Gaura Lindheimera- ryzyk-fizyk

Gaura Lindheimera

Gaura Lindheimera
Gaura Lindheimera (Gaura lindheimeri)

Mówili: “jednoroczna”. Mówili: “zgnije, nie przezimuje, padnie”. Mówili: “miałem/łam” i w końcu mówili: “nie warto”. Nie posłuchałam :D Nie mogłam. Zauroczyła mnie od razu. Póki żyje i ma się dobrze, póki kwitnie (a mamy listopad) nieprzerwanie od połowy czerwca, postanowiłam popełnić wpis wychwalający ją pod niebiosa. Jeśli wiosną będę pluć sobie w brodę, że nie posłuchałam mądrzejszych ode mnie to spojrzę na tego posta i przypomnę sobie dlaczego podjęłam to ryzyko.

gaura in the garden
Zdjęcie dzięki uprzejmości Hans van Horssen www.hansvanhorssen.nl

Jak skradła moje serce

Zaczęło się niewinnie. Jedna realizacja pewnego Holendra i błysk w oku- “też tak chcę”. Pospolite i niewymagające rośliny. Wszystko nieco bałaganiarskie, ale jednak trzymające się razem dzięki sztywnej ramie okrągłego placyku wypoczynkowego i konsekwentnej kolorystyce. Letnie byliny bujające w trawach. Na przeniesienie jeden do jednego nie było szans- za mało miejsca, a i kopiowanie nie jest czymś co uważam za słuszne. Jednak jedna roślina nie dawała mi spokoju. Białe, delikatne kwiatki niczym motyle pojawiały się to tu, to tam. Niepodobna do żadnej znanej mi dotychczas, ale pasowałaby mi jak żadna inna. Z pomocą przyszły forumowe koleżanki: “to gaura”- stwierdziły. I posypały się uwagi jak na początku.

To była jeszcze końcówka zimy, szybki przegląd oferty sklepów internetowych i stwierdziłam, że łatwo nie będzie. Rzeczywistość okazała się dużo bardziej sprzyjająca moim nowym planom. Szkółkarze najwyraźniej stwierdzili, że w tym roku gaura będzie wszędzie. Dostępna była w niemal każdym centrum ogrodniczym, a nawet w supermarketach. Ja swoje kupiłam w formie kłączy w torfie za jakieś grosze. Potem dokupiłam jeszcze doniczkę czy dwie różowej- małe sadzonki, które na pewno nie kosztowały więcej niż 5 zł. Kłącza szybciutko podzieliłam robiąc coś na kształt sadzonek korzeniowych. To było działanie intuicyjne, szybki przegląd długich, mięsistych korzeni, wypatrzone od razu oczka i ciach. Nie wszystko się przyjęło, ale podwoiłam dzięki temu ilość sadzonek. Potem dopiero doczytałam, że to roślina, z którą po takim zabiegu szybko możemy się rozstać- nie lubi dzielenia i uszkadzania korzeni. No cóż, miałam szczęście, ale drugi raz tego nie zrobię ;)

gaura kwiat
Gaura Lindheimera

Występowanie i warunki uprawy

Teksas i Luizjana to stany, w których gaura występuje naturalnie. Porasta tam rozległe prerie oraz obrzeża lasów. To nam sporo mówi o jej wymaganiach. Pierwszy warunek to słońce, drugim jest przepuszczalne podłoże. Strefa mrozoodporności 6b- nie tak źle :) Teoretycznie powinna przetrzymywać nasze zimy bez większych problemów. Okazuje się jednak, że to nie mróz jest dla niej zabójczy, a mokra zima i bogate w opady deszczu przedwiośnie. Przy tylko nieco cięższej ziemi roślina pada w pierwszym sezonie.

Jak będzie w moim przypadku? Nie nastawiam się na zbyt wiele, ale też nie tracę nadziei. Po pierwsze jest byliną krótkowieczną czyli szybko się starzeje, więc nie ma się co przywiązywać. Po drugie wysiana wczesną wiosną zakwitnie w tym samym roku więc deska ratunkowa jest. Po trzecie sama się obficie wysiała, a część siewek już popikowałam i będą przechowane w garażu. A po czwarte, jest szansa, że w przyszłym sezonie nadal będzie w ofercie większości sklepów ogrodniczych :) Tak więc wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to pierwszy, ale nie ostatni nasz wspólny sezon :)

gaura jesienią
Zdjęcie z 27 października, tuż po tym, jak pierwsze promienie słońca topią szron na kwiatach gaury

Cięcie

Ponieważ kłącza kupiłam dość wcześnie, zmuszona byłam posadzić je najpierw do doniczek. Przetrzymywane w domu, potem w garażu, przy niedostatecznej ilości światła wypuściły dwa/ trzy długie pędy wyglądające dosyć rachitycznie. Niewiele myśląc skróciłam wszystkie o połowę. Tuż po wsadzeniu do gruntu część sadzonek przycięłam ponownie , tym razem o 1/3. Taki zabieg u mnie był koniecznością, ale jak najbardziej stosuje się go przy uprawie gaury- spowoduje jeszcze lepsze rozkrzewienie rośliny, choć wydłuża czas oczekiwania na pierwsze kwiaty o ok. dwa tygodnie.

I żeby poprzeć to stosownym obrazkiem:

różowa gaura
15 czerwca. Sadzonka przycięta jeden raz ma już pierwsze kwiaty od ok. tygodnia
byliny
Zdjęcie z tego samego dnia sadzonki przyciętej dwukrotnie- kwiatów brak
gaura
A już 8 lipca… :)

Potem już pooooszło. Gaura i tak wyrosła do monstrualnych rozmiarów. Żałuję tylko jednego: że posadziłam białą na przemian z różową. Ta pierwsza dużo bardziej przypadła mi do gustu i myślę, że w zestawieniu z werbeną patagońską i białą dziewanną wyglądałaby dużo lepiej niż z dodatkiem różowej- spowodowało to jeszcze większy bałagan niż ten, który zaplanowałam :) Ponadto, odcień różu odmiany, którą posiadam jest delikatnie mówiąc drażniący. W środku lata palące słonce nieco go wybielało, ale już na początku jesieni wszystko wróciło do normy i znowu mnie denerwuje.

Kwiaty jednego dnia

Wspomniany bałagan bierze się stąd, że gaura, jak już wypuści kwiatostany to utrzymuje je aż do mrozów. Pojedyncze kwiaty rozwijają się od dołu do góry. Przy dużej suszy rozwija się tylko jeden, maksymalnie dwa na raz na każdym kwiatostanie. Przy odpowiedniej ilości wilgoci w podłożu kwitnie ich jednocześnie kilka. Każdy kwiat kwitnie tylko jeden dzień, następnego rozwijają się już kolejne, te wczorajsze przekwitają, ale rośliny same się oczyszczają- płatki opadają na ziemię a w miejscu kwiatów zawiązują się nasiona. Tym sposobem, idąc coraz bardziej w górę gaura dorasta do wysokości nawet półtora metra. Oczywiście są i odmiany niższe a i słabe warunki glebowe spowolnią roślinę w tym strzelaniu w gorę. Różowa gaura, która w gruncie osiągnęła 1,2 m, w skrzynce nie wyrosła mi więcej niż na trzydzieści parę centymetrów zachowując zwarty pokrój. Tyle tylko, że stało się to jednak kosztem kwitnienia- coś za coś.

Im wyżej pnie się w górę, tym trudniej utrzymać się jej w pionie. Zwłaszcza po deszczu zaczyna się pokładać we wszystkich kierunkach, co w pewnym momencie zaczyna wyglądać nieco niechlujnie. Pamiętam jednak o tym, że moje rośliny miały te dwa miesiące z haczykiem ekstra w stosunku do takich rosnących normalnie w gruncie, co daje im przewagę jeśli chodzi o wcześniejsze kwitnienie, ale też z drugiej strony powoduje, że szybciej przyjmują “zmęczoną pozę”. Mimo wszystko widzę więcej zalet niż wad i czuję, że jeśli nie wkurzy mnie naprawdę mocno to będzie gościć na moich letnich rabatach przynajmniej przez najbliższe kilka lat.

Dobra, zdjęcia pokaż…

I na koniec nieco szerszego spojrzenia na busz jaki mi zrobiła :)

A wy? Macie jakieś doświadczenia z tą byliną? Zimuje u was? W miejscu, w którym miałam ją w tym roku było jej trochę ciasno, muszę pomyśleć o nowej rabacie. Doradzicie mi z czym ją posadzić w przyszłym sezonie? Szukam czegoś naprawdę ekstra- jak zawsze zresztą ;)

gaura lindheimera uprawa

uprawa gaury

rabata bylinowa

stipa i gaura

stipa ang gaura

 

gaura lindheimera

Edit :) Mamy wrzesień 2017 roku

Gaura i zimowanie

Gaura jest ze mną już trzy sezony ogrodnicze i nic. “Nic” oznacza, że nic jej nie zjadło, nie wymarzła, nie wygniła, nie przestała mi się podobać :D Obecnie jestem jej absolutną fanką i wpycham ją wszędzie gdzie tylko mogę. Rzeczywiście obawy co do intensywnie różowej się potwierdziły i zimy nie przetrzymała. Ku mojemu zadowoleniu jednak wydała na świat jaśniutko różowe dzieci, które mają się dobrze, przezimowały i już nawet doczekały własnego potomstwa. Proporcje różu do białego łatwo kontrolować ze względu na różnice na młodych pędach. Różowo-kwiatowe osobniki to te, których siewki są intensywnie bordowe. Zdjęcie pomocnicze ;)

siewki gaury
Samosiejki gaury w kwietniu :) Te zielone listki z bordowymi kropeczkami ukażą za kilka tygodni białe kwiaty. Bordowe natomiast zachwycą różem :)
Stare rośliny też mają się dobrze :) Wczesną wiosną ścinamy całe drewno i czekamy :)

W tej chwili nie ma już mowy o krzaczkach gaury podobnych tym pokazywanym na początku artykułu. Roślina dokonuje tak intensywnego samosiewu, że zanim się obejrzę to już mam siewkę obok siewki, walczą o miejsce nie przepuszczając w tym wyścigu żadnego chwastu. Tworzą razem po prostu niewielki łan i jeśli o mnie chodzi to może tak zostać na wieki :) Są też miejsca nowe, gdzie gaura jeszcze nie przepuściła ataku na każdy wolny centymetr i tam udaje grzeczną, kępiastą bylinę, ale ja już znam jej metody i szczerze mówiąc nawet czekam aż wypełni rabaty :)

Warto/ nie warto?

Podsumowując to krótkie uaktualnienie, nie widzę powodów dla którego gaury nadal jest tak mało w ogrodach. W tej chwili dostępna jest już absolutnie wszędzie, w każdej szkółce i niemal każdym ogrodniczym. Kwitnie od czerwca do większych mrozów, czyli cały okrągły sezon z kwiatem. Czy jakaś roślina może jej w tym dorównać? No chyba tylko sadzone sezonowo begonie czy inne pelargonie. Jeśli dodać do tego nawet fakt, że wbrew powszechnej opinii zimuje nieźle (a jak nie przezimuje to się wysieje) to mamy roślinę idealną :D Świetnie znosi suszę i bardzo lekkie gleby, kocha się w słońcu i udaje motyle. Jest piękna, zwiewna i nie narzuca się wizualnie. Wprowadza do ogrodu bliki i drżenie, idealna do ogrodów preriowych… Sadźmy jej więcej, proszę :)

Parę świeższych zdjęć na koniec

Gaura lindheimeri

echinacea hula dancer
Z dziewanną ‘Wedding Candles’, kocimietką o jeżówką bladą ‘Hula Dancer’

gaura eryngium
A tu z mikołajkiem i palczatką- zestaw na prerię gotowy :)

lubię ten zestaw

katalpa

 

 

 

 

 

35 thoughts

    1. Dzięki. Prawdę mówiąc przyzwyczajona do swojej słabej gleby nie przewidziałam aż takich rozmiarów i trochę kiepskie miejsce wybrałam dla gaury- wyglada tam na nieco przyduszoną, choć to ona wszystko inne przyduszała :)

  1. Moniko, takiego bogatego wpisu o Gaurze jeszcze nie spotkałam. Interesuję się nią od dwóch lat. Posiadam jeden egzemplarz białej. Z powodzeniem przetrwała .u mnie dwie zimy, ale co to były za zimy?! Rozrosła się pięknie. I mimo sporej wysokości wytrwale utrzymywała się w pionie. Nie była przycinana. Ale tę informację wykorzystam w roku przyszłym, oczywiście jeśli przeżyje zimę. Spróbuję też rozmnożyć ją przez siew.
    Cudne fotki robisz. :)

    1. Byleby przyciąć przed pojawieniem się pędów kwiatowych :)
      Ja mam takie przeczucie, że i ta zima będzie łagodna, co powiesz na takie prognozy? :)
      O białej gaurze często czytam, że ładnie zimuje. Mam nadzieję, że i u mnie choć dwa sezony z rzędu pociągnie. Jeśli nie, to może chociaż młodzież zimowana w garażu będzie cieszyć oczy w przyszłym roku? Zobaczymy :)
      Pozdrawiam :)

      1. Różni różną zimę prognozują, podobno ma być mroźna, tylko czy u nas?
        Jeśli swojej dałaś dobry drenaż, to z przezimowaniem nie powinno być problemu. U mnie gleba jak sito, więc jestem dobrej myśli, bo gnicie korzeni jej nie grozi. A przed ewentualnym mrozem i brakiem śniegu opatulę ją ciepło. ;)
        Pozdrawiam również. :)

  2. Zgłasza się kolejna wielbicielka gaury, ja także postanowiłam zaryzykować i mam ją w ogrodzie. Jej delikatność mnie zachwyca i doskonale robi otoczeniu. Mam białą. Ucieszyła mnie Twoja informacja, że lekka i przepuszczalna gleba sprzyja jej przetrwaniu.

    1. Biała ma opinię bardziej odpornej na zagniwanie niż różowa. Myślę jednak, że tyczy się to czystego gatunku a nie odmian hodowlanych. Trzymajmy zatem kciuki za nasze gaury :)

  3. hej Moniko! aaaale się napisałaś, mnóstwo pomocnych informacji :) cudne te Twoje gaury w masie, mysle ze z czyms bardziej masywnym, o duzych kwiatach wygladalyby niezle. Ja ja chcialam z rozami, ale za ciemno miala zeby sie rozrosnac i wygladac jakos. Chetnie sie usmiechne o siewke wiosna, jesli moge :) powodzenia! :)

    1. No pewnie, że możesz- jeśli przezimują. Mi absolutnie nie podchodzą z czymś masywnym. Widzę je raczej w trawach, w duuużej ilości traw- żeby nie wyglądało jak rabata, a łąka kwietna :) Pomarzyć dobra rzecz :)

    1. To taka krótkowieczna bylina, więc nie ma się co przywiązywać. Gdybym miała pewność, że wiosną kupię znowu kłącza za grosze to wcale bym się nie bawiła w przechowywanie siewek. No, ale pewności brak, więc na wszelki wypadek młode sadzonki siedzą już na garażowym parapecie :)

  4. Doszłam do wniosku – muszę mieć gaurę. Podobała mi się już dawno, ale nie miałam pomysłu gdzie ją posadzić. Teraz po zmianie aranżacji grządki miejsce się znalazło. Środkiem róże historyczne (luźno), z przodu lawenda i pierwiosnki, z tyłu wysokie trawy (odmiany prosa rózgowatego plus trawa indiańska) a pomiędzy różami i trawami – gaura. Biała. Cały tył grządki ma być wysoki ale zwiewny i prześwitujący. W jakiej postaci dostępna jest gaura? Kłącza czy nasiona? Nie wytropiłam jej jeszcze w sklepach ogrodniczych. Pozostaje polowanie w sklepach internetowych.

    1. Koniecznie :) Ja kupowałam kłącza bardzo wczesną wiosną. Nie wiedząc że ma wrażliwy system korzeniowy pociachałam tak jak się robi sadzonki korzeniowe z dziewanny albo bodziszka. Tylko najmniejsze padły, reszta się przyjęła :) Potem kupiłam jeszcze sadzonki w małym, miejscowym ogrodniczym. Lepiej zaopatrzyć się na początku sezonu póki roślina wygląda “niewyjściowo” bo potem ceny rosną i rosną :) U mnie i różowe i białe bardzo obficie się wysiały i chyba chcą mi opanować ogród. Niech opanują, co mi tam :) Ponoć jest krótkowieczna więc taki samosiew dobra rzecz :) Powodzenia

      1. Witam po kilku miesiącach doświadczeń z gaura. Rozmnażanie z nasion w moim przypadku okazało się wielka porażka. Nie poddałam nasiona stratyfikacji, a jest to najwyraźniej klucz do sukcesu. Jednak inna metoda okazała się w 100% skuteczna. Na wiosnę gdy gaura ruszyła i jej młode przyrosty miały około 10cm zerwałem kilka gałązek starając się pobrać z piętką. Oberwałam dolne listki i wsadziłam do doniczki ( 1 cześć piachu 2 części ziemi ogrodowej) Bez ukorzeniacza bez okrycia folią tylko obficie podlane trafiły do zimnego inspektu. Siła wzrostu i życia w tych gałązkach jest tak duża ze po miesiącu miały już ładne korzonki i wypuszczały nowe przyrosty. Należy pamiętać o przycinaniu aby pobudzać bardziej rozkrzewianie. Po dwóch miesiącach trafiły do gruntu i obecnie są już ślicznym krzaczkami zaczynającymi kwitnąć W przyszłym roku napewno posadzę dużo więcej 😀 Pozdrawiam

        1. Super, że udaje się z sadzonek zielnych. Będę o tym pamiętać.

          Ja w tym roku wysadziłam kilka paletek gaury (wszystko z nasion) i tym samym spełniłam marzenie o łące gaurowej. Jestem zachwycona tym jak drgają na wietrze te białe motyle :)

  5. Witam, mam pytanko czy tę bylin można uprawiać w donicy ??? Kupiłam taki bardzo biedny i ubogi krzaczek i obawiam się ze nie przetrwa nawet lata.

    1. One na początku sezonu zawsze wyglądają niespecjalnie. Można uprawiać gaurę w donicy, ale lepiej wybrać w tym celu jedną z bardziej zwartych i niskich odmian, niestety najczęściej te donicowe są w kolorze różowym. Aby roślina była ciut niższa, za to ładnie rozkrzewiona zawsze można przyciąć w maju/ czerwcu, zanim zakwitnie. Opóźni to kwitnienie o jakieś dwa/trzy tygodnie, ale da w rezultacie całkiem zgrabny “krzaczek”.

  6. Również i mnie zachwyca gaura. Mam ja od dwóch lat, ale niestety u mnie się nie rozsiewa. Zebrałam nasiona w ubiegłym roku i zamierzam zapełnić niebawem parapety. Gdzies czytałam ze wysiewalas jej nasiona, prosze napisz jak to robiłaś. Prosze wstawiaj więcej zdjęć, masz cudowny ogród.

    1. Cześć.
      Tak, gaurę wysiewałam w minionym sezonie. Nasiona zbierałam późną jesienią i zimą (trzeba uważać, bo łatwo się wtedy osypują, a te, które się mocno trzymają u góry łodygi są niedojrzałe). Poszły do wielodoniczek 1 marca. Wzeszły w niemal stu procentach. Nie wiem kiedy dokładnie je przesadzałam, ale dokładnie 15 kwietnia były to już spore rośliny w samodzielnych doniczkach, duże, ładne rozety liściowe (pokazywałam na insta w relacjach), wystawiane na dwór. Bardzo późno, bo w czerwcu przesadziłam do litrowych doniczek. Generalnie jak dobrze pójdzie to w maju nadają się do wysadzenia do gruntu i szybko tworzą łączkę. U mnie nadal stoją w tzw. szkółce, bo miejsce na nie przygotowałam dopiero teraz jesienią. Mam nadzieję, że dobrze w tych pojemnikach przezimują :)
      Dodam jeszcze, że ja wszystkie nasiona bylin zbieram albo zimą, albo przetrzymuję w lodówce przynajmniej miesiąc (a najlepiej dwa) przed siewem. To fajnie wyrównuje wschody, choć pamiętam, że w przypadku gaury pierwszych kilka nasion wystrzeliło dosłownie trzy dni po wysiewie, a cała reszta wzeszła później, ale też na raz :)
      Powodzenia :)

  7. Ja również zaryzykowałam w zeszłym roku i kupiłam cudną Gaurę. Na zimę obsypałam korą i owinęłam agrowłókniną. Teraz zastanawiam się czy przeżyła czy nie, ale to pewnie czas jeszcze pokaże.
    Nie wiem tylko czy nie popełniłam błędu wycinając wszystko, zostawiłam tylko małe kikuciki głównych ‘gałęzi’.
    Czy Pani również ścina na wiosnę całą roślinę czy zostawia coś?
    Będę wdzięczna za odpowiedź.

    1. Ścinam całą, zostawiam może z 5 cm od ziemi, ale tylko po to, żeby wiedzieć gdzie jest i nie zdeptać przypadkiem. Przycinam też pędy, które zachęcone wysokimi temperaturami zimą wyszły przedwcześnie.

      Pozdrawiam serdecznie

  8. Witam🙌 Nie przecięłam swojej Gaury i wyrastają mi dziwne pałeczki, pręciki – krzaczek zrobił sie z Niej spory ale jakis inny jak u sąsiadki 😉 u niej sa pąki i kwiatki -widziałam Ze swoje przycięła a ja chciałam miec takie dzikie na tle pola … No i chyba cos wyszło nie tak 🙈

    1. W tym roku gaura częściowo zachowała się jak podkrzew, czyli dolne części pędów nie zamarły na zimę i nieprzycięte pewnie wypuszczają z tych starych łodyg. Jeśli zdecyduje się pani przyciąć teraz to niestety, ale na kwiaty przyjdzie poczekać bardzo długo. Chyba nie warto. Trzeba po prostu pamiętać na przyszły rok, że choćby gaura kusiła zielonym wiosną to i tak trzeba ją przyciąć nisko.
      Dziko na tle pola i tak by wyglądała, bo to roślina, która ma taką nienachalną urodę, a przez drobne, białe kwiaty wygląda swojsko :)

      1. Witaj jankosia – zapomniałam pochwalić Panią za piękny opis miłości do Gaury i piękne zdjęcia 👌 ,moje Gaury mimo obaw maja się dobrze 😍, pięknie się rozrosły -były ogromne , cudne kocham je❤️.

  9. Mam gaure różową dwa lata nie przycinałam ale jest piękna a zimą nie owijałam więc polecam.mimo piaszczystej ziemi

    1. Ostatnie zimy były łagodne, ale trzeba pamiętać, że jednak różowe gaury są bardziej wrażliwe na mrozy. Zauważyłam u siebie, że im bardziej zwarta odmiana i im ciemniejszy róż, tym gorzej z zimowaniem. Ale nie ma co, trzeba się cieszyć, że ostatnie zimy łaskawe dla nas ogrodników i optymistycznie patrzeć w przyszłość :)

    2. Może właśnie dlatego że ziemia piaszczysta to gaura przeżyła! Najczęściej chodzi o to żeby w czasie mrozów w bryle korzeniowej nie miało co zamarzać i niszczyć, a o to najłatwiej na piaszczystej ziemi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *