Rośliny okrywowe do słońca i cienia cz.II

Jako, że ostatnio popchnęło mnie w stronę chłodnej kalkulacji w temacie roślin okrywowych, teraz postanowiłam drugą część poświęcić roślinom, które są bliższe memu sercu niż jałowce, irgi czy barwinki.

Doceniam w ogrodzie strukturę jaką tworzą w ogrodzie rośliny, ale kwiaty, które dają kolor to jest coś czemu bardzo trudno się oprzeć. Widok kwitnących dywanów … czy jest ktoś, kogo to nie rusza? Nawet jeśli dywan to słowo nieco na wyrost to plama kwiatów spod której ledwo wydobywa się coś na kształt liści to cudowna nagroda jaką może otrzymać ogrodnik od wdzięcznych mu roślin.

A jako, że sezon jesienny w pełni zacznę od wrzosowatych ,bo to o nich przypomina nam się zawsze na zakończenie sezonu.

1) Wrzośce i wrzosy

wrzosce026
kwitnące wrzośce (wydaje mi się, że to odmiana WHISKY)

 

Wymagania mają podobne, a że jedne kwitną wiosną a drugie jesienią, często sadzone są obok siebie na wrzosowiskach. W zasadzie można je dobrać tak, aby niemal przez cały rok coś kwitło. Pierwsze wrzośce zakwitają około lutego, ale już teraz mają piękne, wyraźne pączki. Najwcześniej zakwitają odmiany najpopularniejszego wrzośca krwistego, które kwitną gdzieś do kwietnia, czasem początków maja. W czerwcu zakwita wrzosiec bagienny i wrzosiec Watsona. Dalej mamy już sierpień kiedy to zakwita wrzosiec rozpierzchły. A, że sierpień to już pojawiają się kwiaty pierwszych wrzosów, które przy odpowiednio dobranych odmianach będziemy mogli podziwiać aż do grudnia. Jak widać dla wielbicieli roślin kwitnących wrzosowisko to wybór idealny. Trzeba jednak uważać, żeby nie przedobrzyć. Ja popełniłam ten błąd zakładając pierwszy kawałek wrzosowiska. Na kilku metrach kwadratowych posadziłam około setki sadzonek ale aż pięciu odmian. Jakby tego było mało, większość z nich była ozdobna również ze zmieniających w ciągu sezonu koloru liści. Wyszła mi z tego taka pstrokacizna, której do dzisiaj nie potrafię raz a dobrze naprawić, bo ciągle mi szkoda. Najlepiej rośliny te wyglądają w dużych jednorodnych grupach- mi tu naprawdę nie ma odstępstwa od tej reguły.

Czego potrzebują

Słońca, kwaśnej, próchniczej i przepuszczalnej gleby oraz corocznego cięcia. Wrzosy są wybitnie światłolubne, wrzośce potrafią znieść niewielki półcień nie obrażając się i kwitnąć niezawodnie. Za to wrzośce wolą mieć nieco więcej wilgoci pod stopami od wrzosów, które i na kwaśnych piachach doskonale sonie poradzą. Często rośliny te sadzone są na wzniesieniach. Jest to rozwiązanie bezpieczne dla wrzosów, którym w czasie zimy i na przedwiośniu bardzo szkodzi nadmiar wilgoci. Kiedy przyjdzie im stać w topniejącym śniegu, który jednak nie może odpłynąć głębiej ze względu na nadal zamarzniętą ziemię, prędzej zgniją niż zmarzną. Stąd często nawet na wybitnie przepuszczalnych glebach usypuje się niewielkie wzniesienia pod wrzosowisko aby temu zapobiec.

Wrzosowisko w jednorodnej biało-zielonej tonacji
Wrzosowisko w jednorodnej biało-zielonej tonacji

Cięcie wrzosów i wrzośców

Jest konieczne ,aby rośliny ładnie się rozkrzewiały tworząc regularne poduchy. Z czasem poduchy zaczynają się ze sobą stykać tworząc jednorodną plamę. Cięcie wrzośców przeprowadzamy zaraz po kwitnieniu. Tniemy dość nisko gdyż są to rośliny bardzo dobrze znoszące ten zabieg . Jeśli z jakiś powodów zaniedbaliśmy cięcie i mamy powyciągane drapaki możemy tak samo przyciąć mocno rośliny, bo odbiją nawet z drewna. Inaczej jest w przypadku wrzosów. Te tniemy regularnie wczesną wiosną. Ja tnę wrzosy w tym samym czasie co wrzośce. Nie zaniedbujmy tego, bo będzie nas czekała trudna decyzja.

 

Wrzosowisko może być też niezwykle kolorowe- tak się je zresztą najczęściej projektuje
Wrzosowisko może być też niezwykle kolorowe- tak się je zresztą najczęściej projektuje

 

2) Tojeść rozesłana

Tojeść rozesłana
Tojeść rozesłana

Znienawidzona przez wielu, kochana przeze mnie. Zacznę od wad. Może stać się chwastem. I to prędziutko. Posiada długie pełzające pędy, które z wielką łatwością się ukorzeniają. Jeśli przycinamy regularnie nie ma obawy, że wyjdzie poza wyznaczony jej teren. Jeśli jednak się zgapimy może nam czmychnąć na przykład na trawnik iw wtedy mamy problem. Mimo, iże korzeni się płytko to dosyć ciężko ją wyrwać ze względu na sprężyste korzenie. To jest coś takiego jak zabawa z powojem polnym- człowiek ciągnie i ciągnie a i tak mu strzeli jak z gumki. Lepiej nie zaniedbywać cięcia lub ograniczyć jej rozrastanie się w inny sposób. Poza tym same zalety jak dla mnie. Rośnie szybko mogąc pokryć szczelnie sporą połać terenu. Jest niziutka, bo jej pędy przylegają do powierzchni ziemi. Kwitnie ładnie, choć ja akurat nie przepadam za żółtym kolorem w ogrodzie. Nie ma zbyt wygórowanych wymagań co do gleby, ale lubi wilgoć. W pełnym słońcu i na lekkiej ziemi też będzie rosła ale słabo i wówczas na pewno przepuści chwasty przez co nie spełni swej roli rośliny okrywowej. Ładnie wygląda zwisająca z murków.

tojesc004

 

3) Wiesiołek

Wiesiołek
Wiesiołek

Skoro jesteśmy przy żółtych kwiatach to drodzy Państwo, przedstawiam wiesiołka. Wdzięczna bylina występująca również naturalnie na terenie naszego kraju. Gatunków i odmian jest tak dużo, że nie spróbuję nawet ich wymieniać. Żałuję tylko, że mam jedynie takie kiepskie zdjęcie tej rośliny, bo zrobione kiedy już powoli przekwitał, a część kwiatów już została wycięta. W rzeczywistości wiesiołek tworzy równe jak pod linijkę plamy sterczących pionowo łodyg kwiatowych. Piszę tu o wiesiołku krzewiastym, którego jestem właścicielką. Szczerze mówiąc, najbardziej lubię tę roślinę wczesną wiosną kiedy wypuszcza rozetki liści, potem kiedy nie ma już te 30 cm wysokości, ale jeszcze nie kwitnie. Wygląda wówczas bosko dzięki czerwono zabarwionym pąkom kwiatowym. Po przekwitnięciu na nowo pojawiają się moje ulubione rozetki liściowe. Roślina łatwa w uprawie. Rozrasta się szybko, ale nie można powiedzieć, żeby była ekspansywna. Nie przepuszcza chwastów.

 

Tak wyglądają rozetki liściowe wiesiołka
Tak wyglądają rozetki liściowe wiesiołka

 

4) Głowienka 

glowienka013

 

Kolejna z moich ulubionych roślin łąkowych. Z początków mojej uprawy tej rośliny pamiętam, że omal nie wyrzuciłam jej z ogrodu. Za nic w świecie nie mogłam jej opanować. Teraz wiem, że nie może mieć za dobrze i wówczas jest grzeczniejsza. Bardzo ją lubię i nawet pozwalam jej się wysiewać (a nie każda roślina ma taki przywilej u mnie). Jeśli zawędruje nie tam gdzie trzeba, bardzo łatwo ją wyrwać albo przesadzić w odpowiednie miejsce. Osobiście uprawiam ją razem z dzwonkami skupionymi. Rośliny przeplatają się ze sobą swobodnie i zupełnie mi to nie przeszkadza, ładnie się dopełniają. W Polsce występują trzy gatunki głowienki: zwyczajna, wielkokwiatowa oraz kremowa. Dwa pierwsze to rośliny pospolite, ostatnia znajduje się na liście roślin zagrożonych. Nie wiem co dokładnie mam w ogrodzie ,bo przywlokłam ją z innego ogrodu, a że dwa pierwsze gatunki tworzą liczne mieszance ,więc nawet nie zawracam sobie tym głowy. W uprawie ogrodowej spotkałam się również z głowienką Webba, która jest nieco niższa.

Głowienka lubi półcień i przepuszczalną, wapienną glebę. Na kwaśnej będzie słabiej kwitła. Jeśli nie ma super podłoża dłużej zachowuje zwarty pokrój. Zauważyłam, że liście mogą być mniejsze, ale kwitnie niezawodnie.Nie ma więc jej co niepotrzebnie dokarmiać. Po ścięciu kwiatów prędziutko ukazują się nowe i tak aż do późnej jesieni. Moje głowienki są koloru fioletowego, ale zauważyłam w tym roku, że pojawiły się też pojedyncze różowe i białe. Tak jak wspomniałam miesza się łatwo. Kwiaty, choć niedługie (20-30 cm) nadają się do cięcia, a szyszeczki, które zostają po kwitnieniu do suchych bukietów. Roślina nietykana przesz szkodniki i nienawiedzana przez choroby.

 

glowienka015
Szyszeczki głowienki ukrywają nasiona. Z czasem brązowieją ,ale i tak są dekoracyjne

 

5) Floks szydlasty

 

Floks szydlasty
Floks szydlasty w trakcie kwitnienia

 

Jest to bylina częściowo zimozielona, choć z mojego doświadczenia w centralnej Polsce mogę powiedzieć „całkowicie zimozielona”. Nigdy nie miałam z nią problemów po zimie. Czasem liście nabierały takiego sinego koloru, czasem lekko rudziały, ale nigdy nie przemarzły. Tworzy ładne zielone poduchy. W czasie kwitnienia tyle jest kwiatów, że ciężko dostrzec gdzie chowa te swoje igiełkowe listki. Roślina typowo skalniakowa. Rośnie na piasku, murkach itd. Jednak i w przeciętnej glebie czy nawet dosyć żyznej i dobrze trzymającej wilgoć także sobie poradzi. Mam na próbę jeden okaz posadzony w litej glinie i o dziwo, nie dość, że przeżył zimę (nie wygnił) to jeszcze kwitł równie pięknie co pozostałe. Pod tym względem różni się od innych sucholubnych roślin na skalniaki.

Są różne opinie dotyczące cięcia tej rośliny. Ja to czasem robię a czasem nie. Jeśli rośliny są w miarę młode (roczne, dwuletnie) to nie widzę takie potrzeby, bo i tak przy robieniu sadzonek były przycięte. Kiedyś robiłam to regularnie po każdym kwitnieniu i zawsze były ładne. Której wiosny się zagapiłam, czułam, że już na to za późno i zostawiłam w spokoju- i też były ładne. Wniosek: nie zaszkodzi im to, tylko pytanie po co nam dodatkowa praca. Oczywiście, jeśli zobaczymy, że roślina ma przemarznięte pędy to trzeba je wyciąć, tak samo jak w przypadku pojawiającej się czasem po zimie pleśni pośniegowej. Zniesie to dzielnie i szybko odbuduje straconą masę. Roślina potrafi zakwitnąć też w końcu lata, ale jest to kwitnienie dużo słabsze niż wiosenne i, że tak powiem niepotrzebne.

 

6) Przetacznik rozesłany

 

Przetacznik rozesłany
Przetacznik rozesłany

 

Poduszkowata bylina- pierwszy rok w moim ogrodzie :) Jako, że to przetacznik, od razu wiedziałam, że przy minimum pielęgnacji da sobie radę na mojej lekkiej ziemi i pełnej słońca działce. Z maleńkiej doniczki jakieś 5x5cm  lub coś koło tego rozrósł się w regularną kępę o średnicy ok 30 cm. Nie jestem w stanie określić dokładnie, bo sadzonek było kilka i już się ze sobą spotkały. Widziałam go natomiast wcześniej i prezentuje się bardzo ładnie. Kwiaty nie są zbyt okazałe, ale tworzą coś na kształt błękitnej lub fioletowej mgiełki. Są bardzo drobne i wdzięczne, pojawiają się w kwietniu i maju. Roślina niewymagająca, ale zauważyłam, że czasem podlana lepiej wygląda niż pozostawiona sama sobie.

 

Przetacznik rozesłany jesienią
Przetacznik rozesłany jesienią

 

7) Goździk kropkowany

Goździk kropkowany
Goździk kropkowany

 

Jedna z moich ulubionych roślin. Wdzięczna, delikatna, a co najważniejsze łatwa do pokrywania większych powierzchni. Najpiękniej zresztą wygląda ,gdy zajmuje właśnie większy kawałek terenu. Jeśli ścinam przekwitnięte kwiaty późno,kiedy słychać już nasiona w środku, zawsze wynoszę poza rabaty na tzw. u mnie „łąki” ,gdzie jeszcze nie ma ani trawnika ani rabat. Niemal zawsze znajduję tam potem te urocze goździki. Są fajnym dodatkiem do tworzenia łąk kwietnych. Roślina jedyne czego potrzebuje to słońce. Ale to co lubię w niej najbardziej to to, że po kwitnieniu można wjechać kosiarką i ściąć wszystko prosto, łatwo i przyjemnie ,a roślina jest potem bardziej zwarta niż po cięciu nożyczkami. W przyszłym roku, jeśli czasu wystarczy założę spory kawałek pokryty tylko tym goździkiem. Ma niestety jedną wadę, która może popsuć cały efekt: pokłada się po deszczu. Nie poddaje się łatwo, ale jak już się położy to nie ma przebacz- nie wstanie niestety. Poza tym same zalety :)

Miały być jeszcze bodziszki, ale te zasługują chyba na osobny artykuł, rdesty- podobnie, a czyściec wełnisty i konwalnik pojawią się przy okazji innych artykułów.

Tymczasem wracam do jesiennych porządków, bo tych nie ma co zaniedbywać- ponoć mokra jesień jest tuż tuż.

8 thoughts

  1. Fajny artykuł. Zaskoczyło mnie, że wrzośce można przycinać mocno, do drewna.
    Dodam jeszcze słowo o tojeści – byłam zachwycona po odkryciu tej rośliny. Ale szybko mi przeszło. Rozrasta się wspaniale, szczelnie okrywając ziemię i ładnie wygląda. Ale mnie nie udało się jej dopilnować. A usunąć ją jest bardzo trudno, bo pod ziemią tworzy istne kłębowisko tych gumowatych korzonków i w efekcie przydusza sąsiednie rośliny.

    1. Usunąć jest rzeczywiście trudno, ale ja mam za sobą przygody z dużo gorszymi roślinami- może dlatego jestem taka wyrozumiała :) Do tej pory walczę natomiast z wydmuchrzycą piaskową a przez wilczomlecz (sosnka) zmuszona byłam wykopać wszystkie rośliny z jednej rabaty. Raz zostawione na próbę przymiotno gałęziste odbija mi się czkawką do dzisiaj ;) Jak widzisz, jakaś tam tojeść nie jest dla mnie problemem :)
      Wrzośce można tak przycinać- sprawdzone na sobie :) Wrzosy natomiast kiepsko odbijają z drewna, długo się regenerują i generalnie musiałam je wyrzucić :( Wrzośce za to przepięknie rosną, nie mam z nimi żadnych problemów i nie wyglądają cmentarnie :)

  2. Właśnie podjęłam decyzję, że wymieniam kiepsko rosnące wrzosy na wrzośce. Moje wrzosowisko ma za mało słońca i wrzośce wyraźnie lepiej sobie radzą.
    Z wydmuchrzycą nie miałam do czynienia, ale z sosnką mam podobne doświadczenia.
    Zaniepokoiłaś mnie przymiotnem… Pojawił się u mnie ten chwast, ale tak ładnie wygląda na rabatach, że pozwoliłam mu się rozrastać. Czy przydusza inne rośliny?

    1. Nie przydusza, ale ma tę właściwość, że potrafi wyrosnąć i zakwitnąć nie wychylając się ani na moment z cienia innych roślin. Efekt jest taki, że człowiekowi sytuacja wydaje się opanowana aż tu nagle ścina przekwitłe byliny a tam… już się wysiało. Straszna ta roślina chociaż dosyć łatwo się usuwa. Wymiana wrzosów na wrzośce super! :) Wrzosy mi się nadal podobają, ale w górach na otwartych przestrzeniach. W ogrodzie za bardzo kojarzą mi się z cmentarzami :) Zaznaczam jednak, że tylko osioł nie zmienia zdania ;)

  3. Napisałam kiedyś, że dopiero się zaprzyjaźniam z tym blogiem, więc proszę mi wybaczyć spóźniony zachwyt nad wrzosowiskiem. Dech zapiera. I to jedna osoba. Co to znaczy młodość. Ja kawał życia zmarnowałam na najpiękniejsze pokrzywy na naszej ulicy, a później na cienkie marchewki i inne pietruszki, przymuszona przez rodzinę.

    1. Oj Nie, spieszę z wyjaśnieniem. Na zdjęciach przedstawione są wrzosowiska w ogrodach pokazowych Kapias w Goczałkowicach. I tam nad tymi ogrodami pracuje sztab ludzi, jedna osoba nie miałaby szans ;)

      Osobiście miałam tylko koło setki wrzosów i to do tego w kilkunastu odmianach- strasznie kolorowy patchwork, czyli tradycyjny trend wśród początkujących ogrodników :D Chyba cieszę się że już ich tam nie mam. Mój owczarek niemiecki traktował je zimą jak legowisko przez co każdej wiosny wyrzucałam kolejne rośliny. Obecnie wahają się jakieś niedobitki, a ja znalazłam idealne miejsce na rozległe wrzosowisko na działce, ale… priorytety póki co inne ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s