Trawy ozdobne co chmurki udają

Chmurki, mgiełki i łapacze światła…

Trawy ozdobne łatwo jest pokochać- to na pewno. Wystarczy spojrzeć na nie z boku, żeby zdać sobie sprawę z tego, z jaką różnorodnością mamy do czynienia. Od całkiem niziuteńkich poduszeczek po ponad trzymetrowe olbrzymy, od niezwykle efektownych kwiatostanów po te całkiem niepozorne, niedostrzegalne wręcz, od zieleni wszelkiej maści, paskowanej podłużnie i poprzecznie żółcią czy bielą, pokrój fontannowy, strzelisty, spłaszczony, liść wąski, szeroki, poskręcany, prosty, kwitnące wiosną, latem, jesienią. Jakąkolwiek kombinację człowiekowi wyobraźnia podsunie, to na pewno wśród traw ona istnieje 🙂 No chyba, że my z tych, co wierzą w niebieskie róże, wtedy nie ma przebacz, zawód za zawodem (żeby nie było, ‘Novalis’ to trupi róż, nie niebieski). Z tej różnorodności kształtów i kolorów rodzi się niczym nieskrępowana swoboda traktowania. Trawy w ogrodzie mogą być więc soliterem, żywopłotem, pełnić rolę niekoszonego trawnika czy w końcu… mgiełki, zwanej czasem chmurką 🙂

ogród traw
W Ogrodach Kapias

Chmurki

Przyznam wam, że mam słabość do tych form. Fajne są. Trochę takie nie do końca określone, trochę bałaganiarskie, trochę nierealne, wręcz oniryczne. I na tym właśnie polega ich siła. Wielkim nieporozumieniem byłoby oceniać je z perspektywy jednej, dwóch, pięciu sadzonek. Traw tego typu nie sadzimy na sztuki, sadzimy je na metry, dopiero wtedy widać te łapacze światła i mgieł. Wiecie może na czym polega perspektywa powietrzna? No bo skoro już mieszać pojęcia meteorologiczne z ogrodnictwem i malarstwem to na całego, no nie? 😉

Spójrzmy w dal…

highlands
Im więcej warstw powietrza dzieli nas od obserwowanego przedmiotu, tym bardziej niebieskim go widzimy

Perspektywa powietrzna to takie pojęcie, które jako pierwszy w pełni pokazał na swych obrazach sam mistrz Leonardo Da Vinci. Generalnie chodzi o to, że niby to powietrze, ta atmosfera przez którą patrzymy na przedmiot jest przeźroczysta (jak szyba powiedzmy), ale jeśli przyjdzie nam obserwować cokolwiek przez kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy takich warstw to okazuje się, że przedmiot za nimi nabiera charakterystycznego zafarbu niebieskiego lub zielonego, a jego kontury się rozmywają, kontrast maleje, wszystko jaśnieje. Znając tę zasadę i stosując ją razem z perspektywą linearną ( to co w dali rysujemy mniejsze) jesteśmy w stanie oddać głębię na płaskim obrazie.

Jak to się ma do mgiełek ogrodowych? Ano tak, że sadząc jeden rządek, albo co gorsze jedną kępkę takiej mgiełkowatej trawy efekt możemy uznać za zerowy, bo kwiatostan to my może i zauważymy, ale dopiero wtedy, kiedy zerwiemy go i położymy na kartce papieru 🙂 Musimy sobie wyobrazić, że jedna taka trawka to jedna szyba i żeby cokolwiek tą rośliną namalować, zmiękczyć, rozmyć na rabatach to musimy się uzbroić w wiele warstw tego szkła. Dziwne metafory to zapewne wynik syndromu odstawienia, nie pisałam ponad miesiąc i tak mi się słowa kotłują pod czaszką, że zwariować można- proszę o wyrozumiałość 😉

szałwia okręgowa purple rain
szałwia okręgowa ‘Purple Rain’ w mietlicowej łączce czyi kontrastów mi trzeba

Gatunki tworzące mgiełkę kwiatostanów

Najbardziej znanym będzie chyba… miotła zbożowa (Apera spica-venti) 😀 Nie zaszłam jednak aż tak daleko z moim uwielbieniem traw, żeby tą konkretną wprowadzić do ogrodu (czyt. na głowę jeszcze nie upadłam), aczkolwiek widok nieobrabianego pola porośniętego miotłą, a oglądanego pod słońce może przyprawić co wrażliwsze osobniki o łezkę wzruszenia. Zostawmy jednak ten straszliwy chwast, a skupmy się na mniej uciążliwych.

Śmiałek darniowy (Deschampsia caespitosa)

trawy ozdobne śmiałki darniowe
Śmiałki darniowe na dachu Centrum Nauki Kopernik

Trawy w ogrodzie dzielimy na takie, które rolnicy nazywają chwastami i takie, którym tej łatki nie przypięli. Śmiałki zdecydowanie należą do grupy pierwszej, bo jak mówi moja mama: “nawet krowa tego nie zeżre”. W sumie nic dziwnego, liść w dotyku jest tak nieprzyjemnie szorstki, że chyba tylko człowiek mógłby wpaść na pomysł, aby wziąć to do ust 😉 Dobra, koza pewnie też by nie pogardziła 😉 Ale my ogrodnicy szukamy czegoś więcej niż żarcia, prawda? Pragniemy doznań estetycznych, zapachu, ruchu, wrażeń. Dla nas jest bez znaczenia niska wartość pastewna tego czy innego gatunku.

śmiałek darniowy deschampsia cespitosa
W takim stadium rozwoju człowiek tylko chodzi i mizia- to całkowicie zdrowy odruch
trawy ozdobne kwitnące
A zaraz potem…

trawy ozdobne kwitnące

 

My ogrodnicy widzimy zalety śmiałka:

  • szybko pojawia się wiosną, w zasadzie jest częściowo zimozielony
  • jest trawą kępkową, wybitnie kępkową można rzec
  • potrafi się dostosować do warunków jakie mu zapewnimy
  • wcześnie kwitnie i zdobi ogród przez całą jesień
  • odporny na choroby (poza rdzą- na nią jest podatny)
  • nic go nie żre (co już ustaliliśmy)
  • można rozmnażać go z nasion
  • posiada szereg odmian ogrodowych

Ma też nieliczne wady, o czym warto wspomnieć, choć zalecałabym się na nich nie skupiać 😉

  • Dokonuje samosiewu, ale ścinanie tych traw przed dojrzeniem nasion jest delikatnie mówiąc strzałem w stopę- tracimy najpiękniejszy dla nich moment 🙂
  • Sieje się i to im wcześniejsza odmiana, tym większego zwykle samosiewu dokonuje 🙂 Młode kępki rosną na początku dosyć powoli i naprawdę mamy okrągły rok na ich wyrwanie czy przesadzenie- nie zdominują nam ogrodu w mgnieniu oka (nie to co taka miotła).
  • Łapie rdzę i jest pierwszą trawą po której to widać- to coś jak z winoroślą i mączniakiem rzekomym- one zawsze idą w pierwszej, chorobowej parze.

Jest jeszcze jedna cecha, o której należałoby pamiętać: wysoko osadzony węzeł krzewienia, który znajduje się nad powierzchnią ziemi. Żeby wytępić śmiałka z pastwiska należy przeprowadzać niskie koszenia. Podobny sposób traktowania rośliny w ogrodzie może doprowadzić do jej śmierci, więc nie robimy tego i wiosną tniemy wysoko, tj. nie pół metra nad ziemią, ale jeśli zabieg przeprowadzamy kosiarką to ustawiamy na najwyższą wysokość ostrza. Wiosenne przycinanie to w zasadzie jedyna czynność jaką trzeba przy nich wykonać, ale co to jest? Istnieją trawy ozdobne przy których nie trzeba naprawdę nic robić?

śmiałek darniowy
W czasie kwitnienia widać tylko chmurę
deschampsia cespitosa
Wyraźnie widać różnice w terminie kwitnienia u poszczególnych odmian

Wymagania pana śmiałka

Warunki idealne dla tej trawy to słońce (znosi półcień, w cieniu dużo gorzej kwitnie) i wilgotna, żyzna ziemia. Jeśli chodzi o przepuszczalność z kolei to nie musimy się fatygować, rośliny często porastają zalewane tereny, więc wody w nogach się nie boją. Z drugiej strony dają sobie też świetnie radę na jałowym, suchym podłożu. W takich warunkach korzenią się głęboko, a i tak osiągają mniejsze rozmiary niż leży to w zakresie ich możliwości. Jak widać śmiałek urośnie wszędzie, należy tylko wybrać odpowiednią odmianę, a tych jest do wyboru kilka:

Odmiany:

‘Goldtau’ dorasta do 90-ciu centymetrów, odmiana bardziej rozczapierzona od innych, ale zachowująca zielone liście także zimą

‘Northern Lights’ to niziutka (max 45cm) jasna odmiana śmiałka. Tworzy poduszeczki biało-kremowo-zielonych liści nabiegłych różowym rumieńcem. Robi ładne, jasne plamy na rabatach. Stosunkowo krótkowieczna

‘Bronzeschleier’ dorasta do 90-ciu cm i charakteryzuje się zimnym, połyskującym brązem na wiechach, który pojawia się na początku kwitnienia

‘Tardiflora’ wzrost typowy dla gatunku, zakwita jednak około dwa tygodnie później

‘Schottland’ obiekt westchnień wielu i przez wielu bardzo lubiana. Stosunkowo wysoka odmiana o dużym, wyraźnym kwiatostanie

‘Waldschrat’ wysoka, majestatyczna odmiana nadal u nas testowana, niektórzy twierdzą, że świetny zamiennik dla ostnicy olbrzymiej

Uff, kilka tych odmian udało się wymienić, ale przypominam to, co każdy szkółkarz, choć szkółkarzem nie jestem: wielkość śmiałków darniowych w dużej mierze zależy od warunków w jakich są uprawiane.

Tym przyjemnym akcentem zakończmy temat śmiałków dodając jeszcze tylko dla zasady, że: “za rzadko spotykany w ogrodach”, “za rzadko sadzony w zieleni miejskiej”, “za mało”, “za rzadko wszystkiego”. No tak, ja mam, ty masz, on, ona ma, my mamy, oni mają, ale… dla trawoholików i tak zawsze będzie “za rzadko” 😉

molinia deschampsia stipa
A tu na gęsto, bo jestem u siebie “wtykaczem”, “nasadzaczem” i “wszystko się zmieści” 😉

Trawy ozdobne to takie trawy, których funkcją jest… ozdoba?

U siebie w ogrodzie mogę wszystko i niczego się nie boję, serio. Często działam impulsywnie i słucham intuicji, co może i brzmi naiwnie, ale do tej pory działało i żywię nadzieję, że tak pozostanie 😀 Od kilku lat obserwowałam rosnącą to tu, to tam mietlicę (nie znając wówczas jeszcze jej nazwy) i w zeszłym roku, a do tego w waszym towarzystwie, podjęłam decyzję o jej wprowadzeniu na front ogrodu. Po tym sezonie widzę wyraźnie, że zbliżam się do klimatu którego szukałam, ale jeszcze długa droga przede mną: dużo traw do posadzenia, dużo do nauczenia, do przemyślenia, przesadzenia… do odkrycia dużo. Na szczęście walka prowadzona jest również na tyłach, gdzie tworzę ogród typowo preriowy, więc mam miejsce na tzw. “przesadzajki”, czego mi w bieżącym sezonie najbardziej brakowało.

Mietlica

Mietlica postawiła przede mną zadanie, którego się nie spodziewałam- jest strasznie trudna do fotografowania. Myślę, że jak na pierwszy sezon to wyglądała na żywo całkiem fajnie, choć czekam z utęsknieniem kiedy zrośnie się w całość i nie będę musiała oglądać gołej ziemi. Jednak ustawienie ostrości… no jak to ustawianie na mgłę- nie ma opcji 😉 Dobrze, że wizja w głowie zakładała od początku punkty zahaczenia w postaci czosnków główkowatych, bordowych rozchodników i trzmieliny Hamiltona jako dominującego, wynurzającego się z trawiastego dywanu elementu. Szkoda jedynie, że ona to póki co patyczek ledwo dostrzegalny. No ale przecież kiedyś… 😉

Początki nie były zachwycające, ot małe byle co:

agrostis capillaris
Co tu dużo mówić… trzeba było przeczekać aż z tego…
trzmielina
wyrośnie to 🙂

trawy ozdobne kwitnące

Na ostatnim zdjęciu widać, że kiedy przykucnąć i przyjrzeć się z bliska to nie wszystkie kępki są takie same. Wybierając egzemplarze do przesadzenia szukałam tych najbardziej zwartych, ale i tak trafiły się sztuki bardziej wędrujące. Te z nich które nie obroniły się kwiatostanami usuwałam na bieżąco, reszta, mimo łażących tendencji została- w końcu ma to być połać, a nie zbiór trawiastych kopczyków 😉 Przez chwilę próbowałam oznaczyć gatunki, ale prędziutko się poddałam, bo jestem w te klocki wyjątkowo beznadziejna 😀

czosnek główkowaty
czosnek główkowaty to był dobry wybór, choć następnym razem poszukam czegoś ciemniejszego

czosnek ozdobny

trawy

agrostis capillaris

Kolor tej trawy?

I teraz robię takie głębokie, głośne “Hęęę?” Kiedy zaczyna kwitnąć jest wyraźnie ciemno-brązowa, fioletowa nawet. Potem przechodzi w brudne bordo… ale że jest bardzo ażurowa to to bordo jest ciemne, ale jasne jednocześnie, tzn. ciemne, ale przepełnione światłem… Kontynuować? 😉 Bordo nabiera ciepłego blasku i jaśnieje będąc na prostej drodze do barwy słomkowej, ugru, a potem to już tylko wypłowiały ciepły szary zostaje na pocieszenie. Tak mniej więcej wygląda podróż przez paletę mietlicowych barw.

rozchodniki bordowe
I tylko bordowych rozchodników żal, bo nie nadążają

mgielki

A teraz czas na sen…

W listopadzie to już moje ukochane klimaty czyli mgły, rosa, inne zupełnie słońce- jedyne powody dla których mogę się zwlec z łóżka nieco wcześniej niż zwykle 🙂 Niektórzy w tym momencie mają już ogród zamknięty na cztery spusty, ja późną jesień oglądam chętniej niż wiosnę. Cieszą mnie oczywiście pojawiające się w marcu cebulowe czy pękające pączki na drzewach, bo to radość, ale jesień to piękno w czystej postaci, cel corocznej podróży i wynik tego co zostało przeżyte. Brzmi jakbym bredziła, ale to pozory.

Rośliny są jak ludzie: mają swój radosny i pełen witalności okres młodzieńczy, dojrzewają, nabrawszy sił wchodzą w dorosłość, wydają potomstwo i przyroda pozwala im odpocząć. Życie się nie kończy, ono toczy się dalej, rośliny rosną, ale teraz już powoli, nigdzie się im nie spieszy, stają się silniejsze i jeśli im się poszczęści zestarzeją się z godnością, by na koniec zaschnąć dumnie w wertykalnej pozie. Nowy cykl rozpoczną wiosną. A my?

trawy ozdobne w ogrodzie
To lubię bardzo
stipa pony tails
Jesienne poranki pełne magii
stipa pony tails
Nawet miskanty prezentują sie ładnie
agrostis capillaris
Czy ktoś tu akwafortę zamawiał?

trawy

stipa tenuissima

Stipy i cała reszta 🙂

Ostnice ‘Pony Tails’ to trawy ozdobne, których zimotrwałość może i budzi wątpliwości (u mnie zimują świetnie), ale ciężko znaleźć coś, co godnie by je zastępowało. Z uporem maniaka przypominam artykuł o uprawie od nasionka, o TUTAJ więc jeśli macie chęć to zapraszam do poczytania 🙂 Nie są typowymi chmurkami, ale że kołtunią się chętnie, zlewając się potem w masę ciężką do ogarnięcia, to jakoś się załapały 😉

Z typowych mgiełek są u mnie jeszcze miłki, prosa, inne gatunki ostnic, a jako wierna psychofanka Pieta Oudolfa wprowadziłam trawy, które mój mistrz sam namiętnie sadzi: sporobolusy różnołuskowe (sporobolus heterolepsis), a one w ciągu jednego sezonu tak przybrały na masie, że jeśli nasze zimy nie będą dla nich problemem to na pewno się polubimy. Posadzone pierwsze dziesięć kępek, ale już za parę miesięcy się podzieli, potem znowu… i jeśli nic nie stanie na przeszkodzie to za trzy lata będę mogła o nich napisać 😀 Mam nadzieję, że nie będę musiała tyle czekać.

sporobolus różnołuskowy
sporobolus różnołuskowy (sporobolus heterolepsis) – trochę go jeszcze mało… dużo za mało

sporobolus heterolepsis

Proso włosowate (panicum capillare)

A to jest trawa, o której sama nie wiem co mam myśleć. Znamy się już jakiś czas, podoba mi się, ale ona ewidentnie coś kombinuje- mówię wam. Widzę wyraźnie, że chwila mojej nieuwagi i mogłaby do spóły z taką jedną miłką zagarnąć cały ogród dla siebie. Trawy ozdobne potrafią być niebezpieczne. To nie tylko księżniczki z drugiego końca świata, na które trzeba chuchać i dmuchać żeby łaskawie wypuściły jednego liścia. Nie. To potrafią być prawdziwi kolonizatorzy.

panicum capillare
pokazywałam ją przy okazji prezentowania kompozycji w donicach

Teraz wasza kolej 😉

A czy wy macie swoje ukochane chmurki? Czy wolicie jednak bardziej konkretne rośliny? Bez obaw, tu nie ma złych odpowiedzi 😉 Jesteśmy tak różni, czego innego szukamy w ogrodach, podobają nam się różne rzeczy… nic tylko rozmawiać o tym inspirując się nawzajem 🙂

I jeszcze mały komunikat na koniec. Jeśli uważacie, że własnie przeczytaliście coś fajnego, albo zaczerpnęliście tu inspiracji, to będzie mi bardzo miło jeśli udostępnicie ten post, podzielicie się linkiem do niego wśród znajomych 🙂 Dziękuję

 

24 thoughts

  1. jej, jakie zdjęcia cudne!
    Właśnie jesienią stwierdziłam, że jednak jestem zadowolona z grubsza z ogrodu, że kierunek jest dobry, tylko troszkę jeszcze tu, tam ….. Dziś za sprawą tego wpisu zapadłam sie w sobie- wszystko jest nie tak, za mało zwiewności, lekkości, za mało chmurę i kłębów, trawiastych poletek. Powoli się podnoszę, zaczynam kombinować- może zaorać warzywnik i zrobić na jego miejscu wielką trawiastą, albo kawał trawnika… nie wiem jak to rodzina przyjmie.
    Może wywalić lawendowe pole? Kurcze, mam o czym myśleć.
    Ty jesteś temu winna!
    Jak się domyślasz, zdecydowanie kocham wszelkie trawiaste zwiewności, tę dominacje zieleni , potem brązów i słomkowych żółci. A punkty koloru w tym robią na mnie wielkie wrażenie.
    Tez czekam na sporobolusy, mam je od zeszłej jesieni w ilości ok 20tu. Liczę że będą masywne, narazie trzcinnik Karl Forester za nimi wydaje się nieproporcjonalnie mocny.
    Stipy uwielbiam, także stipę capillatę.
    Prosa- mam heavy metal – nie lubię jego koloru za bardzo, tej siności, ale zawsze się sprawdza, trzyma pion , nie wszystkie odmiany tak się zachowują.
    Śmiałki mam w planach.
    Mielicowa łąka jest zjawiskowa!
    Szałwia Puple Rain we mgle traw aż zatyka.
    Pięknie.

    1. Uczucie o którym piszesz znam doskonale 🙂 Pamiętam jak Ewa Gryguc pokazała twój ogród u siebie (podam nawet linka: http://www.ogrodyewy.pl/nowoczesnyogrod ) albo kiedy szukając informacji o jakiejś tam trawie trafiłam na stronę fotografa zieleni działającego na zachodnim wybrzeżu USA. I po co ja drążyłam temat? Z każdym kolejnym Kalifornijskim ogrodem zatykało mnie coraz mocniej, coraz większą niemoc czułam i bezsensowność swoich działań. Albo twoje podesty trawiaste i górki! Przecież ja to zobaczyłam łażąc właśnie z roślinami. Jak przykucnęłam przy tarasie, obejrzałam, to nagle stwierdziłam, że dzisiaj to ja już nic nie posadzę, bo ja muszę szerzej spojrzeć i zacząć ziemią rzeźbić, a nie tylko wsadzać na płasko roślinki. Byłam zła na siebie a moja głowa natychmiast uruchomiła szereg procesów myślowych , które miały doprowadzić do uszczęśliwienia właścicielki 🙂 Teraz już jestem spokojna, bo wszystko co widziałam zostało przetrawione, przepuszczone przez odpowiednie filtry i chociaż opisać mi to ciężko, to wiem, że zostało tylko to, co powinno zostać 🙂 Mam to w specjalnych szufladkach i wyjmę żeby użyć w odpowiednim momencie 🙂 Wiem, że tak właśnie działa inspiracja, ale nie rozumiem dlaczego ona musi tak drapać kiedy atakuje 🙂

      Stipę capillatę też mam od dawna, chyba przyszła do mnie w tym samym momencie co tenuissima. Oprócz tego jest ostnica Jana, ostnica olbrzymia (to nowy nabytek) i jakaś sirocco, której nie zdołałam zagospodarować od wiosny i nadal stoi w doniczkach 🙂 Marzę o tym, aby część ogrodu poświęcić na samą ostnicę Jana, jest przepiękna, nasza, zagrożona, delikatna… uwielbiam, zadbałabym o nią. Niestety nie mogę zdobyć nasion, a z sadzonek to ja prędko nie dochowam się sensownej ilości :/ Za to proso ‘Heavy Metal’ rośnie u mnie (tadam!) przed świerkiem srebrnym- dobra, teraz można się śmiać 😀

      Fajnie, że wpadłaś 🙂

      1. nad ostnicą olbrzymia stałam w szkółce, ale nie kupiłam, bo bałam się, że nie przeżyje zimy. Postanowiłam że wrócę do niej wiosną, i jeśli będzie, kupie- to taki test bez ponoszenia kosztów.
        Na ostnicę Jana poluję, bez skutku narazie. Jesli zrobisz z niej poletko, będziemy się znowu ślinić tutaj, i kiszki będą nam się skręcać z zazdrości, mnie przynajmniej na bank.
        Proso Heavy metal ze świerkiem srebrnym?- subtelne gra odcieni?:)
        Lubię tu wpadać, choć skutkuje to awanturą o warzywnik i rozmyślaniem jakby tu zmienić pole seselrii skalnej w poletko śmiałka bez pytań męża po co niszczę rabatę, która jest gotowa i skończona.

        1. Moje olbrzymie już posadziłam nie zastanawiając się zbyt wiele. Przyjdzie mróz to narzucę na nie sporą warstwę liści albo zwiążę sznurkiem i okopczykuję korą, zobaczymy. Póki co nasadzenia trwają i nie myślę o zimie, choć pewnie powinnam 😉
          Z ostnicą Jana jest duży problem. Nie mogłam uwierzyć kiedy pan krzyknął za sadzonkę 20 złotych. Szybkie rozeznanie w internecie pokazało, że może i istnieją oferty na 5 czy 7 zł, ale wszędzie mają status “na zamówienie” co dało mi do myślenia i nie chcąc utracić możliwości zakupu odżałowałam te dwie dychy. Plan jest taki, że zakwitnie w przyszłym roku, będę więc miała nasiona i zacznę działać 😀 Aha, jeszcze jeden warunek musi zostać spełniony żeby było się do czego ślinić: moja sadzonka musi okazać się naprawdę TĄ ostnicą 😉

          1. W Poznańskim Ogrodzie Botanicznym jest takie nowe poletko z ostnicą Jana, widziałeś może? Chyba w tej części gdzie roślinność muraw kserotermicznych. Trochę dziwnie w jakieś kółka poprzecinane tam te rośliny powpychali… No, ale ilość robi wrażenie 🙂
            Pokazujesz swoją trawę żeby narobić smaku czy deklarujesz w ten jakże subtelny sposób fakt, że posiadasz jej nasiona?

          2. ” czy deklarujesz w ten jakże subtelny sposób fakt, że posiadasz jej nasiona?”

            A nawet siewki, tylko nie jestem pewien, czy to właśnie one wykiełkowały tam, gdzie wykiełkowały. Utykam je dookoła. Coś znajdę 😉

          3. Nie odpowiedziałem na pytanie o OB:
            Ostatnio byłem tam w połowie maja, a wcześniej jesienią i też wiosną (kwitnąca paulownia), więc nie trafiłem na kwitnienie ostnicy (u mnie kwitnie w lipcu).

            Jedno z trawiastych stanowisk w OB wyglądało w maju tak:
            https://images86.fotosik.pl/440/e0a8682fcd687f89.jpg

            Mam też ostnicę powabną (chyba), która tworzy bardziej wyraźną kępę.

  2. Nie mam miejsca na łany traw, ale jak bym miła to by były łany.
    Popieram admirację dla śmiałka darniowego. U mnie na rabatach rozrzucone pojedynczo po rabatach, a że rabaty raczej niskie to kłosy fajnie widać nad nimi. Wtedy dobrze jest jednak postarać się o tło. Przywlekłam z pola (nieco wilgotnego) trawę o kłosach w formie pałki (małej pałeczki). Oczywiście nie wiem co to, ale okropnie lubię taką formę u traw. Na niej też słońce świetnie gra, tylko stosunkowo szybko się obsypuje.
    Lubie też owies wieczniezielony . Wbrew nazwie jest sinawy, ale dobrze pasuje do klimatów piaszczystych. Kłosy ma zdecydowanie wcześnie.

    1. U mnie na polanie też rosną śmiałki i nawet przynosiłam kiedyś, ale żaden nigdy mi nie zakwitł tak obficie jak te kupne. Jednak kurczę czasem dobrze zapłacić za to, że ktoś inny spędził czas na selekcji siewek 🙂
      Ja mam wieczny problem z rozpoznawaniem roślin. Tyle razy obiecywałam sobie, że kupię porządny atlas czy jakiś tam klucz do oznaczania, i za każdym razem coś musi stanąć na przeszkodzie 🙂 Osobiście spamuję grupy na facebooku i fora internetowe prosząc tych bardziej obeznanych w temacie o identyfikację, czasem to już mi nawet głupio, ale na krótko 🙂 Moja mietlica była śmiałkiem pogiętym (info z pierwszej ręki- szkółkarz trawiasty) dopóki Małgosia Piszczek mnie nie uświadomiła, że jest inaczej 🙂 Na szczęście nie mam problemu z zadawaniem pytań 🙂
      Jak piszesz o łąkowych pałeczkach to ja od razu tymotkę widzę, może to tymotka? Albo turzyca nibyciborowata? Albo zwisła? Kiedyś znalazłam też taką, którą rozpoznano mi jako blotna- ciemne długie pałeczki 🙂

  3. Śmiałkami zainteresowałem się ponad 2 lata temu z powodu ich podobno znakomitego wyglądu zimą. W przeciwieństwie do miskantów i piórkówek posadziłem w 2016 tylko pojedyncze sztuki (2 x Goldtau i 2 x Schottland). Pióropusze wyrosły nawet ciekawe, ale poniżej moich oczekiwać (niezbyt gęste). Mimo to spodobały mi się te trawy, bo wiosną szybko startują. Pomyślałem, że w kolejnym roku wzmocnią się i lepiej zakwitną. Ten kolejny rok jest teraz, a ich prawie nie ma. Z ubiegłorocznych kęp prawie nic nie wyszło. Pojawiło się ich trochę obok. Z tego co napisałaś wnioskuję, że być może uciąłem je zbyt wysoko… Z pozostałymi trawami nie miałem problemów. Może nieco gliniasta ziemia jest dla nich zbyt zwarta i mokra?

    Oglądam więc z ciekawością, ale raczej nie posadzę nowych. Miejsca zresztą brak, a widać, że pojedyncze sztuki nie dają tego samego efektu co masowe nasadzenia.

    Zdjęcia zrobiłaś tak ładne, że aż strach się bać, czy w rzeczywistości wygląda to równie atrakcyjnie… Może strzel kiedyś jakieś fotki z aparatu telefonicznego?

    1. Człowiek się stara, biega, na światło czeka, a tu się okazuje, że lepiej z komórki strzelać 😀 No dobra, coś tam takiego znajdę i na facebooka wrzucę, skoro taka twoja wola 😉 Ale na tych z komórki też na pewno będą dobrze wyglądać, bo to po prostu atrakcyjne trawy są i nic na to nie poradzisz 🙂 U mnie najgorzej wyglądały takie, które przyniosłam z polanki i rzeczywiście ich się pozbyłam- trzy kwiatostany na krzyż to mnie nie zadowalały, a nie dla liści je przecież trzymam 😉 W tej chwili jeszcze ‘Waldschrat’ mają u mnie status niepewnej, bo udało mi się nabyć jedna kępę i była tak ogromna, że nie mogłam się powstrzymać i od razu ciachnęłam na 5 części ( a spokojnie mogłam na 50). Za wcześnie żeby ją oceniać, ale na razie nie podoba mi się, że się łamie. Ma okrągły sezon aby przestać 😉

  4. Niestety, mogę tylko podziwiać (i trawy i piękno zdjęć!). Przed naśladownictwem wstrzymuje mnie tylko brak miejsca.
    Już się pogodziłam z bolesnym faktem, ze nie będę miała swojego kawałka prerii i poprzestaję na małych kępkach wtykanych gdzie tylko można. Szczególnie wdzięczne są różne odmiany prosa; moja najpiękniejsza (przynajmniej na razie) to ‘Squaw’; pod koniec lata i jesienią końce listków i kwiatostany są purpurowe. Już się mogę w niej schować. Kępki śmiałka też mam. Nie jest prawdą że nic go nie żre – zanim zakupione doniczki ze śmiałkiem zdążyłam zawieźć na działkę moje koty już je przystrzygły na jeżyka :).

    1. A widzisz, bo u mnie na blogu kot nie jest uznany za szkodnika i stąd te rozbieżności 😉 Rzeczywiście chyba nie ma trawy (ani turzycy) kocioodpornej, każda może zostać nadgryziona, każda ma potencjał do bycia zmieloną w kocim pyszczku i każda może dostąpić zaszczytu bycia wytarganą puchatymi łapkami 🙂

      Znam to proso,o którym piszesz, bardzo ładna odmiana. Zresztą, ja jestem tym typem człowieka, który nigdy nie widział brzydkiej rośliny 🙂 Autentycznie każda mi się podoba 😀

  5. Podziwiam zdjęcia i znajomość tematu. Też lubię trawy, ale ogród mam nieduży, więc ograniczyłam się do kilku kęp miskanta, kilku piórkówek i strzelistych kęp trzcinnika pośród rabat bylinowych. Ciągle jednak mnie ten śmiałek kusi… Efektowny jest niebywale!

    1. Nie wiem czy przy malej przestrzeni szłabym w śmiałki, już chyba stipy bym wolała. Te pierwsze to jednak potrzebują odejścia i przynajmniej kilku/kilkunastu kęp obok siebie, ale powiedzmy, że te kilkanaście kęp to zajmie tyle miejsca co jeden spory miskant, więc … 😉

  6. no teraz to sie zdenerwowałam!!
    ty masz tak obrzydliwie piękny ogród że to normalnie szczyt egoizmu trzymać go tylko dla siebie
    czuję że jestem bliska focha 😉

  7. Większych ilosci traw nie posadzę bo miejsca brak ale poczytac jak pięknie o nich piszesz i obejrzec bajeczne zdjęcia to przyjemnosc nie mniejsza od ich posiadania. Uwielbiam Twoje artykuły.

    1. Te wyższe śmiałki to powstały z sadzonki, którą otrzymałam od Ciebie. I teraz wszyscy go chcą 🙂 Tak więc przyczyniłaś się do tego, że mam o czym pisać 😉

  8. Co za nostalgiczne fotki…. szczególnie te z retrospekcji jesiennej… oczu oderwać nie można. Strasznie nas czarujesz swoimi zdjęciami.
    Ja od tego roku raczkuję dopiero w kwestii traw i trawek, mam parę miskantów (których nazwy znam), jakieś proso, molinię, i coś “mgiełkowatego”, ale trawka “dostana” więc nie mam pojęcia co to.
    Trawy mnie zaczęły kręcić i to na pewno nie ostatnie moje zakupy w tej dziedzinie. 🙂 Żeby tak mieć mniej lat i więcej czasu… to bym podziałała.

    1. Pamiętam jak kupowałam pierwszą trawę inną niż miskant. I to przerażenie kiedy usłyszałam słowo “trzcinnik”. Byłam przekonana, że jak posadzę to bez donicy albo innej bariery to pewnie w przeciągu kilku lat zarośnie mi cały ogród. To był trzcinnik ostrokwiatowy ‘Overdam’, który do dzisiaj jest jedną z moich ulubionych traw, ale wtedy słyszałam tylko “trzcinnik” bojąc się że kobieta w szkółce chce mi sprzedać chwasty 😀 Fajnie jest się teraz pośmiać, ale jeszcze fajniej mieć świadomość, że człowiek bał się coś zrobić, ale mimo to robił to dalej 😉

      Lat niestety można mieć tylko więcej i więcej i choćbym nie wiem jak bardzo chciała, to nie pomogę :/ Ale twoje “to bym podziałała” wskazuje jednak na pewien potencjał 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *