Jeżówka blada – skromność w cenie

Jeżówka blada (Echinacea pallida)

Zakochałam się w niej od pierwszego spojrzenia. W niczym nie przypominała tych dużych, fikuśnych, kolorowych kwiatów, którymi zasypywane były wówczas kiermasze ogrodnicze. Jej tam nawet nie wystawiano. Ja jednak wiedziałam swoje 🙂 Nie żebym miała jakiś szczególny dar, po prostu dobre przykłady płynęły ze świata, a fotografie w trzymanym na kolanach albumie wyciskały co chwilę tzw. łezkę chciejstwa- to jest ta słona kropelka, która pojawia się w oku gdy się czegoś tak bardzo bardzo chce, i spływa po policzku kiedy puszcza pod powieką więzadełko rozsądku 😉

Pewnego pięknego dnia moje prośby zostały wysłuchane i długo wyszukiwane jeżóweczki zamieszkały w moim ogrodzie 🙂 Od tego momentu minęło już nieco czasu, ale jeżówka blada nadal pozostaje tą najbardziej ukochaną. Nie gardzę innymi, nawet wracam do nich teraz, kiedy moda na nie wygasa. Ale królowa jest tylko jedna 😉

jeżówka blada
Jeżówka blada (Echinacea pallida)

Najpiękniejsza jeżówka świata

Co takiego jest w jeżówce bladej, że chce się ją mieć? Jest wysoka, smukła, nieco smutna w odbiorze. Nie tworzy gęstych, zbitych kęp jak np. większość jeżówki purpurowej i jej mieszańców. Nie. Jeżówka blada to kępa wąskich, długich liści tuż przy ziemi (no tak 20-30 cm), a osobno kwiaty osadzone na smukłych i prawie bezlistnych łodygach. Te są sztywne, ale pęknie poruszają się na wietrze. Nie łamią się nawet zostawione do wiosny, ale przy zbyt dużej ilości wilgoci w glebie pochylą się nie wracając już do pionu. Cała roślina jest dość wysoka, bo te 70-80 cm to standard, a osiąga spokojnie metr i więcej. Kwitnie jako jedna z pierwszych w czerwcu i lipcu, przy czym kwitnienie można przedłużać poprzez regularne wycinanie przekwitniętych kwiatostanów.

jeżówka z prosem
Niepozorna od samego początku
Bladzinka

Nie jest to na pewno roślina dla każdego. W zasadzie tylko nieliczni moi znajomi podzielają mój zachwyt nad jej kwiatami. To jest trochę taki specyficzny, nieoczywisty typ piękna. Nie wiem dlaczego, ale pomyślałam o Agacie Buzek i Tildzie Swinton… Obie zjawiskowe, od obu ciężko oderwać wzrok, uroda obu dla wielu dyskusyjna, ale nie można przejść obok obojętnie, prawda? Taka jest właśnie jeżówka blada. Co bardziej złośliwi porównują jej kwiaty do roślin chorych czy zwiędłych, a one po prostu nie muszą się popisywać; i bez tego przyciągają multum pszczół, motyli i innych latawców.

echinacea pallida
I więcej bladzinek

uprawa jeżówki

Warunki uprawy

Jeżówka blada to roślina amerykańskich prerii. Kocha się w słońcu i nie ma wielkich wymagań względem wody, ale na piachu też nie urośnie. Jej dobrze rozrośnięta bryła korzeniowa nie pozwoli roślinie uschnąć wyciągając wodę z głębszych warstw, ale pamiętajcie, że z pustego i Salomon nie naleje.

Naturalnie porasta sobie suche, za to żyzne gleby i takie też warunki starajmy się jej zapewnić. Niestraszne jej ani rekordowe upały, ani mrozy po trzydzieści parę stopni. Problematyczne mogą się jedynie okazać nasze zimowe chlapy. Profilaktycznie można posadzić ją na nieznacznym kopczyku, ale ja mam wrażenie, że przez to kępa dużo łatwiej rozkłada się na boki i chyba przestanę praktykować.

Niewiele roślin potrafi znieść konkurencję traw (to zresztą jeden z powodów, dla którego preria nadal pozostaje prerią), ale jeżówka blada ma tę moc i w drodze do godnej egzystencji przebija się przez porośnięte metrowymi trawami tereny Ameryki Północnej. Ze względu na tę waleczność to świetna roślina na łąki, ogrody preriowe i do naturalizacji.

rabata z jeżówkami
Troszkę bajzelek, ale uwierzcie mi, że ja to kocham. I kocham to właśnie TAKIE 🙂
odmiana hula dancer
A takie to już najbardziej <3 Odmiana ‘Hula Dancer’

Rozmnażanie

Mamy tu do wyboru dwie metody: przez wiosenny podział rozrośniętych kęp lub wysiew nasion. Pierwsza wymaga siły fizycznej, druga cierpliwości. Nasiona po stratyfikacji (czyli okresie przechłodzenia) kiełkują równo i obficie. Można je zebrać jesienią i od razu wysiać na rozsadniku lub posiać rzutowo tam gdzie mamy na to ochotę. Można też je schować do lodówki i tam przetrzymać do lutego/ marca. A można w końcu zebrać nasionka dopiero w lutym (jeśli ptaki wcześniej nie zeżrą) i posiać w domu, by wiosną wysadzić gotową już rozsadę do gruntu. Takie sadzonki zakwitną w roku następnym- to jest sposób w jaki ja sobie na własne potrzeby rozmnażam z powodzeniem ten gatunek. Niektóre roczne sadzonki nie budzą się po zimie i trzeba wziąć na to poprawkę. Strat w starszych nie zaobserwowałam, ale skoro w naturalnym środowisku nie są długowieczne i po paru latach pomału zanikają to stosujemy zasadę mówiącą, że rośliny należy odmłodzić (podzielić) po sezonie w którym zaobserwowaliśmy, że były słabsze.

Nie martwcie się też, że pomylicie jej siewki z siewkami jeżówki purpurowej. Te pierwsze mają od małego charakterystyczne, lancetowate listeczki.

siewki jeżówki bladej
Wysiewy domowe jeżówki bladej

Odmiany

Odmiana Hula Dancer
Jeżówka blada w odmianie ‘Hula Dancer’ Najpiękniejsza

A są jakieś? Znam tylko jedną i jest nią ‘Hula Dancer’. Z zasady jest to biały wariant o nieco cieńszych płatkach. W rzeczywistości to biel z różnym stopniem zaróżowienia płynącym od nasady płatka. Nie wiem jeszcze w jakim stopniu ta cecha powtarza się w kolejnych pokoleniach, bo odmianę zdobyłam dopiero dwa lata temu i jestem przed pierwszym sezonem, gdzie moje zeszłoroczne siewki powinny już teraz zakwitnąć, więc wszystko się okaże 🙂 Jest jeszcze ryzyko, związane z torebeczką podpisaną “Jeżówka blada- chyba biała”. Wiecie jak to jest: człowiek zerwie główkę, przyniesie do domu, położy w przedpokoju żeby obeschła, to samo z jakimś strączkiem i za chwilę jeszcze jakaś gałązka na gazecie… I wszystko będę pamiętała przecież. A potem trzeba wysiać i wracamy do pałacu pamięci, a tam pokoju brak. I zostaje “chyba białe” 😀  Jestem jednak dobrej myśli, bo podoba mi się ta odmiana bardzo. Płateczki są jak z bibułki i nawet najmniejszy podmuch wiatru powoduje, że te małe baletnice tańczą na rabatach <3

Echinacea pallida jeżówka blada
Czasem tak niechcący wyjdzie, że różowa jeżówka wyrośnie obok różowej gaury….
echinacea hula dancer
a biała biała gaura obok białej jeżówki :/ Człowiek sam by tak nie posadził 😉

Z czym ją posadzić?

Jeśli słyszę takie pytanie to zazwyczaj odpowiadam dojrzale: “a z czym chcesz” 🙂 Ja pokochałam za połączenie z perovskią, ale minęło już nieco czasu i taka pastelowa paleta pomalutku staje mi się obca. Podobają mi się te jeżówki traktowane jako akcenty to tu, to tam, nie jako morze jeżówki. Podobają mi się z białą gaurą, podobają mi się z trawami, podobają mi się w końcu sadzone ze wszystkim i wszędzie i nawet podobałyby mi się rosnące w zbożu. Tak działa miłość, nie pozwala spojrzeć trzeźwo 🙂

Oudolf perovskia echinacea
Perovskia z jeżówką bladą i dwoma innymi gatunkami. Chciałam wam pokazać więcej, ale Mucha stwierdziła, że tyle wystarczy.

A to już z powrotem moje bladzinki:

echinacea pallida jeżówka blada

Chciałabym dodać jeszcze tylko jedną rzecz na koniec, tak w ramach zachęty 😉 Te kwiaty, w całej swej skromności, tej kruchej powłoce na żelaznych fundamentach, są tak diabelsko fotogeniczne, że można przepaść na zawsze. Jeśli lubicie fotografować rośliny to te jeżówki powinny dostarczyć wam wiele przyjemności 🙂

I nie przejmujcie się jeśli ktoś uzna, że wam kwiatki w ogródku więdną. Trzeba trzymać głowę wysoko i iść w to, co podpowiada serce, nie sąsiadka 🙂

 

 

29 thoughts

  1. Po Twoich opisach roślin, w każdej zakochuję się natychmiast :)))
    Jakoś nie miałam do tej pory szczęścia do jeżówek, ale teraz chyba spróbuje ponownie…. pięknie je przedstawiłaś i łza chciejstwa kręci się w oku :))))

    1. Bo może te nowe odmiany miałaś? One takie nietrwałe strasznie są, dużo osób się skarży. Moje gleby są ciut za słabe dla jeżówek, ale staram się bardzo przy przygotowywaniu stanowiska pod nie i jakoś sobie razem radzimy 🙂 Nie rosną do nieba, ale też z drugiej strony nic mi zimą nie wygniwa- więc coś za coś 🙂
      Planuję wziąć się porządnie za bloga i pisać też o rzeczach, którymi żyję teraz, a nie tylko o tych, z którymi mam już doświadczenie. Takiej świeżości mi się chce- znaczy wiosna 😉

  2. Cudne zdjęcia, cudne!
    Ja też kocham bladą bardzo.
    Za ten wdzięk nienachalny, subtelny bardzo.
    U mnie rośnie na tle trzcinnika Karl Forester, w tym roku dodałam tam jeszcze przegorzany, Niech się miesza róż z fioletem, zwiewność z ‘z ostrym kantem’.
    Wzdycham nad tą samą książką, tylko mój kot się tak nie spoufala- naraz nie czytamy, albo on albo ja.
    Oby do wiosny.
    Grzebiesz już w nasionkach- układasz, przerzucasz, dumasz, planujesz, gubisz kartki z planami, rysujesz nowe? Ja już tak, zdecydowanie.

    1. Oj grzebię już i porządkuję, pierwsze wysiewy dokonane, kolejne jeszcze chwilkę… Radość już jest i zapach wiosny w powietrzu 🙂 Udało się też dorwać nasiona ostnicy Jana i będę próbować swoich sił, ponoć diabelsko trudne w rozmnażaniu. Nowe pomysły drążą swoje kanaliki w mojej korze mózgowej i to jest proces, którego nic nie jest w stanie przerwać, nawet zimą. Denerwowało mnie, że przez leżący śnieg nie mogę ocenić odległości, ilości, a zmarznięta gleba skutecznie uniemożliwia wypróbowanie kupionego w grudniu ślicznego chwastownika. No, ale jeszcze tylko chwilka, marzec tuż tuż i znowu będziemy wszystkie cudownie, radośnie niewyrobione 😀

      P.S. Kup sobie książkę i nie mów nikomu 😉

  3. Bardzo lubię jeżówki, ale do tej odmiany jeszcze nie dojrzałam. Jestem na etapie tych o pełnych dużych i kwiatach, żeby była mocno widoczna z daleka.
    Wysiew działa próbowałam, polecam ten wprost do gruntu. Zwykle się udaje, ptaki u mnie niechętne do wydziobywania, być może dlatego, że dużo jesienno-zimowego jedzenia dookoła.

    1. To w sumie nie odmiana, a inny gatunek zupełnie, co oczywiście tylko przemawia na ich korzyść 🙂
      Jeżówki teoretycznie wg tych wszystkich znawców są już passé i chyba właśnie dlatego człowiek może na spokojnie do nich wrócić i ocenić na chłodno co mu się nadal podoba, a co było jedynie chwilowym zauroczeniem. Ja na przykład w zeszłym roku nabyłam zupełnie niespodziewanie swoje pierwsze od lat czerwone kwiaty w formie jeżówek ‘Firebird’. Sama byłam w szoku 🙂 Takie palety kolorystyczne zaczynają mnie kręcić, że nigdy bym siebie o to nie podejrzewała 🙂

      1. a wiesz, że Firebird to jest jedna z niewielu odmian, która łatwo łapie grzyba? Szukaj może innych w ognistych tonacjach

  4. Posiałam w ubiegłym roku, jakoś niespecjalnie wzeszły, rosły też średnio, ale mam nadzieję, że zimę przetrwają. Gleba przepuszczalna.
    Zwróciłam uwagę na określenie “smutne”. Dla mnie nie, ale już się nauczyłam, jak mam reagować, gdy wprowadzam kogoś do ogrodu i widzę, że mu mina rzednie na widok niektórych moich ukochańców. Wtedy uprzedzam komentarz, mówiąc: Wiem, że smutne, ale ja lubię wszystko, co smutne. I chyba coś w tym jest. Pozdrawiam

    1. Kiedy ja wrzuciłam na facebooka zdjęcia swojego ogrodu to pierwszy komentarz pod postem on mojego własnego, rodzonego brata brzmiał: “Ludzie zainwestujcie w kose spalinową, bo wam tam wszystko zarasta!” I co na to powiesz? Własny brat :’D
      Trzymam kciuki za dobre zimowanie twoich bladzinek 🙂

    1. No to cię uświadomię troszeczkę 🙂 Nie dość, że bladzinki już są normalnie w sprzedaży, to ja je kupowałam za pięć i siedem złotych, podczas gdy wszystkie inne kosztowały dwanaście do piętnastu. No dobra, ‘za ‘Hula Dancer’ pewnie trochę zapłaciłam, ale to byłam w amoku i nawet nie wiem ile kosztowały. Jak je zobaczyłam to byłam w takim szoku, że nie wiem czy przedzierając się przez ten tłum ludzi nie staranowałam jakiegoś dziecka albo staruszka :/ Nic nie pamiętam. Tylko tę radość, że już trzymam doniczki i nikt mi tego nie odbierze 😀
      Nasionka? Odłożę ci 🙂

      1. Niestety mi się wydaje, że mieszkam w zagłębiu zadupia, gdzie nie ma porządnego ogrodniczego. Wybór jest delikatnie mówiąc ograniczony. Raz po raz nachodzi mnie refleksja, że może powinnam otworzyć swój sklep. Tylko dla kogo?! Innym te pseudo sklepy wystarczą…

        1. Wszystkim nam czegoś ciągle brakuje w ofercie. Może to wymaga czasu? Mój głód traw ozdobnych został skutecznie zaspokojony, sporo jest sklepów z bogatą ofertą. Ale zobacz co było jeszcze chwilę temu? 🙂 A może właśnie to dla nas znak, że trzeba zacząć działać? 😉
          Nie wiem gdzie mieszkasz, ale kupuję w różnych częściach Polski i powiem Ci, że jest jedna czarna dziura na mapie. To jest województwo lubuskie. Poza jedną większą szkółką nic, jak okiem sięgnąc nic. Nie wiem z czego to wynika, zapaleńcy ogrodowo z tamtych terenów też nie wiedzą. No, to masz już w razie czego kierunek ekspansji, nie dziękuj 😉

      2. Hmmm… czy to by znaczyło, że producenci też czytaja Twojego bloga i wyczuli nasze zainteresowanie ? bo w pewnym sklepie internetowym (łódzkie) biedzinki mają po… 12 zł + przesyłka 15 zł i już się robi mało ciekawie… ja bym mogła odebrać osobiście, tylko że za 12 zł mogłabym mieć 2 sadzonki a nie jedną. 😛

        1. Przyznam ci się, że kiedyś myślałam o tym, żeby nadwyżki ogrodowe wystawić na allegro, ale chciałam najpierw podejrzeć aktualne aukcje sprawdzając czy ktoś w ogóle kupuje rośliny i nasiona w ten sposób. Ależ było moje zdziwienie kiedy się okazało, że dwóch sprzedawców wystawia stipy ‘Pony Tails’ jako …. “trawki do głaskania”. Myślałam, że padnę jak to zobaczyłam 😉 Krzyczę do męża, że mi autorski tytuł posta ukradziono i nasiona pod tą nazwą sprzedają i że ja się nie zgadzam… no ale co ja mogę? 😉
          Nie twierdzę przy tym, że mam jakiś szczególne duży wpływ na sprzedawców, ale też go nie wykluczam 😉 Wszyscy jesteśmy pasjonatami, czytamy i oglądamy wszystko co związane z roślinami, śledzimy te same wystawy, podglądamy tych samych architektów, wyczekujemy tych samych premier roślinnych… to się w pewnym sensie dzieje samo; tj. samo się może nie dzieje, ale też nie dzieje się za sprawa jednej czy dwóch osób 🙂

          Uwaga, jesteś gotowa na ofertę jeżówki za siedem złotych? Nie dziękuj 😉
          http://www.sklep.bylinowyraj.pl/sklep/jezowka_-_echinacea/echinacea_pallida

  5. Fakt, potrafisz tak pisać o roślinie, odkrywając jej urok, że po prostu jej się zachciewa. Zastanawiałam się już kilka razy nad wprowadzeniem jej do ogrodu (chociaż przy pierwszym spotkaniu, pomyślałam o niej: co za bida…). I coś czuję, że ten moment bliski.

  6. Piekna, mam ja od zeszlej jesieni w moim ogrodzie. Mam nadzieje, ze przetrwa nasza zime.. ( jestem na poczatku przygody z ogrodem ).

    Piekne zdjecia <3

    Pozdrawiam

  7. Monia no ta bladzinka to na mojej liście była w zeszłym sezonie ale mimo to nie byłam do końca do niej przekonana właśnie przez tą “smutkowatość” 😉
    a że nigdzie się na nią nie natknęłam to nie mam..
    A teraz po twoim wpisie to wiem że ją chce bardzo i to właśnie przez to że jest taka inna od tych swoich koleżanek…no zupełnie jak ja 😉
    no a jak tak i jak jej nie kupię to będę szczerzyć zębiska do ciebie o nasionka… no juz pomału sie uśmiecham…widzisz ??

    1. A ja zachodzę w głowę co też tak mi szumi z tego komputera ciągle, a to tylko ty się uśmiechasz. No teraz wszystko jasne 😀
      Bladzinkę musisz mieć i kropka. Nie wiem jak to zrobisz i jaką czekoladą mnie przekupisz, ale musisz dać z siebie wszystko 😉

  8. Bladzinki i smuteczki to nie moje klimaty. Doceniam je i na zdjęciach mi się nawet podobają, ale nie tęsknię do wprowadzania ich u siebie. Jak się tak nad tym zastanowiłam, to myślę, że to kwestia wieku. We wczesnej młodości uwielniałam beżo-brązy, perłowe szarości i gołębie błękity; teraz mi trochę przeszło. Nie znaczy to, że się ubiorę odblaskowo i jaskrawo, ale w ogrodzie pragnę kolorów. Różnych, i delikatnego, pudrowego różu i perłowej bieli, chłodnych błękitów i gorących żółci, oranży i czerwieni (może nie koniecznie na jednej grządce :)). Im głębiej zapuszczam się w otchłań czasu tym bardziej cieszy mnie różnorodność kolorów i form i różnorodność otaczających mnie stworzeń dużych i małych. I to chyba nie tylko ja tak mam…

    1. Może jeszcze wrócisz do tych klimatów, nigdy nic nie wiadomo 😉 Tak się zapierałam, że czerwień i żółć to dwa zakazane kolory u mnie w ogrodzie i co? Po wprowadzeniu pierwszych elementów bordo już wiedziałam że to jest to. W zeszłym roku nabyłam z kolei pierwsze typowo i zwyczajnie czerwone kwiaty, a teraz? Teraz siedzę i planuję rabatę w kolorach mięta z cytrynką- nie do pomyślenia dla mnie jeszcze chwilę temu. Rozwijamy się, otwieramy na nowe rzeczy, pokonujemy własne ograniczenia i weryfikujemy wyobrażenia. Potem czasami wracamy do punktu wyjścia, ale wcale nie oznacza to, że ta droga była pomyłką 🙂 Lubię to bardzo i czuję, że ty też 🙂

  9. Pewnie kiedyś zwrócę się w kierunku harmonii i ograniczę liczbę gatunków, ale jeszcze nie teraz. Jeszcze jestem “niewyżyta” ogrodniczo, bo choć na działce pracuję od dawna, to stery przejęłam dopiero 3 lata temu. Na razie jestem na etapie wprowadzania nowych aranżacji i pomysłów, przesadzania istniejących i sadzenia mnóstwa nowych roślin – oczywiście z poszanowaniem uczuć Mamy, od której ogród przejęłam. Jak się wyszaleję i sprawdzę przy okazji co się u mnie na mojej lekkiej glebie sprawdza to zacznę dopieszczać kompozycję całości i bawić się kolorami. Na razie cieszy mnie wszystko co rośnie i kwitnie no i to co u mnie mieszka. Jeszcze nie jestem na etapie kontemplacji widoków na leżaczku – trudno mi wysiedzieć spokojnie, bo ciągle widzę ile jeszcze jest do zrobienia.

    1. Wiesz, ja myślę, że etap leżaczka może nigdy nie nadejść. Mi się wydaje, że to miejska legenda jest i ogrodnik na leżaku nie istnieje. Niby ktoś tam widział… niby znajomy znajomego mówił… ale czy poza kolorowymi folderami reklamowymi istnieje utrwalony obraz leżakującego ogrodnika?

  10. Odzierasz mnie ze złudzeń 😉 . Może chociaż na stare lata sobie przysiądę na przyzbie?
    Zawsze mi się podobały takie starowiny siedzące pod chałupami – w letni wieczór, po robocie.
    Kojarzą mi się z małymi ogródkami pełnymi floksów, nagietków i nasturcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *