gumowe 🤣

    1. to prawda i mam jeden sposób. Natłuszczam ręce jakimś byle jakim kremem lub smalcem i potem zakładam jednorazowe rękawiczki zabiegowe, a na nie te kuchenne. Po to, aby nie brudzić tych droższych kuchennych, które też nie są zbyt trwałe, ale na kilka razy starczą.

  5. No i całe moje wielkie mniemanie o ogrodniczej mojej tożsamości poooszło….
    w maliny…
    Sie zawstydziłam

  6. Znalazłam Twój blog dzięki miłości do klonów, ale szukam porady, więc ad rem. Prawie rok temu przeprowadziłam sie na nowe miejsce i zakładam ogród. Wczesną wiosną na półmetrowych tujach znalazłam oo, do tej pory nie miałam pojęcia o takim stworze, pomimo że poprzedni ogród miałam od kilkunastu lat. Skojarzyłam obecność stwora z żółtymi kulkami, które po zgnieceniu i pryskaly cieczą i zaczęło się szaleństwo szukania tych kuleczek, znalazlam też mnóstwo pędraków, wygrzebywalam je z doniczek, moczylam rośliny, to był po prostu obłęd. Oczywiście szukałam informacji, wreszcie przeczytana Twoja tablica o wielkościach opuchlakow kazała mi do Ciebie napisać.
    Naprawdę żółte kuleczki to tylko nawóz i dżdżownice?
    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź. Tym bardziej, ze muszę sprostować na swoim blogu nieprawdziwe informacje.
    Pozdrawiam wiosennie.:))

    1. Witaj.
      Nie, nigdzie nie napisałam, że żółte kuleczki to tylko nawóz lub jajeczka dżdżownicy, ale te żółte kuleczki to nie jajeczka opuchlaka i o tym była grafika 😉 Piszesz, że masz pędraki, zapewne jakiegoś chrabąszcza majowego, albo guniaka czerwczyka, tak? Tutaj znalazłam zdjecie przedstawiającą jaja tego pierwszego: https://www.mindenpictures.com/search/preview/common-cockchafer-melolontha-melolontha-female-laying-eggs-netherlands/0_70011276.html Widać, że to też nie żółte kuleczki 😉

      Generalnie nie chodzi mi o to, aby zostawić pędraki czy opuchlaki w spokoju. To są wielkie szkodniki i jeśli występują w większej ilości to należy je zwalczać. Ale promuję postawę mówiącą o tym, że “nie wszystko opuchlak co kuleczka” 😉 Żeby zwalczać szkodnika to należy go najpierw poznać. A przede wszystkim pierwszym etapem powinno być stwierdzenie, że coś dolega naszej roślinie. Potem następuje etap identyfikacji i jeśli to nie zaniedbanie z naszej strony, tylko szkodnik, to wtedy czytamy o nim i szukamy metody jak najmniej inwazyjnej aby się go pozbyć, lub go ograniczyć. Samo to, że coś chodzi po naszych roślinach nie jest powodem, aby to zabić. Czasem jak odgarniam ściółkę to wizę taki ruch, że nie nadążyłabym rozpoznawać poszczególnych “robali” 🙂 Gleba i ogród żyją, łatwo zaburzyć równowagę, dużo gorzej ją potem przywrócić. A najstraszniejsze jest to, kiedy za wroga bierzemy naszego sprzymierzeńca. No cóż, nie jesteśmy w stanie rozpoznać każdego stworzenia w naszym ogrodzie, ale chociaż próbujmy 🙂

      Pozdrawiam

      1. Bardzo, bardzo dziękuję za odpowiedź. W ogrodzie nie znalazłam śladów żerowania opuchlaka, ale przypadkowo znalazłam jednego, a potem już kilkadziesiąt opuchlakow, dlatego zaczęłam szukać informacji i w dalszym ciągu łapałam szkodniki, nawet na oknie do łazienki. Pędraki znalazłam w dwóch roślinkach, teraz stosuję wywary i napary z wrotyczu. Kupując nowe roślinki zwracam uwagę czy ma świeże przyrosty, potem topię ją w wodzie, sadze i obserwuje.
        Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam cieplutko.:)

        1. Nie jestem przekonana czy larwy opuchlaka zginą w zanurzonych donicach. Kiedyś zebrawszy większą ilość pędraków postanowiłam utopić je w wiadrze z wodą. Stały tam całą noc. W południe następnego dnia wylałam zawartość na podjazd żeby ptaki się najadły. Jakież było moje zdziwienie kiedy po pół godziny pędraki zaczęły się ruszać! Okazało się, że jako stworzenia żyjące pod ziemią są w stanie przeżyć na zalewanym czasem terenie, bo jednak woda też jest natleniona. Wpadają w stan odrętwienia, ale potem voila! 🙂 Tak więc nie byłabym taka pewna czy larwom to moczenie przeszkadza. Dorosłe osobniki rzeczywiście reagują natychmiastowym wyjściem na powierzchnię (też mam to przetestowane na opuchlaku), ale larwy? Larwy podejrzewam siedzą dalej i żrą 🙂 Jeśli wrotycz pomaga to super 🙂

          Pozdrawiam również 🙂

  7. Myślałem że odczyn jest wyższy, bo kompost miałby chyba wysoki ph. Ja gnojówke robie nie tylko’z pokrzyw. Pokrzyw daje ok. 50%, reszta to mlecz, podagrycznik, rumianek i coś jakby dzika marchew. Czyli wszystko co rośnie na dobrych, wilgotnych glebach. Myśle że łatwo jest np. tomaty przeazotować. Dlatego wpadłem na taki pomysł, że już teraz przygotowuje nawóz na przyszły rok. Kilka worków ziemi ogrodowej (na bazie torfu) polewam tą gnojówką i wystawiam na słońce do wysuszenia. Duża część azotu wyparuje, ale reszta zostanie .

    1. Tez się spodziewałam wyższego, ale podejrzewam, że to kwestia ciepłych dni. Może gdybym mieszała dwa razy dziennie odczyn byłby wyższy? No, ale jak pokazały badania, im niższy odczyn, tym straty azotu do atmosfery są mniejsze, więc szukamy pozytywów 🙂
      Ja także nie stronię od dodawania innej zieleniny, ale raczej ze sprawdzonego zestawu: mniszek, rumianek, babka, skrzypu praktycznie nie mam, więc każdy fragment wkładam do wiadra z takim namaszczeniem, że pewnie aż śmiesznie się to prezentuje 😀 Ale nic to, odkryłam ostatnio, że jedna z moich znajomych nie radzi sobie z tym chwastem, mam zamiar wpaść do niej na kawę z własnym workiem 😉

  8. Gnojówkę z pokrzywy “namiętnie” stosuje moja mama. Zapach, a raczej smród tego specyfiku jest jedyny w swoim rodzaju. Obornik przy tym to perfuma! 😉
    Ale widząc jakie dobro czyni roślinkom, jak chucherka nabierają “krzepy” i pięknieją, nie protestuję i zapach staram się znosić z godnością.

    Pozdrawiam

    PS. Wpis genialny, jak zawsze zresztą!

  9. No dobra już miałam podlewałam
    ale teraz przeczytałam to muszę nastawić nową. no zmuszasz mnie normalnie 😉

  10. O matko taki zachęcający początek, a potem mnie odstraszył ten smród i te larwy. Niemniej spróbowałabym zrobić na przyszły sezon. Tylko gdzie to postawić, gdy mam taki mały ogródeczek :/ Coś wymyślę, najwyżej na polu przed domem gdzieś ukryję hehehe. Dzięki za tak szczegółowy tekst!

    1. Smród z czasem zacznie się dobrze kojarzyć, ale larwy gnojki to rzeczywiście widok mało przyjemny :/ Ja jestem obyta z robactwem wszelkiej maści, ale przy tych konkretnych to jakoś mocniej zaciska mi się szczęka 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *