Gnojówka z pokrzyw – najlepszy nawóz wiosenny

Gnojówka z pokrzyw jako dobro ogólnoogrodnicze

Są w ogrodniczym świecie takie klasyki, które nigdy się nie znudzą, takie must have każdego ogrodnika i super food dla roślin. I niewątpliwie jedną z takich receptur jest słynna gnojówka z pokrzyw. Jeśli to początek waszej przygody z ogrodem to wiedzcie, że kto raz spróbował, ten zawsze już będzie miał baniaczek lub dwa stojące gdzieś w kącie ogrodu. Tego nie da się uniknąć.

gnojówka z pokrzywy właściwości
Komu bukiet?

Pokrzywa jest rośliną tak uniwersalną, tak wszechstronną i tak dobrą pod każdym względem, że aby przetrwać musiała uzbroić się w armię parzących włosków. Te z kolei wyposażone w kwas mrówkowy chronią przed zgryzaniem przez zwierzęta i zbieraniem przez ludzi. Nie możemy absolutnie mieć jej tego za złe, ale też nie możemy odejść z niczym, więc uzbrajamy się albo w skórzane rękawiczki, albo po prostu zakładamy gumowe, a na nie dopiero materiałowe. Tak przygotowani ruszamy na łowy.

Gnojówka z pokrzyw – jak zrobić krok po kroku

gnojówka z pokrzywy
Moje źródełko nigdy nie wyschnie, bardziej boję się, że w końcu wyleje :/

1. Zebrać. Tylko gdzie?

Jak widzicie na załączonym obrazku mam pokrzywy po horyzont, co cieszy mnie i przeraża jednocześnie. Domyślałam się, że większość z was nie ma przypadkiem osuszonej łąki, więc powiem wam gdzie szukać tego zielska.

Wszędzie tam, gdzie widzicie ciemną, bujną zieleń może być pokrzywa.

Na skrajach pastwisk może być pokrzywa.

Nad brzegami rzek, stawów, rowów może być pokrzywa.

Na zarastających gruzowiskach może być pokrzywa.

Tak naprawdę może ona wyrosnąć wszędzie, ale w wymienionych miejscach największa szansa, że będzie duża, zdrowa i silna, bo taka jest najwartościowsza. To jest roślina niezwykle wymagająca pod względem zasobności podłoża i można oczywiście posadzić ją u siebie w ogrodzie, aby zawsze mieć pod ręką, ale z doświadczenia powiem wam, że to nie jest takie proste jak się wydaje. Już parokrotnie poniosłam porażkę w tej materii, gdy po posadzeniu rosła tak słabo, że trzeba było ją usunąć. Za to nie zliczę ile razy wyskoczyła znienacka w miejscu, które naprawdę zasługiwało na coś więcej niż ten parzący symbol zaniedbania- wtedy była piękna i mocna. Być może jest to roślina, która sama musi zdecydować o miejscu pobytu. Ja myślę, że to właśnie jedna z takich indywidualistek :D

kiedy zbierać pokrzywę

Kiedy zbierać

Do zastosowań ogrodowych można to robić cały rok, byleby nie kwitła. Po pierwsze jest wtedy słabsza (a my chcemy silnie działającego płynu, prawda?), a po drugie możemy nie zauważyć, że gdzieniegdzie zawiązała już nasiona. Nie jestem przewrażliwiona pod tym względem, ale przyznać muszę, że nasiona odziedziczyły po matce chęć przetrwania, bo potrafią wykiełkować nawet po fermentacji – szczwane bestie. Pokrzywa zaczyna kwitnąć na początku lata, ale ścinana regularnie ładnie odrasta, więc można wyznaczyć sobie jedno miejsce zbioru i wracać tam co miesiąc, za każdym razem zastając świeże, zielone liście- to jedna z opcji. Druga zakłada, że jesteśmy odważnymi ogrodnikami, mamy dobrą ziemię i zapraszamy ją do siebie. Nie będzie kwitła -> nie będzie nasion -> nie będzie się wysiewać. Plan jest dobry, jeszcze trzeba wziąć poprawkę na to, że pokrzywa jest byliną silnie rozłogową i uzbrojeni w tą wiedzę możemy śmiało ryzykować :D

Ale czy warto?

Jeszcze jak! Gnojówka zawiera łatwo przyswajalne przez rośliny związki azotu. Oprócz tego w jej składzie znajdziecie inne pierwiastki niezbędne do prawidłowego wzrostu i funkcjonowania roślin: potas, żelazo, fosfor, wapń, magnez, krzem, mangan, cynk. Ale trzeba powiedzieć jasno, że gnojówkę z pokrzyw stosujemy dla azotu. Oznacza to mniej więcej tyle, że używamy jej do roślin bardzo żarłocznych (jak pomidory czy dynie), do wszystkich roślin wiosną (taki nawóz na start- wiosenny kop), roślin, które nie są w fazie kwitnienia bądź tworzenia właśnie pąków. Mówiąc wprost dajemy to na siłę i liść, że się tak wyrażę ;) Przy roślinach kwitnących lepiej zrobić gnojówkę z czegoś bogatszego w potas jak skórki z bananów czy żywokost. Zawsze też możemy mieszać. Ja zazwyczaj coś do tej “zupy” dorzucę, a to mniszek się nawinie, a to jakiś nieliczny skrzyp, oregano, rumianek… Wy jesteście kucharzami :)

Wracamy do pokrzywy. Zlokalizowaliśmy jej stanowisko, zebraliśmy materiał i teraz…

2. Rozdrabniamy z grubsza

gnojówka z pokrzyw jak zrobić
żeby się ładnie do wiadra zmieściło

Pojemnik- grunt żeby nie metalowy. Proporcje wszystkich gnojówek są takie, że dajemy 1 kg świeżego ziela na 10 litrów wody. Nikt tego nie waży. Zawsze zapełniam wiadro do samej góry rozdrobnioną pokrzywą (bez ubijania) i to jest dokładnie tyle ile ma być :)

3. Zalewamy wodą

gnojówka z pokrzyw

Najlepsza woda deszczowa, w ostateczności wodociągowa, ale odstana. I tu różnica jest duża. Zalana wodą deszczową pokrzywa szybciej zaczyna pracować, a sama gnojówka kończy jako pięknie głęboko zielony płyn, nie brunatno-zielony. Niemniej jednak jeśli nie macie na zbyciu deszczówki to lepiej zrobić gnojówkę z takiej wody jaka jest, niż nie zrobić jej wcale, O!

4. Przykrywamy wiadro

gnojówka z pokrzywy

Odstawiamy w ustronne miejsce (gnojówka będzie śmierdzieć) i przykrywamy materiałem, który nie przepuści owadów (muchy, komary), ale zapewni dostęp powietrza. Jeśli mimo to, w gnojówce znajdziecie jakieś żyjątka to bez paniki, ona w dalszym ciągu nadaje się do użycia. Pewien wstręt (we mnie również) mogą budzić rozwijające się w niej czasem spore larwy w jasnym kolorze, z takim ogonkiem (włoskiem) na końcu- nie wygląda jak kijanka, raczej jakby jakiś kawałek wnętrzności z nich wypłynął… no mało przyjemny widok przyznaję. Ale obaw nie ma, te białe robaki w gnojówce to gnojka wytrwała, sporych rozmiarów muchówka z rodziny bzygowatych. Trochę przypomina pszczołę i jak ona jest cennym zapylaczem, tylko dzieci ma takie niezbyt urocze ;) Tak więc jeśli obrzydliwe robaczki zamieszkają w naszej gnojówce to ignorujemy ich obecność, tym bardziej, że nie mamy szans się uchronić- jaja składane są w locie, więc jedno otwarcie pokrywy i bach! :D

Pokrywa. Taką mam. Nic się nie przedostanie, a jest dostęp powietrza, polecam :)

gnojówka w ogrodzie
jedyny minus to konieczność nakrywania w czasie deszczu

5. Mieszamy. Czekamy.

Z zalanej wodą, odstawionej gdzieś w kąt pokrzywy po kilkunastu godzinach/ dobie otrzymujemy wyciąg. Można go użyć w formie nierozcieńczonej do oprysku roślin przeciwko szkodnikom i chorobom grzybowym (u mnie najlepiej sprawdza się jednak wyciąg z czosnku) oraz na ich wzmocnienie. Jeśli nie użyjemy to pamiętajmy aby mieszać ją codziennie. Odstawiona w ciepłe miejsce robi się szybciej, ale trzeba częściej napowietrzać. W cieniu z kolei jest bezpieczniej, ale robi się nieco dłużej. Przy wysokich temperaturach po kilku dniach gnojówka będzie gotowa. W porze deszczowej, w czasie chłodu czasem trzeba czekać aż trzy tygodnie, ale nie zrażajcie się.

jak używać gnojówki z pokrzyw
tu też gnojówka :)

Kiedy gnojówka jest gotowa?

W pierwszej/drugiej dobie od nastawienia pojawi się piana- to naturalne zjawisko i sygnał, że ZACZĘŁO SIĘ :D Gotową gnojówkę poznacie po tym, że piana zniknęła, a z pokrzywy zostały same łodygi :) Jest ładnego koloru, ale śmierdzi niemiłosiernie. Kiedyś dodawałam EMów, ale nie pomogło to wcale. Czytałam ostatnio, że również krople walerianowe i mączki skalne wspomagają ogrodników w unieszkodliwieniu “aromatu” gnojówkowego, ale sama nie próbowałam. Na pewno wrzucę do następnej partii trochę walerianowych liści i nastawię nosa w poszukiwaniu różnic w nutach zapachowych ;)

gnojówka z pokrzywy skład
Takie farfocle zostaną

Zapach gnojówki z pokrzyw jako uczucie transcendentalne

Ciężko opisać ten aromat, dobrze byłoby go doświadczyć samemu. Nie jest na pewno najgorszy. W mojej opinii dalej na skali nieprzyjemności zapachowej plasuje się gnojówka z liści pomidora, ale przyznaję, że dystans jaki je dzieli nie jest zbyt wielki. Jakby opisać ten zapach…

Wyobraźcie sobie, że dostaliście ogromny bukiet kwiatów. Ogromny. Wstawiliście go tymczasowo do wiadra z wodą i wyszliście z domu. Porwano was, więc mieszkanie stało puste. Na bukiet padały promienie południowego słońca w to rekordowo gorące lato.  Nikt nie wiedział o zdarzeniu, więc kiedy dwa tygodnie później policja wyważyła drzwi… to taka woń wylała się na klatkę schodową. Każdy kto zna zapach zapomnianego wazonu i umie go sobie pomnożyć razy kilkanaście to wie już jak pachnie gnojówka z pokrzywy :) Chodzi o to, żebyście byli przygotowani psychicznie ;)

W związku z powyższym należy też zachować szczególne środki ostrożności:

  • nie zbliżać się do gnojówki bez rękawic gumowych
  • nie mieszać gnojówki tuż przed wyjściem w miasto
  • pod żadnym pozorem nie wolno podnosić wiadra z gnojówką za rączkę
  • patyk używany do mieszania gnojówki powinien mieć oznaczone górę i dół
  • nie zgrywajcie bohaterów, gnojówka która dotknęła ogrodnika, zostanie z nim do kąpieli i o jeden dzień dłużej ;)

Jak często, jakie proporcje, do czego używać…

Podlewać gnojówka (rozcieńczoną 1:10) możemy aż do sierpnia w odstępach tygodniowych, dwutygodniowych, trzytygodniowych… Przy roślinach zielnych sytuacja wygląda tak, że już po tygodniu od pierwszego zastosowania widać efekty. To jest piękne, obserwowanie, że po tak krótkim czasie wzbierają w roślinie siły, liście stają się soczyście zielone, łodygi sztywnieją, widać pozytywny wpływ naszej mikstury :) I stan taki możemy utrzymywać regularnym stosowaniem, ale… Jeśli zobaczycie, że liście robią się naprawdę ciemnozielone to zaprzestańcie tego stosowania, bo po następnej konewce zrobią się niemal czarne i zaraz potem stwierdzicie ” kurde, przenawoziłam”. Ponadto jeśli używacie do warzyw to tym bardziej należy mieć się na baczności, zwłaszcza, przy liściowych. Przy krzewach i drzewach przyjdzie nam dłużej na efekt poczekać.

Do oprysku proporcje 1:20, chyba że szkodnik się nie poddaje to można stopniowo zwiększać.

Osobiście najczęściej używam gnojówki do podlewania wokół roślin, a dolistnie aplikuję za pomocą konewki (leję po całych roślinach) albo za pomocą węża. Mam taki dozownik do nawozu płynnego substrala. Wlewam przecedzoną gnojówkę, podłączam wąż i rozlewam wszędzie. Zatyka się rzadziej niż opryskiwacz, więc taką metodę praktykuję :) W ogóle jeśli bierzecie się za przecedzanie to gęsta siatka i czas będą wam potrzebne. Liście zamieniają się w papkę i zatkają nawet sitko konewki. Możecie użyć materiałowego worka, albo durszlaka, ale odcedzanie was nie minie. To co zostaje wyrzucamy na kompost. Można najpierw zmieszać z wodą i czymś takim polać pryzmę- to świetny aktywator kompostu, takich w sklepach nie sprzedają ;)

Działkowcy twierdzą, że stosowanie gnojówki do podlewania czosnku, cebuli i roślin motylkowych niewskazane. Potwierdzenia dla tych tez nie znalazłam, ale działkowcy to dobre źródło informacji, jeśli nie najlepsze :)

Ph gnojówki czyli można do kwasolubów czy nie można…?

U mnie w jednym wiadrze wyszło ph 6, w drugim 6,2, czyli obojętne w stronę lekko kwaśnego, idealne dla większości roślin. Jednak nie stosujemy gnojówki z pokrzywy do roślin lubiących środowisko kwaśne lub bardzo kwaśne takich jak: azalia, kiścień, pieris, rododendron, borówka, żurawina, magnolia, wrzos i wrzosiec, bo nie po to co chwilę walczymy o niskie ph, żeby je potem podwyższać nawozem, z którego roślina i tak nie skorzysta, bo nie może z powodu ph. I koło się zamyka :) Jakbyście się bardzo upierali to zawsze można dodać siarki, ale czy to wtedy nie wybuchnie? Żartuję oczywiście, się tak nie patrzcie ;) Czytałam, że rolnicy dodają jej do gnojowicy (to nawóz pochodzenia zwierzęcego- wyjściowo dużo bardziej jeszcze zasadowy) właśnie w celu zakwaszenia. Jeśli do gnojowicy można to i pewnie do gnojówki się nada. Nie wiem, ziemię zakwaszam igliwiem, nie siarką. Poza tym, im częściej napowietrzana była taka gnojowica, tym bardziej podnosił się jej odczyn- to też może być dla nas wskazówką.

Pierwsza gnojówka ogrodnikiem czyni ;)

Tak uważam moi drodzy. Ta pierwsza gnojówka to taki chrzest na ogrodnika. Od razu widać kto ile jest w stanie znieść dla dobra swoich roślin ;)

Teraz na koniec jeszcze jedna myśl mi przyszła do głowy. Opieka nad taką przerabianą pokrzywą to całkiem niezły środek wspomagający walkę z nawykiem obgryzania paznokci. Muszę na swojej mamie wypróbować ;)

skład gnojówki z pokrzyw

Macie chęć na zabawę kreatywną? Zapach gnojówki z pokrzyw- jak byście go opisali? A do osób, które jeszcze nie robiły: jak sobie go wyobrażacie?

104 thoughts

  1. @ all
    No i stało się! Ja to już, proszę Państwa, przepowiadałem w zajawce na moim blogu (cytuję: “Jeżeli [Jankosia] kiedyś napisze artykuł o pokrzywach na pewno zechcecie je mieć”).

    @ Jankosia
    Zdjęcia robione na słońcu dobrze wyglądają, ożywiają blog. Myślę, że to dobry kierunek, jeżeli tylko nie jest to przypadkowy brak pochmurnego dnia. No i okazuje się, że nie chodzisz cały rok w czapce i kurtce (co sugerowały wpisy z ostatnich kilku lat).

    U mnie gnojówka jest. Niezakryta. Testujemy olfatyczną wrażliwość sąsiadów.

    1. Po pierwsze to myślę, że przeceniasz moje możliwości w kwestii dyktowania mód, a z drugiej poważnie nie doceniasz miłości do nakryć głowy ;)

      Słońce nie jest przypadkowe, wyobraź sobie, że czekałam na nie nawet. W końcu majowe ciepełko zobowiązuje i klimat na zdjęciach też może być przez krótką chwilę bardziej pogodny- pozwalam sobie na to ;)

    2. potwierdzam, że “gnojówka pozostaje z ogrodnikiem do kąpieli i o jeden dzień dłużej”.
      Za pozwoleniem – będe używał tej sentencji. Blog daję do ulubionych :) z ogrodniczym pozdrowieniem

    1. Podpisuję się pod tym. Fajnie napisane , ciekawie i z humorem. Kiedys tez robilem taka gnojowke , bodajze pod pomidory. Moze kiedys wroce, bo wiem, ze to naturalny , fajny srodek.

      1. Dziękuję potrzebowałam takich wiadomości. Mam nadzieję że dam radę i moje pomidory to docenia😄. Pozdrawiam serdecznie. Anka

  2. A ja pozwolę sobie przekleić kilka zdań wypisanych niegdyś na moim blogu z książki pt. “Pokrzywa”; najważniejszym zdaniem jakie tam znalazłam jest ” W zasadzie nie jest nawozem, choć zawiera azot, potas i wapń. Działa na rośliny wzmacniając ich naturalną odporność i stymulując rozwój (np. przyspieszając wzrost, zwalczając chlorozę).” I tego się trzymam. Ponaddto:
    moczenie pokrzyw w worku – znacznie ułatwia odcedzanie wyciągu,
    zmiękczanie wody poprzez dodanie 1 szklanki octu spirytusowego na 30 l wody,
    oprysk poranny jako środek stymulujący; oprysk wieczorny na zwalczanie insektycydów;
    choroby grzybowe – cały dzień,
    jeden oprysk na 10-15 dni, w temperaturze powyżej 12-14 stopni,
    pokrzywy wkładane do dołków przy sadzeniu pomidorów pełnią funkcję
    aktywatora,
    lilaki polej dolistnie w czerwcu 5 % roztworem (¾ szklanki) gnojówki

    1. Ciekawe co piszesz, bo opierałam się na polskich badaniach, w których gnojówka z pokrzyw określana była mianem nawozu. Generalnie w naszym kraju to, czy coś jest nawozem czy środkiem wspomagającym rozwój roślin jest określone przez Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Masz tam zapisane minimalne zawartości poszczególnych pierwiastków oraz maksymalne zawartości zanieczyszczeń i od wyników badania poszczególnych partii zależy jak taki środek zostanie zakwalifikowany. Jedna partia kompostu może być sprzedawana jako nawóz, druga jedynie jako środek wspomagający rozwój. Przy domowym wytwarzaniu czegokolwiek nie masz możliwości (ani chyba potrzeby) badania laboratoryjnego każdej partii gnojówki. Ja wtedy polecam używać innego podziału, a mianowicie: jeśli czymś można przenawozić to jest to nawóz ;)

    1. to prawda i mam jeden sposób. Natłuszczam ręce jakimś byle jakim kremem lub smalcem i potem zakładam jednorazowe rękawiczki zabiegowe, a na nie te kuchenne. Po to, aby nie brudzić tych droższych kuchennych, które też nie są zbyt trwałe, ale na kilka razy starczą.

      1. Moi drodzy parafianie – wystartowałem z ekologią w sadzie towarowym – dobre kilka ha.
        I takie mam dla Was info – proszę dodać jakieś EM-y (ja dałem te z Trzcianek koło Janowca) to prawie nie będzie śmierdzieć.
        Naprawdę – to mój debiut jeśli chodzi o gnojówki roślinne ale odbywa się to hurtowo – beka ponad 200 l pokrzywy (leki zapach gnojówki – można się nad beczką nachylić i wąchać – naprawdę delikatnie śmierdzi) 3×250 l plus 1000 l mniszek, tydzień później beka 250 l pokrzywa i dzisiaj (po ok tygodniu) 1000 l pokrzywa.
        Naprawdę EM-y sprawiają że praktycznie nie śmierdzi.
        Mam nadzieję że nie osłabi to działania gnojówek…a – dodawałem też troszkę melasy zalewając wodą. Na te pierwsze ok 2000 litrów – ponad 2000 (bez dzisiejszej pokrzywy) poszło tylko 1 litr EM-ów.
        Wszak to mikroorganizmy to i tak się rozmnożą.

  3. No i całe moje wielkie mniemanie o ogrodniczej mojej tożsamości poooszło….
    w maliny…
    Sie zawstydziłam

  4. Znalazłam Twój blog dzięki miłości do klonów, ale szukam porady, więc ad rem. Prawie rok temu przeprowadziłam sie na nowe miejsce i zakładam ogród. Wczesną wiosną na półmetrowych tujach znalazłam oo, do tej pory nie miałam pojęcia o takim stworze, pomimo że poprzedni ogród miałam od kilkunastu lat. Skojarzyłam obecność stwora z żółtymi kulkami, które po zgnieceniu i pryskaly cieczą i zaczęło się szaleństwo szukania tych kuleczek, znalazlam też mnóstwo pędraków, wygrzebywalam je z doniczek, moczylam rośliny, to był po prostu obłęd. Oczywiście szukałam informacji, wreszcie przeczytana Twoja tablica o wielkościach opuchlakow kazała mi do Ciebie napisać.
    Naprawdę żółte kuleczki to tylko nawóz i dżdżownice?
    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź. Tym bardziej, ze muszę sprostować na swoim blogu nieprawdziwe informacje.
    Pozdrawiam wiosennie.:))

    1. Witaj.
      Nie, nigdzie nie napisałam, że żółte kuleczki to tylko nawóz lub jajeczka dżdżownicy, ale te żółte kuleczki to nie jajeczka opuchlaka i o tym była grafika ;) Piszesz, że masz pędraki, zapewne jakiegoś chrabąszcza majowego, albo guniaka czerwczyka, tak? Tutaj znalazłam zdjecie przedstawiającą jaja tego pierwszego: https://www.mindenpictures.com/search/preview/common-cockchafer-melolontha-melolontha-female-laying-eggs-netherlands/0_70011276.html Widać, że to też nie żółte kuleczki ;)

      Generalnie nie chodzi mi o to, aby zostawić pędraki czy opuchlaki w spokoju. To są wielkie szkodniki i jeśli występują w większej ilości to należy je zwalczać. Ale promuję postawę mówiącą o tym, że “nie wszystko opuchlak co kuleczka” ;) Żeby zwalczać szkodnika to należy go najpierw poznać. A przede wszystkim pierwszym etapem powinno być stwierdzenie, że coś dolega naszej roślinie. Potem następuje etap identyfikacji i jeśli to nie zaniedbanie z naszej strony, tylko szkodnik, to wtedy czytamy o nim i szukamy metody jak najmniej inwazyjnej aby się go pozbyć, lub go ograniczyć. Samo to, że coś chodzi po naszych roślinach nie jest powodem, aby to zabić. Czasem jak odgarniam ściółkę to wizę taki ruch, że nie nadążyłabym rozpoznawać poszczególnych “robali” :) Gleba i ogród żyją, łatwo zaburzyć równowagę, dużo gorzej ją potem przywrócić. A najstraszniejsze jest to, kiedy za wroga bierzemy naszego sprzymierzeńca. No cóż, nie jesteśmy w stanie rozpoznać każdego stworzenia w naszym ogrodzie, ale chociaż próbujmy :)

      Pozdrawiam

      1. Bardzo, bardzo dziękuję za odpowiedź. W ogrodzie nie znalazłam śladów żerowania opuchlaka, ale przypadkowo znalazłam jednego, a potem już kilkadziesiąt opuchlakow, dlatego zaczęłam szukać informacji i w dalszym ciągu łapałam szkodniki, nawet na oknie do łazienki. Pędraki znalazłam w dwóch roślinkach, teraz stosuję wywary i napary z wrotyczu. Kupując nowe roślinki zwracam uwagę czy ma świeże przyrosty, potem topię ją w wodzie, sadze i obserwuje.
        Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam cieplutko.:)

        1. Nie jestem przekonana czy larwy opuchlaka zginą w zanurzonych donicach. Kiedyś zebrawszy większą ilość pędraków postanowiłam utopić je w wiadrze z wodą. Stały tam całą noc. W południe następnego dnia wylałam zawartość na podjazd żeby ptaki się najadły. Jakież było moje zdziwienie kiedy po pół godziny pędraki zaczęły się ruszać! Okazało się, że jako stworzenia żyjące pod ziemią są w stanie przeżyć na zalewanym czasem terenie, bo jednak woda też jest natleniona. Wpadają w stan odrętwienia, ale potem voila! :) Tak więc nie byłabym taka pewna czy larwom to moczenie przeszkadza. Dorosłe osobniki rzeczywiście reagują natychmiastowym wyjściem na powierzchnię (też mam to przetestowane na opuchlaku), ale larwy? Larwy podejrzewam siedzą dalej i żrą :) Jeśli wrotycz pomaga to super :)

          Pozdrawiam również :)

  5. Myślałem że odczyn jest wyższy, bo kompost miałby chyba wysoki ph. Ja gnojówke robie nie tylko’z pokrzyw. Pokrzyw daje ok. 50%, reszta to mlecz, podagrycznik, rumianek i coś jakby dzika marchew. Czyli wszystko co rośnie na dobrych, wilgotnych glebach. Myśle że łatwo jest np. tomaty przeazotować. Dlatego wpadłem na taki pomysł, że już teraz przygotowuje nawóz na przyszły rok. Kilka worków ziemi ogrodowej (na bazie torfu) polewam tą gnojówką i wystawiam na słońce do wysuszenia. Duża część azotu wyparuje, ale reszta zostanie .

    1. Tez się spodziewałam wyższego, ale podejrzewam, że to kwestia ciepłych dni. Może gdybym mieszała dwa razy dziennie odczyn byłby wyższy? No, ale jak pokazały badania, im niższy odczyn, tym straty azotu do atmosfery są mniejsze, więc szukamy pozytywów :)
      Ja także nie stronię od dodawania innej zieleniny, ale raczej ze sprawdzonego zestawu: mniszek, rumianek, babka, skrzypu praktycznie nie mam, więc każdy fragment wkładam do wiadra z takim namaszczeniem, że pewnie aż śmiesznie się to prezentuje :D Ale nic to, odkryłam ostatnio, że jedna z moich znajomych nie radzi sobie z tym chwastem, mam zamiar wpaść do niej na kawę z własnym workiem ;)

  6. Gnojówkę z pokrzywy “namiętnie” stosuje moja mama. Zapach, a raczej smród tego specyfiku jest jedyny w swoim rodzaju. Obornik przy tym to perfuma! ;-)
    Ale widząc jakie dobro czyni roślinkom, jak chucherka nabierają “krzepy” i pięknieją, nie protestuję i zapach staram się znosić z godnością.

    Pozdrawiam

    PS. Wpis genialny, jak zawsze zresztą!

  7. No dobra już miałam podlewałam
    ale teraz przeczytałam to muszę nastawić nową. no zmuszasz mnie normalnie ;)

  8. O matko taki zachęcający początek, a potem mnie odstraszył ten smród i te larwy. Niemniej spróbowałabym zrobić na przyszły sezon. Tylko gdzie to postawić, gdy mam taki mały ogródeczek :/ Coś wymyślę, najwyżej na polu przed domem gdzieś ukryję hehehe. Dzięki za tak szczegółowy tekst!

    1. Smród z czasem zacznie się dobrze kojarzyć, ale larwy gnojki to rzeczywiście widok mało przyjemny :/ Ja jestem obyta z robactwem wszelkiej maści, ale przy tych konkretnych to jakoś mocniej zaciska mi się szczęka ;)

    2. Witaj, super to odpisałaś🤗
      Już mi się robi w wiadrze. Trzy tygodnie temu podsypałam wszystko w ogrodzie azofoską. Nie mam doświadczenia, ani porównania. W ogrodnika bawię się dopiero drugi rok. Wszystko sama sadzę, więc rośliny młode. I teraz pytanie. Czy mniej więcej miesiąc po azofosce, mogę zacząć podlewanie gnojówką (oczywiście kontrolując zieleń)?

      Drugie pytanie: czy jest szansa na podniesienie pH gleby za pomocą tej gnojówki? Mam działkę w lesie sosnowym i strasznie kwaśną glebę. Pod każdą roślinę wkładam ziemië uniwersalną, ale i tak pH się obniża. Igły i szyszki zakwaszają, a ja nie jestem w stanie ciągle ich sprzątać. Poza tym wyściółkowałam rabaty kompostem z tych leśnych odpadów (plus odpady kuchenne i liście klonu). Taka ściółka jest dla mnie dostępna i bezkosztowa.
      Na jesieni bardzo mocno wszystko zwapniowałam wapniakiem korynckim. Efekt mizerny – badałam odczyn w tych miejscach nieuprawianych, gdzie był kwas. I kwas po wapniowaniu jest nadal.
      Czy podlewanie tą gnojówką mogłoby chociaż powstrzymać proces zakwaszania na rabatach?
      Będę wdzięczna za wyrażenie Twojej oceny :)
      Pozdrawiam

      1. Nie znam tego wapniaka, ale piszą, że działa natychmiastowo. Nie wywiało go z ziemi? Dawka była odpowiednio policzona? Jeśli działkę masz w lesie sosnowym to musisz się liczyć z ciągłym zakwaszaniem i szczerze mówiąc nie wiem czy jest sens bardzo walczyć. Czy nie lepiej poszukać roślin, które w takim środowisku będą się dobrze czuły?
        Gnojówka raczej nie pomoże w podniesieniu ph, bo jak pisałam jej odczyn jest obojętny w stronę lekko kwaśnego.
        Ja używam kredy i bardzo sobie chwalę. Działa niemal natychmiastowo. Możesz postawić na dolomit, którego działanie z kolei jest mocno rozciągnięte w czasie i będzie podnosił ph przez kilka lat, ale zacznie dopiero po kilku/ kilkunastu miesiącach. Popiół również działa w ten sposób, ale na piaszczystej glebie trzeba z nim uważać. Jeszcze innym, trwałym rozwiązaniem byłoby dodawanie do podłoża węgla. A w ogóle ideał to węgiel nasączony na przykład gnojowicą i zamknięty w glinie. Takie terra preta DIY ;)

        Pozdrawiam

  9. Super post i super blog! Zapisuję sobie i wykorzystam na wiosnę – to mój pierwszy sezon we własnym ogrodzie. Pozdrawiam i dzięki:)

  10. Super artykul. Zostaje bo w niedlugim czasie bede zakladac ogrod i wiele tu cennych informacji. Opisany zapach gnojowki musialam tlumaczyc mojemu mezowi anglikowi. Ubawil sie … haha
    Pozdrawiam, Angelika

  11. Na ile czasu taki wywar z pokrzywy należy trzymać, aby była gotowa do użytku ? Czy jest to skuteczniejsze od takich nawozów które można zakupić w sklepie ? Zastanawiam się czy bardziej korzystniejsze będzie samemu wykonanie takiego nawozu, czy kupić jak dotychczas nawóz z vila yara

    1. Średnio około tygodnia, w zależności od temperatury. Nie da się porównać działania gnojówki do działania nawozu mineralnego wieloskładnikowego, to dwie różne rzeczy, ale można stosować równorzędnie :)

  12. Pokrzyw mam pod dostatkiem, więc koniecznie muszę wypróbować ten przepis. Coś czuje, że pomidory w tym roku na tym dużo skorzystają.

  13. Gratuluję świetnego bloga! Jako początkujący ogrodnik czytam z zapartym tchem :) gnojówka z pokrzyw juz sie produkuje, zapach istotnie zwala z nog. Mam nadzieje ze na nogi wlasnie postawi pomidory. Ale dziś czas na pierwszą wtopę! Z rozmachu podlalam pomidory nawozem do surfinii.. co teraz? Czy całą ekouprawę już diabli wzięli?

    1. Nawóz mineralny to nie koniec świata :) Jeśli poszedł pod pomidorki taki dedykowany surfinii to pewnie ma zwiększoną zawartość potasu- lepsze kwitnienie jako skutek uboczny to chyba do przeżycia? ;)
      P.S. Z wyłamywanych z kątów liści pędów pomidorowych też robimy gnojówkę. Ma zwiększoną zawartość potasu, więc idealna będzie do pomidorów lub roślin kwitnących :)

  14. Super blog😊 mądrze i arcyciekawie pisany👍 wracając do gnojówki- czy po czasie kiedy jest już gotowa, odcedzasz ją i zlewasz czy tak sobie stoi z tymi farfoclami, aż do całkowitego wykorzystania? U mnie tak sobie stoi juz z drugi miesiąc, mieszam i podbieram od czasu do czasu do podlania. Nie wiem czy nie szkodzę roślinom.

    1. Dziękuję za dobre słowo.
      U mnie stoi z farfoclami. Jak już gnojówka jest gotowa to większe kawałki od razu kijem nabieram i na kompostownik (mam na myśli łodygi- bo tylko tyle zostaje). Przecedzam tylko i wyłącznie na potrzeby użycia z przystawką do węża (kiedy aplikuję na trawnik na przykład) lub konewką z sitkiem. Zazwyczaj jednak do podlewania nie przecedzam wcale, tylko grubsze łodygi odrzucam przy nabieraniu.
      Gnojówka może stać i nic jej nie będzie, ale z każdym dniem i tygodniem traci na “mocy”. Kiedy jest już gotowa i wiemy, że nie będziemy jej używali dłuższy czas to lepiej od razu zamknąć. Tylko nie może już pracować jeśli nie chcemy aby nam zrobiła smrodliwy psikus ;)

  15. Sama bym się chyba nie podjęła robienia takiej gnojówki, ale dobrze wiedzieć, że taka alternatywa istnieje :D

  16. Zrobiłam gnojówkę z pokrzyw, smierdzi okrutnie ale działa cuda. Moje pomidory rosna jak głupie. Zarazona produkcja gnojówek mam juz z mniszka, paproci i liści pomidorów. Postanowiłam mieszac je ze soba, mysle ze to do ry pomysł😊

  17. Wspaniały wpis. Tylko ten zapach.. prawie jak piękna i bestia.
    Sezon się zbliża, pokrzywy już sie pojawiły wiec z ambiwalentnymi uczuciami biorę się za realizację przepisu na eko nawóz.
    Pytanie zasadnicze do autorki bloga: czy może Pani podsumować sposoby na zmniejszenie intensywności zapachu wykonując swojego rodzaju “face lifting” u bestii?

    1. Proszę sobie wyobrazić, że ostatnio składając worek po kredzie ogrodowej nagle dostrzegłam na nim napis “zastosowanie: jako dodatek do gnojówek w celu eliminacji odoru”. To ma sens! Rolnicy też często posypują wapnem sterty obornika czy gnojowicę przed wywiezieniem na pole. Tylko wtedy trzeba jak najszybciej użyć aby uniknąć strat azotu do atmosfery.
      Będę testować już za parę tygodni :)

    1. A taka suszona sfermentowała w ogóle? Robiłam kiedyś z suszonego wrotycza i nie chciał zapracować nawet, więc i “zapaszek” się nie pojawił.

  18. Rewelacyjny blog! Jestem biologiem i emerytowanym nauczycielem akademickim. Masz fantastyczny dar pisania lekko i ciekawie. Sam jestem zwierzęciem ogrodniczym i lubię “grzebać w ziemi” jak mawiala moja babcia. Ostatnio przesadzilem irysy syberyjskie z wilgotnego półcienia na bardz wilgotne i b. słoneczne stanowisko. Czekam, żeby porownac oba stanowisko. Ponadto zrobiłem dwa stanowiska- poidelka dla trzmieli i pszczół: duże (ok. 40cm średnicy) podstawki pod doniczki wypelniłem krąglymi otoczakami i zalałem wodą – otoczaki wystaja z wody. Przylatują j.w. plus wróble oraz sroki i wrony siwe. To tyle na początek i wiem, że będę tutaj bywał częściej. Jeszcze raz gratulacje za świetnego bloga! Dziękuję:-)

  19. Mam moją pierwszą! Zapach ekscytujący! 😁 Przeczytałam gdzieś, że zadowolony ogród to śmierdzący gnojówką ogród. Ciekawa jestem co będzie dalej. Co prawda mam pod opieką 30-letnie rododendrony i liczyłam na wsparcie gnojówką, a tu z tego co piszesz raczej nie. Tak czy siak pod resztę leję

    1. Zgadzam się w stu procentach. Jak już człowiek zacznie kojarzyć zapach gnojówki z soczystą zielenią ogrodu, to ten smród też staje się coraz mniej uciążliwy. Przynajmniej dla ogrodnika ;)

  20. Witam pięknie Autorkę bloga i wszystkich Dyskutantów. Ponieważ dopadł mnie skutek uboczny koronowirusa czyli notoryczny brak środków płatniczych postanowiłam, że zamiast kupować zacznę sama produkować. No i nastawiłam dziś właśnie gnojówkę z pokrzyw. Narwałam (tak jak sugerujesz Autorko) pięknych pokrzyw. Posiekałam i zalałam wodą. Przy okazji co nieco się poparzyłam – dla zdrowotności – jak sądzę i jutro, najdalej pojutrze, opryskam pomidory a w dalszej kolejności będę oddawać się pasji obserwowania zachodzących procesów fermentacji itd. itp. O rezultatach pozwolę sobie napisać w niedalekiej przyszłości. Pozdrawiam serdecznie. Początkująca ogrodniczka Bogusia.

  21. W celu zapobieżenia powstawania smrodu gnojówki należy na samym początku dodać ok. 100 ml kefiru. Bakterie kwasu mlekowego skolonizują nastaw i nie dopuszczą do rozwoju bakterii gnilnych.

  22. Witam. Również zaczynam poważniej zabawę w ogród. Mam truskawki, ogórki, bub, no i jeszcze kilka innych warzyw. Gnojówka zastawiona 10 dni temu i lekko szumuje, płyn zielono-brunatny ale ma dziwny zapach lecz nie śmierdzi. Może coś nie tak zrobiłem albo węch straciłem.

  23. Sorry.
    Zapomniałem napisać autorce bloga, że ma “lekkie pióro” w pisaniu. Bardzo miło się czytało. Humor i dużo informacji. Chyba tylko idiota by nie zrozumiał lecz nawet taki laik jak ja zrozumiał co i jak. Brawo.

    1. Witam serdecznie. Ja również z niepokojem wącham moje pokrzywy zmieszane z wodą i niestety ku mojemu rozczarowaniu nie chcą śmierdzieć. Przepisowo mieszam kołkiem drewnianym raz dziennie (zaglądam prawie co godzina) i pieni się, burzy to to, ale smrodku jak nie było, tak nie ma. Drodzy Forumowicze proszę napiszcie o swoich doświadczeniach w powyższym temacie. Pozdrawiam. Bogusia

  24. Pragnę jeszcze dodać, że opryskałam mszyce jednodniową mieszanką wody z pokrzywami i zabieg poskutkował. Mszyce które zamieszkały na moich różach niezwłocznie się “wyniosły”.

    1. Brawo. Z moich róż i buraczkow też się wyniosły. Z tą różnicą, że pomyślałem iż moja gnojówka jest za “młoda” i kupiłem litr że sklepu. Z tego co u Pani wyczytałem to mogłem swoją opryskać. Parę zł w kieszeni by zostalo🙂

  25. Jak to dobrze, że można wymienić się własnymi doświadczeniami. Też opryskam buraczki. Wydawało mi się że trochę przywiędły, a one z całą pewnością zaatakowane zostały przez mszyce. Cieszę się, że już nie muszę stosować środków chemicznych ponieważ na mojej działce widzę ostatnio dużo pszczół oraz trzmieli i bardzo chciałabym aby tak pozostało. Dziękuję Panu za radę w kwestii buraczków.

  26. Na różach siadają zielone mszyce a na buraczkach i bobie czarne. Podejrzewam, że gdy rozchyl Pani te zwinięte listki to będą mszyce. U mnie tak było. Jest jedno ale razem z mszycami trzeba rozpocząć walkę z mrowkami. To tałatajstwo następne mszyce zacznie hodować 😤

  27. A ja mam pytanie w związku z tym zapachem – czy śmierdzi również w miejscu, gdzie się gnojówkę zastosowało, na przykład w szklarni, gdzie podlano gnojówką sadzonki pomidorów?

    1. Tak. Miejsce podlane gnojówką bierze na siebie jej woń i trzyma zwykle do kilku dni lub pierwszego opadu. W czasie suszy dosyć szybko przestaje być wyczuwalny, ale przy wysokiej wilgotności powietrza trzyma się dłużej.

  28. Mrówki posypuję cynamonem, aby było oszczędnie i ekologicznie, ale one są ode mnie znacznie inteligentniejsze i przenoszą się natychmiast w inne miejsca. Natomiast w mojej miniaturowej folii z pomidorami i papryką pojawiły się takie małe tunele. Sąsiadka mówi, że być może turkuć i ten gość jest nie do pokonania. Jeżeli ma Pan jakiekolwiek doświadczenie w walce z turkuciem proszę o podzielenie się z początkującymi ogrodnikami/ogrodniczkami.

  29. Pani Bogusiu. Do tej pory ja również mało miałem zapał do ogrodnictwa. Również się na stare lata uczę. Mam jeszcze jedno spostrzeżenie. Wylęgarnią czarnej mszycy jest czarny bez.

  30. Witam serdecznie. Turkuć podjadek to taki dość duży owad, który podgryza roślinom korzenie i robi w ziemi takie małe tunele. Podniósł mi w ten sposób koperek, marchew i podgryzł ogórki i selery. Dziękuję za informację na temat czarnej mszycy. Rzeczywiście, niedaleko moich upraw rośnie krzak czarnego bzu. Pozdrawiam ciepło. Bogusia

  31. Yes, yes, yest gnojówka z pokrzyw. Pani Jankosiu. Mikstura już się nie pieni. Jest pięknego brunatnego koloru. No i ten zapach. Taki zapach można tylko przypisać dobremu naturalnemu nawozowi. Mam nadzieję, że jak dziś podleję warzywa w szklarence – miniaturce to wskutek smrodku wyniesie się i turkuć podjadek. Pozdrawiam serdecznie. Bogusia

    1. Cieszę się pani Bogusiu, że smrodek rozkładających się pokrzyw stał się dla pani źródłem takiej radości.
      Turkuć podjadek od smrodku się nie wyniesie, przecież sam lgnie do obornika końskiego. Znam na niego sposób. To metoda wzięta od wędkarzy, którzy tego owada potrzebują żywego. Turkuć robi dosyć długie korytarze, ale jego norki są ślepe. Bierzemy więc konewkę wody ok 2 litry (taką domową z cienkim dzióbkiem), dodajemy dosyć sporo płynu do mycia naczyń (tak z 1/3 szklanki, ja lałam na oko) i mocno mieszamy żeby wytworzyć dużo piany. Potem cienkim strumieniem wlewamy do norki aż do zapełnienia. Po kilkunastu/ kilkudziesięciu sekundach widać bąbelki powietrza i za chwilę wychodzi turkuć podjadek, którego z łatwością można wówczas złapać do słoika. Sama byłam w szoku, że to takie proste. Ale uwaga. Dokładnie rok później te same norki w trawniku zostały u mnie zajęte przez świerszcze, które po takim potraktowaniu płynem wychodziły i padały . Na grupie owadziej uświadomiono mnie, że to strachliwe zwierzęta i najprawdopodobniej padły ze strachu :( Widziała pani u siebie turkucia? To kawał zwierzęcia jest, a same dziurki w ziemi nie muszą należeć do niego. U mnie w ogrodzie chyba najwięcej dziurek w ziemi robią pszczołowate, więc nic tylko się cieszyć :)
      Cieszę się, że państwo tutaj z panem Waldemarem taka ożywioną dyskusję prowadzili :)
      Pozdrawiam serdecznie

  32. A ja mam problem. Ma taki sporawy, plastikowy kompostowniku. Od wielu lat wrzucam to wszystkie organiczne tałatajstwo. Wszelkie oskroby warzywne, skorupy z jajek, odpadki kuchenne, zielicho z pielenia ogródka, trawę z koszenia trawnika. Wrzucam jak napisałem kilka lat. A w tym czymś cały czas gdzieś ginie.
    Dzisiaj zdemontowałem, odkryłem wierzchnią,swieza warstwę a pod spodem zwyczajne pruchno. Czy toto pruchno się nadaje do czego kolwiek? Czy wywalić na wysypisko śmieci? Normalne pruchno. Nie sciemniam.

    1. Nie wiem co w tej kwestii Pani Jankosia, ale mnie się wydaje, że to próchno to nic innego jak świetny obornik. Ja też mam podobny kompostownik i zawsze pod spodem coś zostawało. W tym roku zebrałam wszystko do czarnej ziemi i również okazało się, że na spodzie jest sporo niewiadomego pochodzenia próchna. Sąsiadka, która wie wszystko, lub prawie wszystko powiedziała, że to – cytuję “gnojek aż miło splunąć”. I tego się trzymam.

      1. Cudowne powiedzenie!
        Ma pani rację, cokolwiek się rozłożyło lub dopiero rozłoży jest dla nas ogrodników bardzo cenne. Każdy taki wsad poprawia strukturę naszych gleb. Dlatego nigdy nie wyrzucam do śmieci żadnej biomasy. Już nawet oficjalnie zrezygnowaliśmy z odbioru frakcji bio. I jeszcze zniżkę za to dostaliśmy :)

        1. Witam Panią serdecznie. Bardzo dziękuję za kolejną fachową poradę. Ja również zrezygnuję z pojemnika bio, bo nie godzi się wyrzucać tego co takie cenne dla Matki Ziemi. Skoszoną trawę oraz chwasty też można wykorzystać jako nawóz.

  33. Dzięki Bogusiu. Nie wyrzucę. Mam tego 5 taczek.
    Pozdrawiam.
    Założycielka bloga chyba o nim zapomniala. Nie odzywa się.

    1. Nie zapomniała, podglądała z ukrycia nie chcąc przerywać tak pięknie prowadzonej wymianie doświadczeń :)

      Proszę nic nie wyrzucać do śmieci. To, jak pan pisze “próchno”, to doskonałe źródło cennej dla gleby próchnicy. Płacimy za to grube pieniądze, a tutaj ma pan za darmo na wyciągniecie ręki i jeszcze zrobiło się samo :) Gdyby w przyszłości chciał pan uzyskać gotowy kompost wcześniej to proszę resztki gnojówki z pokrzyw wylewać na pryzmę. To doskonały aktywator. Może być też bukiet świeżego ziela włożony do środka.

      Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za miłe słowa na temat bloga

      1. Blog jest nie tylko wspaniałą lekturą po, lub, przed pracą w ogrodzie, ale i możliwością nawiązania kontaktu z innymi początkującymi ogrodnikami i podzielenia się własnymi doświadczeniami.

      2. Witam Panią.
        Dzisiaj odcedzalem 40 litrow gnojówka. Na szczęście założyłem taka chemiczną maskę gazową z filtrami aktywnego węgla. Zero czucia smrodku😊. Wszystkie pozostałości z sitka poszły na kompost.
        Dzięki za fajny blog.

      3. Witam pięknie. Siedzę sobie, kawusię popijam, w ogrodzie wszystko rośnie po solidnym zasileniu gnojówką z pokrzyw (następną partię pokrzyw zamierzam zalać dzisiaj, ponieważ zostało mi jeszcze trochę deszczówki) i jest tak jak być powinno. Cicho, spokojnie, ekologicznie. Moje cztery koty (w tym jeden bez tylnej łapki) miziają się o moje nogi, psy (oczywiście jeden przygarnięty) z miłością patrzą się na mnie. I tak sobie myślę, (nie słucham radia BO POLITYKA, nie oglądam telewizji BO POLITYKA) jakie to szczęście Pani Jankosiu że trafiłam na ten wspaniały Pani blog, który nie dość, że daje mi cenną wiedzę, to jeszcze stanowi działanie terapeutyczne w tych dość – powiedzmy niezrozumiałych dla mnie czasach. Życzę dużo zdrowia i spokoju. Bogusia.

    2. Witam. Niech Pan nie wyrzuca tego cennego nawozu. Jeżeli będzie go za dużo na Pańskie ogródki to zawsze można obdarować nim sąsiadów. Na pewno będą wdzięczni. To sama ekologia i oszczędność w domowym budżecie. Pięknie pozdrawiam. Bogusia.

        1. Witam. Znalazłam wczoraj piękne poletko skrzypu polnego. Dzisiaj zrywam, zalewam deszczówką i czekam na efekty.

  34. Witajcie kochani.
    Śliczny dzisiaj dzień na ogród więc ja od rana w ogrodzie. Niebo zachmurzone, nie pada, bez wiatru, temp 24 stopnie.
    Od początku.
    Na wiosnę przygotowałem sobie poletko w ogrodzie, przekopałem, odchwascilem i wsiałem przedplon-łubin i peluszkę. Ładnie się zazieleniło, uroslo tak na 30 cm. Kupiłem mini folię 15 m2, postawiłem że 2 tygodnie temu stelaż. W zeszłym tygodniu, czy może prędzej (pewnie dopadł mnie ten Niemiec i nie pamiętam), pisałem wcześniej o tym pruchno. Tak też pruchno wysypane. Dzisiaj podlałem śmierdzi uchem 🤭 z pokrzywy. Wsiąkło, przekopałem te wszelakiego rodzaju tałatajstwo, przegrabilem i… Przykryłem agrotkaniną. Niech se leży. Chwasty zdechną. Na jesieni założę folię, do wiosny agrotkanina ulegnie biodegradacji i… wiecie? Sam nie wiem co z tego wyjdzie. Pierwszy raz coś takiego robię. Zawsze to były zakupy warzyw w markecie albo zdechlony w sklepie obok.
    Ten ogród to taka moja odskocznia od rzeczywistości, polityki, bisnesu.
    Jedyne co to nie wiem czy pleszka, łubin, kompost i jeszcze gnojówka nie będą się żarły między sobą jak… wiecie kto i gdzie.
    Ok. Spadam marchew i pietrucha do plewienia.
    A kto dotrwał do końca moich wywodów? 🤔😊
    Pozdrawiam.

    1. Dotarłam do końca wywodów i mam pytanie. Jaka u Pana ta marchew i pietrucha? Bo u mnie to taka anemiczna. Niby wzeszła, ale nie może się zdecydować czy rosnąć dalej czy schować się z powrotem pod ziemię. No bo żeby o tej porze pietruszka miała około 1 cm wysokości to chyba coś nie tak. Czy mam rację? Pozdrawiam. Bogusia

      1. Pani Bogusiu. U mnie to ma jakieś 1.5 cm ale ja bardzo późno siałem i to gatunki późne. A lepszy myk wczoraj zrobiłem. Zanim się zorientowałem, że toto coś to pietruszka to połowę wyrwałem z chwastami☹️
        Ale faktycznie. Ta marchew i pietruszka jakieś takie… Za to ogórki, bob, cebula. Ładne. A z fasolki szparagowej tylko połowa wzeszła. 😔

        1. Co się stało, już się nie odstanie. Żal pietruszki, ale mówi się trudno i dalej pielęgnuje to co pozostało w ziemi. Moje pomidory “wychodzą” z folii. Urosły wielkie krzaki a owoców nie ma. Jak pojawi się jakiś kwiatek to zaraz obumiera. Chyba jakaś choroba je zżera, ale nie znam się na tym i nie bardzo wiem co robić. Proszę o podpowiedź.

  35. Z gnojówką z pokrzywy wiąże się jeszcze jedno niebezpieczeństwo.

    Dawno, dawno temu, moja mama wypieliła, obrobiła, przygotowała i obsadziła kawałek ogrodu. Polała gnojówką z pokrzywy. Następnego ranka cały kawałek był skotłowany, porozwalany i ogólnie wyglądał jak bieda z nędzą. Nasz pies się wytarzał!

    1. Oj tak, mój owczarek też lubi takie niekonwencjonalne aromaty. Akurat gnojówki roślinne na nim wrażenia nie robią, za to obornik muszę zawsze albo zakopać, albo przykryć, inaczej zjadłby wszystko mały gównojad ;) Kiedyś sądziłam, że może to przez brak jakichś pierwiastków w organizmie, jednak weterynarz wyprowadził nas z błędu. Po prostu niektóre rasy tak mają i trzeba to zaakceptować.

  36. Psiunio wiedział co robi. Przecież im bardziej coś śmierdzi tym dla nich większa radość. A pomidorów żal. Mój pomidorek dojrzał tylko jeden, a resztę zaatakowała zaraza ziemniaczana i musiałam wyrwać i wyrzucić. Tak było mi żal ale cóż zrobić. Mówią, że albo chemia albo łut szczęścia. Inaczej się nie da.

  37. Pokrzywy są w wiadrze, po pierwszym (upalnym) dniu pomieszałam i stwierdziłam, że nie zazdroszczę sąsiadom, bo zapaszek już się pojawił…., ale dodałam naturalnego kefiru i smrodek zniknął!

    1. Wspaniale. Ja też dodam kefirku. A co mi tam. Podleję gnojówką truskawki bo kwitną i owocują jak szalone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *