Jesienne dekoracje donic i popsuty obiektyw

ogrodowa pasja

Jesienne kompozycje donic i kreatywne psucie obiektywu :)

Lato upłynęło moim skrzyniom pod znakiem ciągłego przestawiania w nich doniczek z roślinami. Już od wiosny czekały zakupione w maju turzyce ceglaste ‚Prairie Fire’, bo plan był taki, że latem będzie pomarańczowo-brązowo-żółto, czyli zupełnie inaczej niż zazwyczaj. Ciągle mi jednak coś nie grało, a zostawione po cieciu perovskii srebrne pędy krzyczały z garażu „użyj nas, nas!”. Przy okazji każdych zakupów dobierałam coś, co mogłoby się przydać i w końcu zagrać jak należy. Kiedy udało się upolować kosmosy czekoladowe to wiadomo było, że to koniec mej udręki :)

Donice są nieco bałaganiarskie, bo wiadomo, muszą pasować do reszty ogrodu :) Swoim zwyczajem połączyłam też żywe z martwym. Po każdym cięciu roślin oceniam ścięte resztki pod kątem ewentualnej przydatności w kompozycjach i jeśli jestem „na tak”, odkładam grzecznie na stertę w garażu :) Mąż jej nie trawi, ale ona zawsze znika przed przywiezieniem węgla na zimę, więc o co tyle krzyku? ;)

Kilka fotek:

ogrodowa pasja

ogrodowa pasja

ogrodowa pasja

 

ogrodowa pasja
kosmos czekoladowy (Cosmos atrosanguineus)

 

Czego użyłam:

  • kosmos czekoladowy (Cosmos atrosanguineus)
  • koper fenkuł (Foeniculum vulgare)- odmiana o ciemnych liściach
  • turzyca włosista (Carex comans) ‚Bronze Form’
  • smagliczka nadmorska (Lobularia maritima)
  • biała lobelia przylądkowa (Lobelia erinus)
  • kalocefalus Browna (Calocephalus brownii)
  • wilczomlecz dziurawcolistny
  • Srebrne pędy perowskii łobodolistnej (Perovskia atriplicifolia)
  • przekwitnięte i ususzone kwiatostany czosnków ozdobnych

Sama kompozycja jest dosyć ciemna i rysunkowa. Faktury fajnie się ze sobą zgrały i poza obecnością lobelii (nie rośnie zbyt dobrze) to jest to mój zestaw do powtórzenia w przyszłym roku. O ile oczywiście znowu nie weźmie mnie na pomarańcze z brązami ;)

Same kosmosy czekoladowe mają trudny do zdefiniowania kolor i w każdym świetle prezentują się inaczej. Na ogół wyglądają na bardzo ciemne- głębokie bordo zmieszane z brązem. Pączki zawsze wyglądają na prawie czarne- kolor podobny do tego z pierwszego zdjęcia. Kiedy oświetla je zachodzące słońce albo prześwietla płatki to mamy do czynienia bardziej z kolorem czerwonego wina. I dementuję plotkę: one nie pachną czekoladą. Jako koneser czekolady i osoba od niej uzależniona mówię głośno, że to zapach czystego kakao, nie czekolady :)

ogrodowa pasja

ogrodowa pasja
koper fenkuł o ciemnych liściach (nazwy odmiany nie znam)
ogrodowa pasja
gąsienica pazia królowej?

Fenkuł jest śliczny a do tego bardzo pożyteczny. Przez kilka tygodni dokarmiał gąsienicę pazia królowej (najprawdopodobniej) a ja przy porannej kawce obserwowałam jak przyszły motyl przyrasta na długość i grubość ogołacając mi fenkuł gałązka po gałązce :) Te same larwy znalazłam na aminku egipskim. Dzika marchew wbrew temu co piszą w internecie nie zainteresowała żadnej gąsienicy, choć w zeszłym roku była nieźle obgryzana. Coś im się pozmieniały gusta kulinarne chyba ;) Tak więc moi drodzy, sadźmy selerowate bo gąsienice pięknych motyli muszą coś jeść, a rzucić gdzie nie gdzie garstkę nasion takiej czy innej „marchewki” to nie jest chyba z naszej strony jakiś wielki wysiłek? :)

ogrodowa pasja

ogrodowa pasja

ogrodowa pasja

ogrodowa pasja
Lobelia przylądkowa (Lobelia erinus)

ogrodowa pasja

Naprawiamy / psujemy (niepotrzebne skreślić) obiektyw. A co!

Specjalnie na potrzebę sfotografowania omawianych skrzynek postanowiłam nieco ulepszyć mój stary manualny obiektyw. Niektórzy pewnie wiedzą z jakimi niedogodnościami musza walczyć użytkownicy systemu nikona kiedy mają chęć podłączyć do aparatu stare graty wygrzebane w piwnicach czy na pchlich targach. Jednym z takich obiektywów bawiłam się już od dłuższego czasu, ale nadawał się jedynie do makro, bo nie chciał ostrzyć dalej niż na 70 cm. Pomyślałam, że tylko rozkręcę, wyczyszczę przy okazji i zeszlifuję jeden pierścień o 1,5 mm, a gdyby nie dało rady to wyjmę całkiem tylną soczewkę. Ryzyk-fizyk- gorzej nie będzie- myślałam :) Po kilkudziesięciu minutach wiedziałam już, że będzie, że nie złożę z powrotem. Dwie śrubki gdzieś się zapodziały (takie „wielkie”, że jak weszły pod paznokieć to ciężko było wyjąć) a część bebechów była już kiedyś potraktowana klejem- jak to? wrrr… Co się robi w takich sytuacjach? W obiektywie najważniejsze są soczewki, resztę można przeboleć i zmajstrować z czegokolwiek innego. I tak oto stałam się posiadaczką obiektywu złożonego głównie z taśmy klejącej, folii strecz i paru plastikowych pierścieni :D Obiektyw nie jest jeszcze skończony, muszę go dopracować tak, aby nie było mi wstyd wyjąć go w miejscu publicznym :) Niemniej jednak już podoba mi się praca z nim, jego niedoskonałości, zniekształcenia i „mydlenie” obrazu są tym, co najbardziej lubię w fotografii- malowaniem :) Ostrzegam was w tym momencie, że będę go nadużywać i jeśli pojawią się na blogu zdjęcia mocno niedoskonałe to na pewno będą to te, zrobione moją nową zabawką. Pokażę wam próbkę żebyście wiedzieli czego się spodziewać :D

ogrodowa pasja

ogrodowa pasja

ogrodowa pasja

I co wy na to? Będzie bajkowo :) Trochę mnie w ostatnim czasie nuda i maniera fotograficzna zaczęła dopadać, a teraz nareszcie, po długim czasie, zaczęłam znowu cieszyć się jak dziecko na każdą możliwość robienia zdjęć- a wystarczyło tylko coś popsuć ;)

Ciemnych, brązowo-bordowo-białych skrzynek też się bałam, ale teraz z przyjemnością delektuję się ich graficzną formą popijając kawkę przed wejściem. Lubicie takie bure kolory w skrzynkach? Takie, które przy każdym świetle prezentują się inaczej? A może używacie jakichś ciekawych suszków, których i ja mogłabym użyć następnym razem? Pomysł na późnojesienne skrzynki na razie się rodzi i chętnie wysłuchałabym jakichś sugestii :D

 

 

 

 

 

 

 

22 thoughts

    1. Oj latarenki to już w takim stanie, że strach je ruszyć- mogą się rozpaść :) Kupiłam kiedyś w Jysku bo Bożym Narodzeniu- za komplet trzech sztuk dałam coś koło trzydziestu złotych. Wystarczyło zamalować tą świąteczną czerwień. No, ale jakość pozostała bez zmian niestety :)
      A miechunka aby nie za delikatna na bycie na dworze? Deszcz jej nie porozwala?

  1. ślicznie ci się to skomponowało, kosmos czekoladowy ma w sobie to „coś”, ja do donic jakoś ręki nie mam ciągle mi się wydawało że wysztko powinno być tak jak należy, ale widać nie musi i ususzone z żywym pięknie się komponuje :) chociaż u mnie dalie i zdechnięte surfinie jakoś nie bardzo hihih

    1. Popłakałam się :D No… dalie i suszone petunie… fiu fiu :)
      Ja też mam problem z utrzymaniem roślin w pojemnikach przy życiu. Od jakiegoś czasu stosuję hydrożel i to naprawdę ułatwia sprawę. No i staram się ograniczać ilość małych donic, bo to rośliny w nich umieszczone najczęściej mi zasychały. Poza tym do dużej donicy więcej można upchnąć i zrobić w niej niemal taką mini-rabatkę a w małym to co?

      Zgadzam się, te kosmosy są fajne, ale… muszą być albo na rabacie albo czymś podsadzone w skrzynce, bo kępę liści mają taką sobie i dosyć szybko chce się rozwalać na boki. Niestety jego pędy są kruche i jak zawadzisz o nie przechodząc obok to się łamią. Moim zdaniem nie nadają się jako samodzielne nasadzenie, potrzebują towarzystwa :)

  2. Super skrzynki, super kompozycje. A co do fotografii – jest trend, aby w ogóle nie przykręcać obiektywu do body, tylko trzymać w ręku przed, więc po co taśma klejąca?
    Magiczne są takie przygaszone, lekko sprane kolory, mogłabym mieć taki gobelin…
    Magda BarwyOgrodu

    1. Magdo, ten trend o którym piszesz to tzw. freelensing. Uprawiam od kilku lat, ale niestety przy takiej zabawie trzeba się liczyć z konsekwencjami. Moja matryca po paru takich wypadach wygląda jak brudna ścierka, a jej samodzielne czyszczenie to kolejny dla mnie stresujący moment. Poza tym nigdy nie masz pewności czy nie wepchniesz obiektywu za głęboko w body i nie będzie „trach”. Kilkukrotnie zawadziłam o lustro w czasie jego opadania więc wierz mi, że gorąc jaki wtedy czujesz jest… nie do opisania. Przestałam więc ryzykować utratą jedynego już w tym momencie aparatu i szukam bardziej cywilizowanych metod :)

  3. No kochana jestem zachwycona Twoimi fotografiami. Tak fotografiami, bo zdjęcia nie mają w sobie tyle artystycznego ładu , nawet z obróbką, co Twoje . Zdradź co to za puszka tak pięknie Ci je maluje ?? Ja też pracuje na Nikonie, chodź mam do niego pewne zastrzeżenia, nie mniej jednak trochę się boje tych pierścieni , przejściówek i innych radzieckich obiektywów . Może coś doradzisz w tej sprawie ?? I druga sprawa „Bylinowy Raj ” mam za przysłowiowym rogiem, więc gdybyś była przejazdem to filiżanka herbaty będzie czekać :) Pozdrawiam Daria

    1. E nie ma co się bać radziekich obiektywów. pierścienie pośrednich też nie.
      Ja boję się trochę grzebania we wnętrzu, ale może zachęcona przykładem, rozkręcę w końcu swoje. Mnie też podoba sie „mydlemie” :). To ostatnie zdjęcie – nawet z trwką na pierwszym planie (no przecież wiemy, że ostrzy) – super.

      1. Jeśli masz ich więcej to pewnie, że możesz spróbować :) Mi z kolei zalega szklarnia do pentaxów i chyba zostawię je sobie na zimę. Małżonek ma chęć wrócić do modelarstwa to akurat pasuje- wygospodarujemy sobie w domu jakiś wspólny czysty warsztacik :)

    2. Radzieckie obiektywy są ekstra. Dlaczego miałabyś się ich bać? Kupujesz adapter M42, na niego wkręcasz jakiegoś heliosa i do aparatu podłączasz normalnie. Przynajmniej do pierwszych prób to nie ma lepszej opcji. Problem jest taki, że nikon ma specyficzną budowę, a każdy adapter swoją grubość. I o te kilka milimetrów toczy się walka. Kupując taki adapter i podłączając heliosa możesz nim ostrzyć do niewielkiej odległości tylko, bawić się w makro itd. Dlatego ja chciałam zeszlifować jeden pierścień żeby obiektyw wszedł mi głębiej w body. Nie wiem czy to co piszę jest jasne? :) Z takich staruszków to bardzo lubię Heliosa 44M i jego często używam razem z podanym wcześniej adapterem. Czasem używam adaptera z soczewką, czasem bez :) A to co postanowiłam sobie przerobić to Helios 44-2 – gorszy moim zdaniem więc i stres mnie tak nie zjadał :) Zresztą, u mnie szkieł różniastych i starych aparatów jest pół regału także zabawa dopiero się zaczyna :D
      Pozdrawiam

      1. Dziękuję za rady , dla mnie są bardzo cenne . Czemu miałabym się bać ? No cóż, że sobie popsuje puszkę – trochę na nią pracowałam i nie był to łatwy kawałek chleba . No i może troszkę z niewiedzy , bo właśnie te przejściówki, pierścienie, z soczewką czy bez, z potwierdzeniem itd. ciemna magia, ale po Twoich fotografiach myślę – warto zaryzykować . Takie mydlenie z chęcią powiesiłabym w salonie, bo jest takie ciekawe, zastanawiające, zatrzymuje na dłuższą chwilę, czyli ma to coś.

  4. Swietnie wyszly foty robione poprawionym obiektywem. Tez bardzo takie lubie. Sa niepowtarzalne :) Na Photokinie trendy w kierunku fotografii polaroidowej. Moze ta przyszlosc fotografii nie bedzie taka nudna jak sie obawialam ;) Twoje foty nudne nie sa i bardzo lubie je ogladac :)

    1. No taki komplement wprost z twoich ust Ando? :) Bardzo mi miło :)
      Polaroidy to klasyki, które dla wielu osób nigdy nie odeszły do lamusa. Ja nie miałam tyle szczęścia, żeby takiego posiadać kiedy jeszcze papiery do niego były do kupienia w każdym kiosku, ale pamiętam te czasy. Nie tak dawno dostałam od rodziców polaroida kupionego na jakimś bazarze. Nawet miałam go dać do przeglądu i naprawy, ale… czy mnie byłoby stać na taką zabawę? Doceniam jednak w fotografii cyfrowej tę dostępność dla każdego. I chyba przy niej zostanę :) Choć czasem otwieram moją magiczną szufladę z odbitkami na papierze barytowym i… pachnie papier :)

  5. Co tu dużo mówić – piękne kompozycje. Ciekawe efekty z własnoręcznie popsutym i wynalezionym obiektywem ;) W sumie to chyba gorsza jest opcja jak coś złożysz i jeszcze śrubki zostaną ;) Jak ich brakuje to przynajmniej z głowy dalsze kombinacje. Aha – gąsienica to faktycznie paź królowej (Papilio machaon).

    1. Dzięki za potwierdzenie. Odkąd pomyliłam jakąś ćmę, bo miała o jedną plamkę sięgającą za daleko to już nie piszę o „robalach” z taką śmiałością :) Żałuję tylko, że fotkę mam tylko taką zrobioną telefonem. Zresztą, mam ją tylko dlatego, że małżonek poprosił o jej przesłanie- inaczej zostałabym z niczym i musielibyście mi wierzyć na słowo ;)

      Z obiektywem kombinuję dalej i żadne śrubki mnie nie zniechęcą, a jak działa bez nich to może znak, że były zbędne? ;)

  6. Przepiękne zdjęcia. I rośliny też. Mój kosmos czekoladowy odmówił współpracy i nie pojawił się po zimie. Ale zachęciłaś mnie do zakupu turzycy włosistej – zastanawiałam się nad tym już dawno; koloryt mi odpowiadał, ale na ogół wyglądała na zdjęciach jak podsuszona. Twoje zdjęcia mnie przekonały że to bardzo efektowna roślina.
    Zdradź jeszcze Jankosiu skąd takie piękne skrzynki? Głębokie, ale wyglądają lekko. Szukam porządnych skrzynek od dawna, ale jeśli są głębokie to mają grube ściany i są potwornie ciężkie.

    1. Bo on niestety nie jest w stanie przezimować- trzeba wykopać i przechować karpę jak przy daliach. Nie mam piwnicy ani ręki do takich zabaw, ale zawsze próbuję :) Spróbuję i tym razem :)

      Skrzynki są metalowe i pomalowane stosowną farbą. Kupiłam je kilka już lat temu w Ikei- oryginalny kolor: wiśnia (fe) :)

      A propos podsuszonej turzycy coś ci opowiem. Przez jakiś czas te trawki stały w moim przechowalniku. W czasie kiedy ja pomagałam urządzić jeden ogród, moim zajmowała się babcia. Miała w zasadzie tylko dbać o to żeby wszystko nie uschło. Po kilku dniach sprawdzam kontrolnie czy wszystko żyje a turzyca sucha jak pieprz.
      -Babcia, dlaczego tych trawek nie podlewałaś?
      – Nie Monisia, to nie ja je zasuszyłam, one były brązowe już jak przyjechałam, sama musiałaś je ususzyć
      -Babcia, one takie są, taki mają kolor
      -Taki brązowy? Jesteś pewna? Może ktoś ci takie suche dał i tylko tak powiedział. Kupiłaś to czy dostałaś?
      -Kupiłam
      -Takie suche?!

  7. Ładne :). Udało Ci się je uratować czy ciążą Twojej Babci na sumieniu?
    A wracając do skrzynek – czy w metalowych rośliny dobrze rosną? Czy je czymś wykładasz?

    1. Odbiły na szczęście :) To te co teraz w skrzynkach siedzą :) Łatwo odróżnić suche od żywego – to drugie jest miękkie i miłe w dotyku a suche jest po prostu suche :) To wbrew pozorom widać od razu :)

      Skrzynki dobrze się sprawują ale raczej nie nadają się do wieloletnich roślin. Brzeg donicy jest cofnięty więc idealnie weszłyby cienkie płyty styropianu, ale ja lubię sezonowe kompozycje i gdybym mogła zmieniałabym je co miesiąc tak więc nie wykładam niczym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s